Znów belgijska robota. Teraz trzeba pokonać Standard

Od wyników dwumeczu ze Standardem Liege zależy, czy Lech może jeszcze powalczyć o awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Piłkarze Lecha udział w tych rozgrywkach, jak zapewniają, traktują nie tylko jak nagrodę za dobry sezon i okazję do pokazania ciekawej piłki, ale i jako okazję do wywalczenia czegoś cenniejszego niż możliwość gry z renomowanymi przeciwnikami.

Pierwsze dwa mecze Lech przegrał. Podobnie Standard, który w dodatku przechodzi problemy kadrowe. Traci piłkarzy z powodu kontuzji i zakażenia koronawirusem. Trener Lecha nie traktuje jednak Belgów jako rywala najłatwiejszego. – Losowani byli z drugiego koszyka. To bardzo mocny zespół mimo kilku absencji. Grają trzema obrońcami, nie wybijają piłki, wyprowadzają ją kombinacyjnie. Przed nami trudne zadanie – ocenia Dariusz Żuraw.

Tylko Bohdan Butko trenuje jeszcze indywidualnie, dopiero po czwartkowym meczu dołączy do drużyny. Wszyscy pozostali zawodnicy, z Pedro Tibą na czele, są w pełni sił. Trener może wystawić dowolny skład. Jak zapewnia, skorzysta z najmocniejszego, by zrealizować cel – zwycięstwa w dwóch najbliższych meczach, czyli ze Standardem i w lidze z Legią.

W meczu Pucharu Polski przeciwko Zniczowi trener sięgnął po głębokie rezerwy. Nie grał m.in. czołowy zawodnik Lecha, Jakub Moder. – Ten odpoczynek przydał mi się. Czułem w nogach poprzednie mecze, zmęczenie nakładało się. Na szczęście mamy taką kadrę, że trener może rotować składem – mówi pomocnik Kolejorza.

Trener nie ma komfortu pozwalającego wystawić dwie równorzędne jedenastki, niektórzy zawodnicy muszą występować częściej niż inni. Piłkarze mają za sobą analizę gry Standardu. Czym ta drużyna różni się poprzedniego belgijskiego przeciwnika, Charleroi? – Nie pamiętam już, jak grało Charleroi. Ostatnio co tydzień analizujemy innego przeciwnika, więc może się to pomylić. Dopiero po czwartkowym spotkaniu będę się zastanawiał, na co nas jeszcze tej jesieni stać, na czym musimy się skupić – podkreśla Dariusz Żuraw.

Fot. lechpoznan.pl/Adam Jastrzębowski

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Poznańska specjalność

Warta idzie śladami Lecha. Przez 90 minut dzielnie walczyła z Rakowem w Bełchatowie, drużyną bez porównania lepszą, by stracić gola w samej końcówce, po rzucie

Nad Lechem wisi fatum

Problemów, jakie nękają Lecha, nie można wytłumaczyć na gruncie futbolu. Mamy do czynienia z czymś o wiele poważniejszym. Nie jest łatwo zrozumieć, dlaczego grupa ludzi,

Brak koncentracji? Raczej sabotaż!

Lech znów to zrobił, w trzecim kolejnym meczu. Przegrał po stracie bramki w ostatnich sekundach. Zagrał katastrofalnie słabo. Jakimś sposobem przetrwał do przerwy bez straty