Cieszmy się dobrą grą Lecha. Nie zawsze będzie go na taką stać

Jak na zbawienie czekają kibice Lecha na nowych zawodników. Całkiem niepotrzebnie. Nikt tu nikogo nie zbawi. Jeżeli rzeczywiście przed zakończeniem okienka transferowego do drużyny dołączą piłkarze, to będzie ich tylko dwóch. I nie jest powiedziane, że dadzą jej więcej niż gracze pozyskiwani w ostatnich latach, często za niemałą kasę. Z pewnością nie będą gotowi do gry z marszu. Klub nie wykazuje żadnej determinacji w dążeniu do sukcesu sportowego.

Trener Maciej Skorża musi drżeć o zdrowie Barry’ego Douglasa. W klubie nie ma drugiego lewego obrońcy. Gdyby wypadł z gry, trzeba byłoby przesunąć do obrony Jakuba Kamińskiego, który osiągnął wysoką formę i jako skrzydłowy napędza ataki Kolejorza. Grających na wystarczająco wysokim poziomie skrzydłowych Lech ma zresztą tylko dwóch. W klubie jest jeszcze Jan Sykora, za którego podobno trzeba było zapłacić 800 tys. euro, a który prawdopodobnie nie potrafi już się w Poznaniu odnaleźć.

Pozyskanie bocznego obrońcy i skrzydłowego jest niezbędne, ale nadzieja Macieja Skorży, że wyraźnie podniosą oni jakość drużyny, może okazać się złudna. Nie ma żadnej gwarancji, że klub ponownie nie zmarnuje pieniędzy. Im bliżej do zamknięcia okienka transferowego, tym bardziej nerwowe ruchy zacznie wykonywać. Zawodnicy, na których liczył, wybrali innych pracodawców. Kto przedstawiał wysoką wartość, a był dostępny za pieniądze, jakie Lech chciał wydać, podjął już decyzję o swojej przyszłości. Teraz już trzeba się starać, by nie zostać z niczym, a w takiej sytuacji pozyskanie gracza rzeczywiście klasowego jest mało prawdopodobne.

Trudne mecze dopiero przed Lechem. Zdobywanie punktów nie będzie już tak łatwe, jak w starciach przeciwko Górnikowi Zabrze i Cracovii. Tym bardziej, że niekompletna kadra może osłabić się jeszcze bardziej. Nie jest możliwe, by kluczowi zawodnicy grali „na okrągło”. Liga dopiero się rozkręci. Tak długie zwlekanie z przeprowadzaniem transferów może okazać się zabójcze dla drużyny. Jak widzimy, trenerzy i piłkarze nie zmarnowali okresu przygotowawczego. Ich wysiłek może niestety pójść na marne, a winę za to będą ponosić osoby, którym najwyraźniej nie zależy na zwycięstwach Lecha.

Wydaje się, że po trzech kolejkach sytuacja Lecha jest dobra. Znalazł się na szczycie tabeli, pokazał kilka ładnych akcji, strzelił efektowne gole, pewnie wygrał dwa spotkania. Potencjał drużyny może się niestety lada chwila wyczerpać. Obietnice radykalnego jej wzmocnienia okazują się jeszcze jedną bujdą. Na najbliższej konferencji prasowej (a być może i kolejnej) biedny trener Skorża znów będzie musiał zapewniać, że nie wyobraża sobie braku transferów, że nastąpią już w najbliższych dniach.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Awans bez większego wysiłku

Skra Częstochowa jest zbyt słaba, by porywać się na próbę wyeliminowania Lecha z Pucharu Polski, zwłaszcza na jego terenie. Teoretyczni gospodarze, pozbawieni własnego obiektu i

Panowie, trenujcie rzuty karne!

Który Lech jest prawdziwy? Ten, który udanie rozpoczął sezon, potrafił odrabiać straty, gdy mecz się nie układał, strzelał gola za golem? Czy ten z Białegostoku,

Gen autodestrukcji

Nie mamy prawa traktować Lecha jako zdecydowanego faworyta w jakimkolwiek meczu, stawiać na niego, mieć gwarancję, że nie zawiedzie. Nigdy. Jeżeli nawet przeciwnik będzie tak