Wielki pech Warty Poznań

Zieloni też czasem przegrywają. Nie można zresztą wygrać meczu, jeżeli nie wykorzystuje się dwóch rzutów karnych, a na dodatek strzela się do własnej bramki.

Inaczej niż zwykle Warta weszła w mecz. Nie nastawiła się na przeczekanie pierwszej połowy, od razu zaatakowała i niewiele zabrakło jej do szczęścia. Zrelak wprawdzie beznadziejnie wykonał rzut rożny, ale Ivi Lopez popełnił błąd dotykając piłkę ręką. Warta miała rzut karny, który niestety zmarnowała – Kupczak obił poprzeczkę.

Raków przejął kontrolę nad meczem, jego akcje były groźniejsze, wreszcie zdobył gola po nieudanej interwencji Ławniczaka. A jednak Warta nie musiała przegrać tej połowy, bo krótko przed jej końcem znów zawodnik Rakowa zagrała ręką i sędzia znów przyznał rzut karny Zielonym. Tym razem strzelał Kuzimski, ale i on zrobił to fatalnie, bramkarz nie miał problemów z zatrzymaniem piłki.

W drugiej połowie Warta grała dobrze, dążyła do wyrównania, momentami uzyskiwała przewagę, ale nadzieje skończyły się, gdy Kiełb pięknym strzałem głową pokonał własnego bramkarza. Od tego momentu Raków miał mecz pod kontrolą i spokojnie dowiózł zwycięstwo do końca.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Poznań uwierzył w Skorżę

Możemy żałować, że mecz Lecha z Wisłą Płock został zaplanowany na piątkowy późny wieczór. Widzów będzie mniej niż przyszłoby na stadion w sobotę lub niedzielę.

Na takiego Lecha czekaliśmy. Od lat

Przełom nie polega na odczarowaniu po sześciu latach Łazienkowskiej. Prawdziwa zmiana jest taka, że pojechał tam Lech, o którym mówiło się, że ma poważne szanse