Groźni Islandczycy? Nie przesadzajmy

Choć Breidablick to ekipa z piłkarsko egzotycznej Islandii, nie można powiedzieć, że mecz z nią będzie dla Lecha spacerkiem. Przeciwnik Kolejorza to zespół otrzaskany w pucharowych bojach, z doświadczonymi zawodnikami w składzie. Wychowanek tego klubu, aktualnie piłkarz Lecha Gisli Thordarson styl swej byłej drużyny określa jako unikalny, polegający na agresywności, pressingu, prowadzeniu akcji na jeden kontakt.

Wielu kibiców Lecha na mecz z mistrzem Islandii czeka z niepokojem. Widzieli, jak Lech męczył się w pierwszych spotkaniach nowego sezonu. Wiedzą, ilu ważnych zawodników stracił i jak długo trwa kompletowanie składu. W normalnych okolicznościach spodziewaliby się pewnego i wysokiego zwycięstwa o klasę lepszego Kolejorza. Teraz zdają sobie sprawę, ile mu brakuje do drużyny, która przed dwoma miesiącami wywalczyła mistrzostwo. Ale czy rzeczywiście kibice Kolejorza mają się czego bać?

Islandczycy są groźni na własnym boisku, gdzie wykorzystującą nieprzyzwyczajenie przeciwników do gry na sztucznej nawierzchni. Na wyjazdach jest im dużo trudniej, zwłaszcza przy wysokiej temperaturze. Tym razem uśmiechnęło się do nich szczęście – upał, panujący w Poznaniu przez kilka dni, po nocnych opadach zamienił się w lato bardziej kojarzące się z północną Skandynawią. Breidawik chce przetrwać pierwsze spotkanie bez większych strat, stwarzając sobie szanse w rewanżu. W pierwszej rundzie przegrali w upalnej Albanii z Egnatią 0:1, by u siebie rozprawić się z nią 5:0.

Najlepszy sposób na awans Lecha to strzelenie w Poznaniu kilku bramek, unikanie błędów w rozegraniu grożących szybkimi kontrami, w których gracze Beidablik się specjalizują. Nawet poważnie osłabionego Lecha na to stać, zresztą sytuacja kadrowa poprawia się. W piątek brakowało mu graczy kreatywnych, z pomysłem na atakowanie. Teraz do gry wraca Afonso Sousa, którego stać na wiele. Prawdopodobnie nie od początku, ale na boisko wejdzie też Ali Gholizadeh. Co prawda po przejściu zabiegu nie trenował z drużyną, ale oddał się w ręce portugalskiego specjalisty znanego z szybkiego stawiana na nogi czołowych graczy świata. Irańczyka stać na zagranie decydujące o wyniku.

W pierwszych meczach Lech sprawiał wrażenie ociężałego, zamulonego, pozbawionego piłkarskiej wyobraźni. W przeddzień meczu trening był krótki, uczestniczyli w nim tylko piłkarze przeznaczeni do gry, w tym Ouma. Jest szansa, że zadebiutuje w barwach Lechu, choć mało jest prawdopodobne, by przeciwko rodakom nie zagrał Thordarson, stałe miejsce w drużynie ma Kozubal. Ważne, że na prawym skrzydle już nie musi męczyć się Pereira, mogą tam wystąpić Jagiełło lub Ali. Odpocząć może Gurgul, gdyby trener zdecydował się na debiut Moutinho.

Jak z tego wynika, nawet osłabiony Lech wciąż ma w składzie klasowych zawodników. Nie znajdziemy takich w ekipie Breidawik. Mecz zacznie się o godzinie 20.30. Prawdopodobnie obejrzy go z trybun ok. 25 tysięcy kibiców. Sektor gości pozostanie pusty, kilkudziesięcioosobowa grupa wspierająca Breidablik zajmie miejsca na trybunie im. Anioły.

Udostępnij:

Podobne

Nowi piłkarze blisko Lecha

Dopiero za tydzień w większości europejskich lig otworzy się okienko transferowe, a mistrz Polski dokonał już pierwszy, do tego znaczącego zakupu i sposobi się do

Do jednej bramki

Dwie fantastyczne wiadomości dotarły w jednej chwili do wszystkich, którym bliskie jest powodzenie Lecha Poznań. Luis Palma, gwiazda całej ligi, zostanie w Poznaniu na dłużej.

Lusi Palma zostaje w Lechu!

To fantastyczna informacja dla kibiców Kolejorza. I tych, którym miła jest rosnąca jakość klubów polskiej ekstraklasy. Lech zdecydował się uruchomić klauzulę wykupu, obowiązującą po wypożyczeniu