Znów emocje, znów zwycięstwo Lecha

Ciekawymi widowiskami raczy Kolejorz w tym roku kibiców. W meczu z Górnikiem Zabrze znów było co oglądać. Akcje zmieniały się, były chwile zwątpienia i błędy. Najważniejsze, że padały gole i Lech odniósł kolejne domowe zwycięstwo i że wreszcie przełamał się jedyny jego napastnik.

Zaczęło się wspaniale. Lech przejął inicjatywę, już w pierwszych minutach kilka razy zamknął Górnika w jego polu karnym i błyskawicznie objął prowadzenie, po debiutanckim golu Ramireza. Można się było zastanawiać, jak bardzo okazałe odniesie zwycięstwo. Animuszu wystarczyło mu jednak na 10 minut. Potem najpierw nieśmiało, potem coraz nachalniej zaczął się dopraszać o wyrównanie.

Górnikowi okazji do zdobycia bramki nie brakowało. Napędzały go liczne błędy Lechitów. Muhar tym razem na boisku niczym się nie wyróżniał, bo jego koledzy z drużyny mylili się równie często. Tylko jeden zawodnik zachowywał się jak profesjonalista. To nowy prawy obrońca, Bohdan Butko. Nie popełnił ani jednego błędu przez cały mecz, nie dawał się ogrywać, świetnie bronił, wyprowadzał piłkę. Początkowo grał ostrożnie i spokojnie, potem dawał drużynie coraz więcej. Szkoda, że tylko on. Lech prowadził wtedy swoje ataki schematycznie, bez zmiany skrzydeł, tracił piłkę raz po raz w sposób irytujący.

17-letni Kamiński wrócił na skrzydło. Przeprowadził kilka błyskotliwych rajdów, miał jednak kłopot z celnymi podaniami, choć bliski był asysty. Popełniał też błędy w defensywie, a jeden z nich był kosztowny. Prostopadłym podaniem wyprowadził gracza Górnika na dobrą pozycję. Cudem piłka odbiła się od obrońcy i nie wpadła do bramki. Stało się to chwilę potem, po rzucie rożnym. Górnik zasłużył na wyrównanie. Okazji miał wiele. Mógł zakończyć pierwszą połowę prowadząc.

Lech też mógł strzelić kolejne gole. Gytkjaerowi wtedy jeszcze nic nie wychodziło. Jeszcze w pierwszej połowie zmarnował znakomitą sytuację, gdy piłka odbiła się od niego, ale do siatki nie wpadła. W drugiej przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Mecz był w tej fazie wyrównany, każda z drużyn mogła zdobyć zwycięskiego gola, a właściwie gole, bo piłka przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. Emocje były duże, szczególnie gdy to Lech zdobył gola, po indywidualnej akcji i precyzyjnym strzale Jóźwiaka.

Górnik nie miał niczego do stracenia. Trener wpuścił na boisko zawodników ofensywnych, w tym Angulo. Zespół gości przeniósł się na połowę Lecha, szybko odbierał mu piłkę, nieustannie nacierał. Imponował szybkim rozegraniem, częstą zmianą pozycji w ofensywie. Lech wydawał się bezradny, znów wyrównanie wisiało w powietrzu, Górnik musiał wreszcie dopiąć swego. Jakimś cudem nie dopiął.

Trener Żuraw wpuścił na boisko Jakuba Modera, który potwierdził, że czyni szybkie postępy. Wyprowadził Gytkjaera na pozycję sam na sam. I stało się – Duńczyk się przełamał posyłając piłkę do siatki podcinką nad bramkarzem. Ulga i radość w obozie Kolejorza, zwątpienie w Górniku, który jednak nie zmienił nastawienia, wciąż nacierał, a Lech nie potrafił wyprowadzić kontry. Gubił się, gdy wystarczyło celne podanie do przodu. Wolał zwalniać grę, angażować własnego bramkarza.

A jednak stać go było na wyprowadzenie zabójczej kontry. Po podaniu rezerwowego Letniowskiego Gytkjaer jeszcze raz szarżował sam na sam. Objechał bramkarza i z uśmiechem na ustach umieścił piłkę w pustej bramce. Stadion oszalał z radości. Aż żal, że padający deszcz i kłopoty z dojazdem na Bułgarską przez zakorkowane miasto zniechęciły co najmniej kilka tysięcy osób do obejrzenia spotkania na żywo.

Lech Poznań – Górnik Zabrze – 4:1 (1:1)

Bramki: Dani Ramírez 3, Kamil Jóźwiak 54, Christian Gytkjær 80, 86 – Piotr Krawczyk 35.
Żółte kartki: Crnomarković – Jirka.

Lech: Mickey van der Hart, Bohdan Butko, Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Wołodymyr Kostewycz, Jakub Kamiński (66 Jakub Moder), Karlo Muhar, Dani Ramirez (81 Juliusz Letniowski), Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak, (87 Filip Marchwiński), Christian Gytkjaer.

Górnik: Martin Chudy, Dariusz Pawłowski, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janza, Erik Jirka (81 Michał Rostkowski), Roman Prochazka, Alasana Manneh, Łukasz Wolsztyński (58 David Kopacz), Jesus Jimenez, Piotr Krawczyk (57 Igor Angulo).

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Jubileusz Wielkopolski Komorniki

Derbowy mecz ligi okręgowej między Wielkopolską Komorniki a Orkanem Konarzewo był wydarzeniem szczególnym. Nie dość, że do Komornik przyjechał lider tabeli, to spotkanie to było

lech - warta

Europa na wyciągnięcie ręki

Drużyny z przeciętnych europejskich lig, zajmujące wysokie miejsce w tabeli, rzadko mają problemy z awansem do fazy grupowej Ligi Europy. Nasza tak zwana ekstraklasa jest

Lech pojedzie do Belgii

Lider belgijskiej ekstraklasy, Royal Charleroi, będzie rywalem Lecha w czwartej, decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Mecz zostanie rozegrany na 20-tysięcznym, ale pustym stadionie w