Początek pucharowej przygody. Lech zapomni o swych słabościach?

Optymizm po wylosowaniu pierwszego przeciwnika w eliminacjach Ligi Mistrzów rozwiał się. Lech w pierwszych dwóch meczach, pozbawiony lepszej połowy składu, pokazał się z fatalnej strony. Islandczycy natomiast jawią się jako rywal niebezpieczny, którego stać na sprawienie sensacji, szczególnie groźny u siebie na sztucznej trawie. Jeśli Lechowi uda się awansować, w kolejnej rundzie zadanie będzie dużo trudniejsze: walka z Crveną Zvezdą.

Minorowe nastroje panują w Poznaniu po wysokiej porażce z Cracovią. Nie dość, że nie mogli grać Sousa, Gholizadeh, Hakans, Walemark, Murawski, to pozostali Lechici okazali się zaskakująco słabi. Popełniali tragiczne, kosztowne błędy, brakowało im kreatywności, pomysłu na mecz, szybkości. Teraz sytuacja zmienia się na lepszą. Do dyspozycji trenera będą już Sousa i Gholizadeh, który jednak po okresie rehabilitacji dopiero zaczyna trenować z drużyną. Gotowy do gry jest lewy obrońca Moutinho, zadebiutować w Lechu może też pozyskany kilka dni temu Ouma, który na pełny mecz gotowy nie jest, ale może rozegrać 45-60 minut.

Trener po całą tę czwórkę piłkarzy od razu nie sięgnie, cieszy się jednak, że ma większy wybór i nie musi ratować się wystawieniem piłkarzy na pozycje, w których się nie specjalizują. – Nasza sytuacja przybiera nieco jaśniejsze barwy – mówi Niels Frederiksen. Mecz ten ma szczególne znaczenie dla Gisli Thordarsona, wychowanka obecnego przeciwnika Lecha. – Mam tam znajomych, więc dziwnie będzie się z nimi mierzyć – twierdzi podkreślając, że to drużyna o unikalnym stylu, grająca agresywnie, szybko. Lechowi nie będzie więc łatwo.

Nie można wykluczyć, że Lech przełoży najbliższy, sobotni mecz z Lechią. Trener rozważa taki wariant, decyzję podejmie we wtorek po meczu. Ważne, by nowi piłkarze Lecha zdążyli zgrać się z drużyną, zaliczając kolejne jednostki treningowe. Szczególnie duże znaczenie będzie miało wdrożenie do gry skrzydłowego Luisa Palmy, potencjalną gwiazdę całej ligi.

Jeśli Lech wyeliminuje Breidablik, w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów trafi na mistrza Gibraltaru lub Serbii. Nie ma wątpliwości, że zagra z Crveną Zvezdą. Faworytem nie będzie, Serbowie to częsty uczestnik Ligi Mistrzów, drużyna, według portalu transfermarkt, dysonująca piłkarzami dwukrotnie wartościowszymi niż gracze Lecha. Pierwszy mecz odbędzie się przy Bułgarskiej, a wyzwaniem dla organizatorów będzie wizyta kibiców z Belgradu, cieszących się szczególną renomą w całej Europie.

Gdyby Lechowi powinęła się noga w dwumeczu przeciwko Islandczykom, podejmie rywalizację w eliminacjach Ligi Europy, mierząc się na początek z przegranym z pary Slovan Bratysława – Zrinski Mostar. Zdecydowanym faworytem jest mistrz Słowacji.

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny