Mordercza seria przed Lechem. Musi ją zacząć wygraną z Piastem

Co z tego, że Lech ma wartościowszych zawodników niż Piast Gliwice, w związku z czym jest zdecydowanym faworytem rewanżu po meczu rozegranym prawie dwa tygodnie wcześniej na boisku rywala. Problem tym, że część piłkarzy zaczęła rok zupełnie bez formy, kuleje gra ofensywna, w dwóch pierwszych spotkaniach punkty przepadły najpierw po katastrofalnych błędach w obronie, potem po żałosnej nieskuteczności. Trudno mieć do takiego Lecha zaufanie, choć kolejna strata punktów byłaby wydarzeniem tak koszmarnym, że aż nieprawdopodobnym. I źle by wróżyła przed meczami o wielkiej wadze.

Trener Niels Frederiksen przyznaje, że części jego podopiecznych daleko do formy, na jaką ich stać. Nie tylko Skrzypczak, nie tylko młody Gurgul zapewniają dużo radości napastnikom przeciwnych drużyn. Także doświadczony Milić, zwykle podpora Lechowej defensywy gubi się, myli, nie czuje dystansu. Przytrafił mu się też drobny, wyleczony już na szczęście uraz. Wydawało się, że Luis Palma w błyskawicznym tempie zawojuje polską ligę, w pierwszych swych występach robił z rywalami, co chciał, przerastał wszystkich umiejętnościami, imponował tak bardzo, że nawet ogromna, jak na polską ligę, kwota odstępnego za wypożyczonego gracza nie wydawała się przeszkodą. Pod koniec roku spuścił jednak z tonu i do dawnej jakości do tej pory nie wrócił. To nie ten sam Luis Palma. A Pereira? Żal na niego patrzeć. Nie ma już jego mierzonych podań, dośrodkowań, a bierną postawą w obronie spowodował porażkę w Gliwicach.

Trener Lecha twierdzi, że każdemu piłkarzowi zdarzają się momenty słabszej postawy i taka właśnie przypadłość dopadła tych graczy. Pociesza, że wrócą do dawnej jakości, ich umiejętności jeszcze się przydadzą, a póki co w drużynie są zmiennicy potrafiący ich zastąpić. Jednak ubytek graczy dających zespołowi tak dużo trudno zrekompensować. Gumny ma niemałe umiejętności i doświadczenia, broni nawet lepiej niż Pereira, więc na boku obrony nie ma tragedii. Gorzej ze środkiem defensywy, gdy pozostało dwóch młodych zawodników, bo wracający po kontuzji Douglas to niewiadoma. Trzeba jednak przyznać, że w Zabrzu Mońka i Skrzypczak nie zawiedli. Starali się zresztą grać bezpiecznie, wystrzegać się pomyłek.

Palmę takiego, jakiego pamiętamy z wczesnej jesieni, nikt nie zastąpi. Nikt nie ma takiej klasy, takiej jakości. Jedyna nadzieja, to renesans formy zanim zaczną zapadać decyzje o wykupieniu go. Celtic nie zmieni stanowiska, nie zastosuje taryfy wynikającej z obniżki formy. Przygotowanie zawodnika to zadanie sztabu szkoleniowego. Jeśli coś zawodzi, trzeba znaleźć przyczynę, albo liczyć, że piłkarz sam się odnajdzie. Ofensywę Lech ma potężną, gracze dysponują dużymi umiejętnościami. Jedyny szkopuł, to brak schematów, zanik gry zespołowej. Kuleje rozegranie, mnożą się nieporozumienia, podania nie w tempo, brak tego ostatniego. A kiedy już uda się je wykonać, nie mafinalizacji. Co z tego, że Rodriguez obsłuży Agnero, skoro ten z kilku metrów skieruje piłkę w stronę własnej bramki.

Teraz Iworyjczyk obarczony będzie szczególną odpowiedzialnością. Musi zastąpić Ishaka. Nikt nie liczy, że da drużynie tyle, co kapitan. Będzie bardzo dobrze, jeśli nie zaliczy blamażu, nie zakwestionuje swej przydatności. Miał być zmiennikiem Ishaka. Przed nim test być może decydujący. Z jego bojowych wypowiedzi wynika, że jest tego świadomy. Po niedzielnym meczu albo wszystko zostanie po staremu, albo poprawi się postrzeganie tego gracza. W odwodzie jest jeszcze młody Szymczak. W piłce wszystko jest możliwe, więc może się okazać, że lepiej stawiać na zdolnego wychowanka niż na kosztownego, ale zawodzącego Agnero. Ludzie odpowiedzialni za transfery modlą się, by do tego nie doszło.

Lecha czeka mordercza seria. Tuż po niedzielnym meczu leci do Finlandii, potem wybiera się do Kielc, rozegra rewanż z KuPs, podejmie Raków, a chwilę potem Górnika w Pucharze Polski, by natychmiast jechać na mecz z Widzewem. Siedem superważnych meczów do 7 marca, po dwa w tygodniu. Strach pomyśleć, że przy nieszczęśliwych wiatrach Lech w szybkim tempie znaleźć się za burtą Pucharu Polski i Ligi Konferencji, a straty w lidze powiększą się. Na to sobie pozwalać nie można, dlatego tak ważna jest forma zawodników. Wszystkich zawodników, bo żaden z nich nie będzie tygodniami grał co trzy dni czekając na powrót kolegi do dyspozycji.

Udostępnij:

Podobne