Na piłkarzy Lecha spadła lawina komplementów. Zniszczyli Pogoń, pokazali piłkę efektowną i zabójczo skuteczną. Z taką formą nie powinni mieć kłopotów w Kielcach. Wiedzą zresztą, że tylko zwycięstwo zagwarantuje miejsce w pierwszej czwórce dające rozegranie w rundzie dodatkowej czterech meczów u siebie. W niedzielę przekonamy się, czy młody Kolejorz potrafi wywiązać się z roli faworyta.

Ostatnie sezony Lecha to prawdziwa huśtawka nastrojów. Stać go na piękne zwycięstwa, szczególnie nad słabszymi przeciwnikami, by za kilka dni całkowicie zawieść. Jeśli zaczyna rozgrywki z przytupem, to z dnia na dzień gaśnie, przez kilka kolejek próbuje wrócić do właściwego rytmu. Powoli próbuje otrząsnąć się z traumy po smutnych przeżyciach i chyba jest na dobrej drodze, by rozpocząć nową kartę. Potwierdzi to, jeśli w Kielcach nie zawiedzie.

Patrząc na miejsce w tabeli, składy, oceny ekspertów, trudno przyznawać Koronie szanse na dobry wynik. W hokeju na lodzie, czy koszykówce nie byłoby tematu, wynik mógłby być tylko jeden, wątpliwości budziłyby tylko rozmiary zwycięstwa faworyta. W futbolu łatwiej o niespodzianki, a w polskiej lidze tylko szaleniec pozbawia z góry szans kogokolwiek, zwłaszcza tego, kto desperacko walczy o pozostanie w ekstraklasie.

Korona i bez takich motywacji gra na całego. Znana jest z walki, a nie z finezji. Lecha czeka zupełnie inny mecz niż ten wtorkowy. Znów trzeba będzie prowadzić grę i jeszcze bardziej wystrzegać się kontr przeciwnika. Wbrew pozorom, zwycięstwo nad Pogonią, mimo mniejszej liczby pokonanych kilometrów, trzeba było sobie wybiegać. Decydowała szybkość, doskakiwanie do rywali, odzyskiwanie piłki, utrzymywanie się przy niej, zwiększanie tempa akcji w ataku. Co się udało z lepszą piłkarsko Pogonią, nie musi przynieść powodzenia w niedzielę.

Korona najchętniej zamieniłaby spotkanie w walkę wręcz, by zredukować dużo lepszą technikę, sprawniejsze operowanie piłką przez Lecha. Na to goście z Poznania nie będą mogli sobie pozwolić, ale fizyczna tężyzna im się przyda. Właśnie do takiej gry stworzony jest Muhar, który w zespole z Kielc dobrze by się odnalazł. Być może Dariusz Żuraw, który Chorwata nie skreślił, znów sięgnie po niego. Byle nie wynikły z tego błędy w środku boiska, na które Korona bardzo liczy.

Jakość piłkarska, liczniejszy skład, większe możliwości taktyczne stoją po stronie Lecha. Kielczanie natomiast opanowali sztukę wygrywania spotkań, w których ani nie są faworytem, ani nie prowadzą gry. W Płocku pokonali Wisłę aż 4:1, niewiele zabrakło im do zwycięstwa w Lubinie. Po wznowieniu rozgrywek zdobyli tyle samo punktów, co Lech. Już to wskazuje, że Kolejorz nie będzie miał w Kielcach łatwo. Punktów, które zamierza przywieźć, nikt im nie podaruje.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wreszcie zwycięski

Tym razem blamażu nie było. Spokojna gra Lecha, neutralizowanie ataków Lechii, przetrwanie do przerwy, zadanie decydującego ciosu w końcówce. A co najważniejsze – dowiezienie prowadzenia

Przełamią się lub pogrążą

Od prawie dwóch miesięcy Lech nie odniósł w lidze zwycięstwa. Przed rozpoczęciem rozgrywek nikt by w taką serię nie uwierzył, wszak trener nie krył ambitnych

Poznańska specjalność

Warta idzie śladami Lecha. Przez 90 minut dzielnie walczyła z Rakowem w Bełchatowie, drużyną bez porównania lepszą, by stracić gola w samej końcówce, po rzucie