Zwycięstwo Lecha. Wytrzymał presję, nie pozostawił wątpliwości

Sobie i kibicom zapewnił spokojne święta i dobrą pozycję wyjściową przed decydującymi o mistrzostwie meczami. Zdecydowanie dominował nad Wisłą Płock, która na własnym boisku jest groźna, tylko dwa mecze wcześniej przegrała. Nie pozwolił jej oddać ani jednego celnego strzału. Miał dobry pomysł na mecz i go zrealizował. Możemy tylko narzekać na skuteczność, mógł strzelić kilka bramek więcej.

Tylko kilka wątpliwości dotyczyło składu Lecha na ten mecz. Ostatecznie Maciej Skorża zdecydował się na wystawienie Pereiry, a nie Kędziory na prawej obronie, Skórasia na skrzydle, Murawskiego w środku boiska. Jak się okazało, to były trafne wybory. Nikt w Płocku nie zawiódł. Zaimponował dynamiczny Skóraś, który niestety opuścił boisko z urazem.

Z dużym animuszem rozpoczął Lech ten mecz. Całkowicie zdominował Wisłę, siedział na niej, stosował pressing natychmiast odbierając jej piłkę i konstruując kolejne akcje ofensywne. Oddał kilka strzałów, część była groźna. Sprzed pola karnego uderzył Rebocho, po obronie bramkarza minimalnie pomylił się dobijający Amaral. Mocno z dystansu strzelił Murawski, piłkę na rzut rożny odbił bramkarz. Gospodarze dopiero w 13 minucie przenieśli się pod bramkę Lecha.

Po kwadransie Lech wciąż miał przewagę, choć mecz nie był już tak jednostronny. Z licznych ataków nic nie wychodziło, Wisła broniła się dobrze i szukała okazji do wyjścia z kontrą. Jak było do przewidzenia, energia Lechowi z czasem wyczerpała się i Wisła opanowała sytuację, zaatakowała, zepchnęła Lecha do obrony, kilka razy poważnie mu zagroziła. Lechowi udał się jeden kontratak. Kownacki wychodził sam na sam, ale dał się dogonić, zwolnił, mógł obsłużyć Amarala, wolał kiepsko strzelić z trudnej pozycji.

Kiedy wydawało się, że pierwsza część meczu zakończy się bez bramek, Lech rozegrał piękną, dynamiczną akcję. Milić podał przez całe boisko do Skórasia, który zmienił skrzydło na lewe. Przyjął piłkę, popędził na bramkę, podał do Kownackiego, ten minął obrońcę i pewnym strzałem z ostrego kąta posłał piłkę w długi róg płockiej bramki. Ojcem tego gola Michał Skóraś, który popisał się błyskotliwą akcją i świetną asystą.

Początek drugiej połowy był identyczny, jak pierwszej – znów Lech uzyskał zdecydowaną przewagę. Utrzymywał się przy piłce, a kiedy ją stracił, odzyskiwał niemal natychmiast i nękał Wisłę kolejnymi atakami, niestety nieskutecznymi. Gospodarze też zachowali się jak w pierwszej połowie, odzyskali równowagę po kwadransie i mecz się trochę wyrównał. Lechowi przytrafiały się błędy w rozegraniu, przez co stracił kilka okazji zaskoczenia bramkarza gospodarzy. Wykonując rzuty rożne zagrożenia nie stwarzał, bramkarz Wisły łatwo wyłapywał dośrodkowania.

Pod koniec meczu gospodarze dążyli usilnie do wyrównania, ale nie finalizowali swych akcji. Za to Lech, kiedy tylko wyprowadził piłkę spod własnej bramki, atakował groźnie. Łącznie oddał 8 celnych strzałów. Ostatni tuż przed końcem, gdy Ba Loua mógł się zrehabilitować za wcześniejsze żałosne pudło i zmusił bramkarza Wisły do dużego wysiłku.

Wisła Płock – Lech Poznań 0:1 (0:1)
Bramka: Dawid Kownacki 44
Żółte kartki: Krywociuk, Vallo, Szwoch – João Amaral, Kownacki.
Wisła: Krzysztof Kamiński, Kristian Vallo (84 Radosław Cielemęcki), Damian Michalski, Anton Krywociuk, Piotr Tomasik, Aleksander Pawlak (84 Tomasz Walczak), Mateusz Szwoch, Filip Lesniak (66 Dominik Furman), Jorginho, Marko Kolar (46 Jakub Rzeźniczak), Łukasz Sekulski (66 Damian Warchoł).
Lech: Mickey van der Hart, Joel Pereira, Lubomir Satka, Antonio Milić, Pedro rebocho, Michał Skóraś (80 Adriel Ba Loua), Radosław Murawski (73 Pedro Tiba), Jesper Karlstrom, Joao Amaral (90 Filip Marchwiński), Jakub Kamiński (90 Kristoffer Velde), Dawid Kownacki.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów 3105.

Udostępnij:

Podobne

Czekając na inwestycje

Wywalczenie mistrzostwa Polski pozwoliło Lechowi zarobić niemałe pieniądze, przekraczające 30 milionów zł. Jeszcze większe kwoty czekają w europejskich pucharach. Im Kolejorz dłużej w nich pogra,

Bezkonkurencyjni. I niech tak zostanie

Z Gali Ekstraklasy, podsumowującej ligowy sezon, piłkarze Lecha wracają z nagrodami świadczącymi o zdominowaniu konkurencji. Najlepszym młodzieżowcem kapituła wybrała Jakuba Kamińskiego, najlepszym obrońcą Bartosza Salamona,