Co się stało z drużyną, która tak pięknie i skutecznie grała w poprzednim sezonie? Ubytek kilku kluczowych piłkarzy nie mógł jej nie zaszkodzić, ale nie to stało się przyczyną demolki. Coś złego wydarzyło się w klubie latem. Miało być uzupełnienie i wzmocnienie składu, usunięcie wad i naprawa niedoskonałości. I co mamy? Cień dawnego zespołu. Tylko nieumiejętne prowadzenie treningów mogło spowodować tak liczne, wymagające poważnego leczenia kontuzje mięśniowe. Mimo wydania poważnych, rekordowych kwot tylko jeden transfer można nazwać bardzo dobrym.

Nastąpiło rozwalenie gry obronnej. Skandynawscy trenerzy nie mają pojęcia, co się dzieje z defensywą, choć nie mogą nie dostrzec, że zastąpienie Salamona Skrzypczakiem drużynie nie posłużyło. Nie znajdują sposobu na liczne, często kosztowne błędy popełniane przez niemal wszystkich zawodników w kluczowych momentach. Najbardziej szokuje brak charakteru. Ta drużyna go po prostu nie ma. Dlatego tak łatwo daje się ogrywać w końcówkach meczu. Nie radzi sobie w sytuacjach, gdy wystarczy hart ducha, by przetrwać trudne momenty, a po stracie piłkarza natychmiast się poddaje, jej bezradność przeraża. Do opanowania tego elementu nie potrzeba wybitnych trenerskich kompetencji. To jest potwierdzenie, że z tym klubem coś jest nie tak. Piłkarze się zmieniają, trenerzy też, ale mentalne problemy występują i paraliżują drużynę od lat.

Innym przejawem wyjątkowości, z jaką klub od kilkunastu lat nie może się pożegnać, jest to, że każdy sukces, a tak wielu ich nie było, już w następnym sezonie nieodwołalnie zamienia się w klęskę. Czasami klub zwyczajnie odpuszcza uznając, że koszty triumfy były zbyt wysokie i pora na finansowy hamulec. Czasami podejmuje się tu złe decyzje uzyskując cele niezamierzone. Ostatnio wszystko wskazywało, że Lech pierwszy raz pójdzie za ciosem, powalczy w pucharach, spróbuje obronić tytuł. Wszystko jednak układało się źle. Pozyskiwanie nowych graczy ślimaczyło się, a mocne treningi, mające zapewnić formę aż do końca roku, miały niszczący wpływ na grę w pierwszej fazie rozgrywek i na zdrowie najwartościowszych piłkarzy, których trzeba było operować.

Wszystko zmierza w stronę klęski, zmarnowania sezonu, rozpoczynania na nowo z innym trenerem-ratownikiem. Drużyna jest w stanie opłakanym, źle przygotowana, rozchwiana psychicznie. Występujące w niej dysproporcje w umiejętnościach są odczuwalne podczas rotacji, gdy trzeba dać odpocząć tym najlepszym. Gdyby jeszcze ten zespół miał styl, własny sposób grania, to łatwo byłoby wpasować do niego słabszych graczy bez szkody dla całości. Niestety, stylu brak, nie obowiązują schematy, wszystko wisi na indywidualnych umiejętnościach jednostek, więc rotacje pozbawiają drużynę jakości, a przede wszystkim charakteru.

Trudno się w tej sytuacji dziwić, że coraz większa liczba komentatorów domaga się zakończenia współpracy z trenerem Nielsem Frederiksenem. Trudno już liczyć, że nagle wszystko przeobrazi, nauczy zespół gry obronnej, dokona cudu przeistoczenia tych, co kosztowali miliony, a są słabsi od większości wychowanków. Czasami aż przykro patrzeć na bezradność Duńczyka. Mimo tego pracę będzie kontynuował. Na typ etapie, dopóki nic się jeszcze totalnie nie zawaliło, decyzja o zmianie trenera uznana by została przy Bułgarskiej za pochopną – tym bardziej, że wyczerpali się pracownicy klubu, którzy mogliby  jego rolę bezkosztowo przejąć.

Udostępnij:

Podobne

Do jednej bramki

Dwie fantastyczne wiadomości dotarły w jednej chwili do wszystkich, którym bliskie jest powodzenie Lecha Poznań. Luis Palma, gwiazda całej ligi, zostanie w Poznaniu na dłużej.

Lusi Palma zostaje w Lechu!

To fantastyczna informacja dla kibiców Kolejorza. I tych, którym miła jest rosnąca jakość klubów polskiej ekstraklasy. Lech zdecydował się uruchomić klauzulę wykupu, obowiązującą po wypożyczeniu

Wariant sprawdzony: Wronki

Na obiektach klubowej akademii piłkarze Lecha będą przez dwa tygodnie przygotowywać się do nowego sezonu. Na wielkie luksusy liczyć tam nie mogą, ale nie to