Pan Łucjan Gojny w latach 1960-1963 był piłkarzem Lecha Poznań. Nie byle jakim, bo strzelał mnóstwo goli, zapewnił swej drużynie niejedno zwycięstwo. Od lat mieszka w Niemczech. Właśnie odwiedził Poznań, by na stadionie, w MasterLech Sport Bar, spotkać się z przyjaciółmi. W wydarzeniu, zorganizowanym przez Macieja Markiewicza, uczestniczył Maciej Henszel, manager do spraw komunikacji zewnętrznej w Lechu, z uczestnikami spotkania przywitał się Piotr Rutkowski, właściciel klubu.
Henryk Pietrzak, Włodzimierz Wojciechowski, Jan Stępczak, Tadeusz Płotka, Zbigniew Franiak, Piotr Mowilik, Zbigniew Milewski – te dawne gwiazdy Lecha przywitały swego klubowego kolegę. Obecny był też związany od lat z Lechem prof. Marian Krawczyński. Wspomnieniom nie było końca. Pan Henryk Pietrzak, najstarszy obecnie Lechita, obdarzony niezwykłą pamięcią, wspominał debiutancki mecz Łucjana Gojnego w Kolejorzu, a wydarzyło się to w 38. urodziny klubu, który podejmował wówczas Ruch Chorzów wygrywając 1:0, a gola zdobył nie kto inny, jak nowy jego zawodnik. Pan Pietrzak w szczegółach opisał to wydarzenie i kilka innych. Pamiętał nie tylko, kto asystował, ale i w jaki sposób piłka została uderzona, w który róg bramki wpadła.
Pan Gojny pochodzi ze Śląska, z Radlina, wychował się w tamtejszym Górniku. Grał też w Piaście Nowa Ruda, Pogoni Szczecin, z której trafił do Lecha, potem jeszcze występował w Unii Racibórz, Olimpii Poznań, Sparcie Szamotuły, gdzie wciąż jest ciepło wspominany jako zawodnik i trener, wychowawca młodzieży. Od lat mieszka w okolicach Darmstadt, wciąż utrzymując kontakt z polskimi znajomymi i przyjaciółmi. Opowiadał podczas spotkania, jak dawniej wyglądało życie piłkarzy, jakimi ideałami się kierowali, jak zmienił się od tamtego czasu sport. Był zachwycony stadionem, który zwiedził, wyposażeniem w niczym nie przypominającym tego z jego czasów, stanem boiska. Przedłużył pobyt z małżonką w Polsce po otrzymaniu zaproszenia na najbliższy, niedzielny mecz Kolejorza.
Były snajper Kolejorza otrzymał drugie wydanie „Alfabetu Lecha Poznan”, którego jest jednym z bohaterów, oczywiście z dedykacją. Maciej Henszel wręczył mu imienną koszulkę meczową z numerem 10 (debiutował na Dębcu z numerem 8, ale w pierwszym sezonie zdążył rozegrać 14 spotkań, w tym 10 z „dychą” na plecach). Romuald Kinecki przekazał okolicznościowy proporczyk ze zdjęciem piłkarza. Znany producent odzieży sportowej, Roman Mączyński, miał dla niego okolicznościową koszulkę z podpisem: „wspaniałemu piłkarzowi Łucjanowi Gojnemu”.












