Wielki mecz bez kibiców

Do Poznania przyjeżdża Legia. Jeśli wygra z Lechem, zwiększy nad nim przewagę do 12 punktów. Jeśli przegra, Kolejorz zobaczy światełko w tunelu, będzie szansa na dogonienie lidera. Mecz budzi zainteresowanie w całej Polsce, ale jedyna szansa obejrzenia go to włączenie w sobotni wieczór telewizora.

Obie drużyny nie mogły rozgrywać meczów przez 80 dni. Mają za sobą przetarcie, wystąpiły z powodzeniem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Ich wyższość nad pierwszoligowymi przeciwnikami nie budziła wątpliwości. Po kilku dniach zmierzą się między sobą, przy czym Legia miała dzień więcej na odpoczynek. Czy to ma znaczenie? Zdaniem trenera Dariusz Żurawia, to robi różnicę. Lech dopiero w czwartek rano, po całonocnej podróży, wrócił do Poznania. Czasu na odpoczynek i trening pozostało tyle, co nic.

Do Mielca nie pojechał Gytkjaer. Lekki uraz, którego się nabawił, został już wyleczony i zdaniem trenera Duńczyk jest w wysokiej formie. Z pewnością to on zagra w sobotę w ataku. W Pucharze Polski z bardzo dobrej strony pokazał się Żamaletdinow, jednak trener zaprzecza, by to on był teraz napastnikiem numer 2. Ma takie szanse pokazania się na boisku, jak Paweł Tomczyk. Piłkarze Lecha dobrze wypadli w Mielcu, choć nie wszyscy trenera w pełni usatysfakcjonowali.

– Były powody do zadowolenia, ale ujawniły się też mankamenty. Trudno je nadrobić w krótkim czasie – twierdzi Dariusz Żuraw. Z pewnością nie może być zachwycony grą defensywy. Stracona bramka obciąża konto Muhara, któremu przerwa w grze ani nie pomogła, ani nie zaszkodziła. Jest takim samym, niepewnym w interwencjach i często nadużywającym siły fizycznej zawodnikiem.

W środowym spotkaniu defensorom często zdarzały się pomyłki. Kiksował nawet pewny zazwyczaj w interwencjach Satka. Zła wiadomość jest taka, że Thomas Rogne przeciwko Legii nie zagra. Znów boryka się z urazem. Obrona to teraz główna bolączka Lecha. Letnie bałkańskie zakupy nie przynoszą chwały ani skautom, ani komitetowi transferowemu. Pora się zastanowić, czy nie lepiej przyznać się do błędu i dać sobie spokój z graczami, których ze złej strony zna już cała liga.

Legia też nie będzie mogła zagrać w najsilniejszym składzie. Nadmiar żółtych kartek muszą odcierpieć Wszołek i Kante, czyli podstawowi gracze ofensywni. Trener Żuraw twierdzi jednak, że nie robi to na nim wrażenia. Legia ma po kilku doświadczonych zawodników na każda pozycję i jest mocnym zespołem. Do tego, podobnie jak Lech, daje szanse utalentowanej młodzieży. W tym meczu wystąpią młodzi gracze, o których najwięcej się mówi w kontekście wielomilionowych transferów.

W Legii gra Michał Karbownik, który ma zostać, zdaniem warszawskich dziennikarzy, najdrożej sprzedanym polskim piłkarzem. Młoda gwiazda Lecha, Kamil Jóźwiak, który tym się różni od kolegi z Warszawy, że decyduje o sile ofensywnej swej drużyny, jest jej niekwestionowanym liderem. Świetnie się spisał w Mielcu, więc eksperci zachodzą w głowę, czy taką samą jakość pokaże w konfrontacji z dużo lepszym rywalem. Trudno mu będzie nabierać na zwody po kilku legionistów jednocześnie.

Kibice na mecz nie wejdą, prawdopodobnie nie zgromadzą się też przed stadionem, ale piłkarze Lecha mają pewność, że nie są sami, że obserwują ich tysiące fanów. I nie tylko fanów, bo hitowy pojedynek polskiej ligi obejrzą widzowie w niejednym kraju. Inne ligi wciąż mają przerwę, więc stacje telewizyjne nabywają praw do meczów tych wychodzących z uśpienia. Piłkarze Kolejorza stracili atut, jakim jest doping fanów. Uczestniczyli w gierce treningowej na pustym stadionie, by przywyknąć do nienormalnych warunków.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wygrał derby. Z wielkim trudem

Kto by się spodziewał tak trudnej przeprawy Kolejorza? Warta postawiła trudne warunki. Była bliska strzelenia bramek. O zwycięstwie wicemistrza Polski nad beniaminkiem zadecydował rzut karny

Sensacja w derbach? Trudno się jej spodziewać

Tradycja tradycją, szacunek szacunkiem, wyjątkowość poznańskich derbów wyjątkowością, ale ktoś to spotkanie musi wygrać. Derbowa otoczka dodaje kolorytu, ludzie się cieszą z dwóch ekstraklasowych klubów