Janusz Góra rzucony na głęboką wodę

Starego trenera już nie ma, nowy woli objąć zespół po meczu z Legią, jednorazowym trenerem Lecha będzie w niedzielę Janusz Góra. Który to już awaryjny, tymczasowy trener Kolejorza w ostatnich latach? Drużyna od dekady rozwija się tak „harmonijnie”, że kryzys i tymczasowość to dla niej stan normalny. Chociaż to jest w tym klubie stabilne…

Janusz Góra został sprowadzony do Poznania jako asystent Dariusza Żurawia, który postanowił pozbyć się tego, co dobrze funkcjonuje i rozbił sztab szkoleniowy. Kibice zawsze będą mu wypominać pozbycie się Dariusza Skrzypczaka, który doświadczonym szkoleniowcem nie był, ale czuł się przy Bułgarskiej jak u siebie w domu i miał duży wpływ na rozwój młodych piłkarzy. Żurawia, który się kompletnie pogubił, nie udźwignął funkcji powierzonej przez zarząd klubu, już w Poznaniu nie ma. Lecha musi awaryjnie prowadzić dotychczasowy jego asystent.

Nie ukrywa, że to dla niego wielkie wydarzenie i zrobi wszystko, by wygrać. Nie dość, że samodzielnie poprowadzi drużynę, to jeszcze w meczu prestiżowym. Twierdzi, że przez ostatnie dni intensywnie przygotowywała się ona do tego spotkania, mocno trenowała, że jest dobrej myśli, ale takie wypowiedzi w Lechu to nic nowego. Żuraw powtarzał to co tydzień, a potem stał kompletnie zgubiony przy bocznej linii boiska, jakby nie mógł uwierzyć, że wciąż jest trenerem, że zarząd klubu wciąż pozwala mu trwać.

Góra nie zna swych przyszłych losów. Wie tylko tyle, że wynik meczu z Legią nie będzie miał na nie wpływu. W poniedziałek, jak się dowiedział, ma przyjść na stadion, by dalej pracować. Prawdopodobnie będzie asystentem Skorży do końca sezonu. Drugi asystent, Dariusz Dudka, ma znacznie większe szanse zostać przy drużynie w nowym sezonie. Wszak do Poznania z Wisły Kraków, jeszcze jako zawodnika, sprowadził go nie kto inny, jak Maciej Skorża, który chciał mieć w szatni swojego człowieka, dobrego znajomego jeszcze z Wronek.

Tymczasowy trener nie zdradza, jak zespół zagra przeciwko Legii, który taktyczny wariant wybierze. Prawdopodobnie nie ma to większego znaczenia, od miesięcy piłkarze Lecha grają tak, jak im się podoba. Zanikło to wszystko, czym drużyna czarowała widzów nie tylko z Poznania: prosty, ofensywny styl, luz, unikanie męczącego podawania „ja do ciebie, to do mnie”, kierowanie piłki jak najszybciej do ataku. Janusz Góra chwali sobie współpracę z Żurawiem. – Dużo się od niego nauczyłem – zapewnia.

Na korzyść Lecha może zadziałać to, że nowy trener jest nieprzewidywalny także dla szkoleniowca Legii. Słusznie jednak zauważył Janusz Góra, że goście w Poznaniu po prostu zagrają po swojemu, za nic sobie mając ustawienie Kolejorza, jego taktykę. Czesław Michniewicz zna możliwości poznańskich piłkarzy, więc skład go nie zaskoczy. Wszyscy zawodnicy Lecha, także Pedro Tiba, gracz kluczowy, są już zdrowi. Tylko Alan Czerwiński wciąż się leczy, a jest jedynym prawym obrońcą w klubie. Prawdopodobnie znów na tej pozycji pojawi się Jakub Kamiński, który zamiast się rozwijać, w każdym meczu gra na innej pozycji.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Brawo Lech! Taką grę chcemy oglądać!

Czy to prawdziwe przełamanie? Czy zawsze będziemy oglądać takiego Kolejorza? Bardzo byśmy chcieli. Miał słabe momenty, wciąż było widać nerwowość, ale i pojawiło się to,