Wysiłek intelektualny ważniejszy od fizycznego

Ktoś mądry stwierdził kiedyś, że w piłkę nożną, jak sama nazwa wskazuje, gra się głową. Jeszcze nigdy nie było to równie aktualne, jak w obecnej sytuacji. Przygotowanie piłkarzy to niezwykłego wysiłku, jaki ich czeka po długiej, przymusowej przerwie, zarządzanie kadrą zawodników wymaga nie byle jakiej mądrości, wielkiego wyczucia.

Nie wiemy jeszcze, czy piłkarze na pewno wrócą na boiska za miesiąc. Miejmy nadzieję, że opracowany plan wdrażania rozgrywek, przy zachowaniu nadzwyczajnej ostrożności, znajdzie ostateczną akceptację i nie zostanie zagrożony przez to, czego przewidzieć nie można, bo nikt na świecie nie ma doświadczeń w walce z tak wredną i szybko rozprzestrzeniającą się zarazą.

Nigdy jeszcze w historii nie zdarzyło się, by po rozegraniu sześciu ligowych kolejek nastąpiła gwałtowna, niemal trzymiesięczna przerwa. Nawet odstęp między rundami i sezonami nie trwa nigdy równie długo. Kiedy jeszcze nie było podgrzewanych boisk i zadaszonych trybun piłkarze nie grali przez całą zimę, czyli przez grudzień, styczeń, luty. Narzekali, z dozą przesady, że liczba sparingów jest większa niż meczów mistrzowskich. Mogli jednak wychodzić z domów, wspólnie trenować, zaliczać obozy przygotowawcze, rozgrywać spotkania kontrolne.

A teraz? Nasza wyobraźnia nie była przygotowana na taką możliwość i na szukanie wyjścia z tak nieprawdopodobnej sytuacji. Piłkarze mieli obowiązek izolowania się, ćwiczenia w czterech ścianach, w najlepszym przypadku na balkonach. Jeśli wypali misterny plan, sporządzony przez ludzi znających się na rzeczy, wrócą do gry, ale nie takiej, jak zwykle, lecz bez porównania intensywniejszej. Mecze mają się odbywać co kilka dni.

Trzeba się do tego przygotować. Sztabom medycznym i trenerskim nie wystarczy oprzeć się na doświadczeniach, bo ich nie mają. Żaden podręcznik nie zawiera informacji o tym, jak po kilkumiesięcznej przerwie w kontakcie z boiskiem przygotować ludzki organizm do nadzwyczajnego wysiłku, jak zapewnić wytrzymałość, siłę, a do tego szybkość, bez której nie wygra się żadnego meczu. A gdzie czucie piłki, zgranie, wykorzystanie wyuczonych schematów?

Tylko w kilku krajach rozgrywki ligowe uznano za zakończone, zresztą w atmosferze skandalu i powszechnego oburzenia. W innych sztaby medyczne i szkoleniowe czeka robota pionierska, nie byle jaki wysiłek intelektualny. Kiedy już piłkarze zaczną, przy pustych niestety trybunach, uczestniczyć w organizowanych w ekspresowym tempie rozgrywkach, każdy ligowy trener będzie bił się z myślami i podejrzewał, że nie wszystkie jego decyzje były trafne. Kogo nie zawiodło wyczucie, kto w nietypowej sytuacji potrafi wykorzystać potencjał swych graczy, odniesie sukces.

O wynikach w dużym stopniu będzie decydować przypadek. Komuś uda się w miarę dobrze przygotować piłkarzy, zrobić z nich drużynę, ktoś inny zastosuje nietrafne rozwiązania. Wielką pomocą będzie liczebność kadry i jej wyrównanie. Lechowi zdarzało się mieć tylu piłkarzy, że nie z wszystkich mógł korzystać. Latem odchudził pierwszą drużynę, pożegnał wielu piłkarzy. Postawił na młodzież, której w klubie nie brakuje, ale która jest w czasach epidemii jeszcze większą niewiadomą niż gracze doświadczeni.

W najbliższych miesiącach wszyscy związani z wyczynowym futbolem będą zdobywać doświadczenia. Prawdopodobnie nigdy więcej ich nie wykorzystają, miejmy taką nadzieję. Wszyscy liczą na zwycięstwa. Nikt nie chce oddawać punkty walkowerem, gdy z jakichkolwiek powodów, zdrowotnych lub organizacyjnych, zabraknie zdolnych do gry zawodników.

Dla Lecha rozgrywki zostały przerwane w złym momencie, gdy grał coraz lepiej, gdy młodzież, która przebojem weszła do drużyny, zaczynała stanowić jej siłę. Zespół tworzył emocjonujące widowiska, budził uznanie i miał wielkie szanse awansować na miejsce dające europejskie puchary. Teraz drużyna nie ma niczego do stracenia. Może być tylko lepiej, jednak ocenianie jej szans jest zadaniem zbyt karkołomnym, by ktokolwiek się na to sensownie poważył. Wszystko zależy od tego, co mają w głowie osoby zarządzające drużyną.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech zna potencjalnych rywali

Wiadomo już, na kogo może trafić Lech Poznań w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. To kluby z Łotwy – RFS Ryga lub Valmeira FC

Jan Sykora od poniedziałku w Lechu?

Już w piątek miało się rozstrzygnąć, czy czeski piłkarz Jan Sykora, po przejściu badań w klinice Rehasport, zostanie nowym graczem Lecha. W tym przypadku testy