Warta Legii nie sprostała

Po ostatnich wynikach, zwłaszcza efektownym zwycięstwie w Łęcznej, nadzieje na sprawienie przez Wartę kolejnej niespodzianki były duże. Jednak nie tym razem. Legia okazała się zbyt mocna, wygrała w Grodzisku 2:0. Zieloni walczyli dzielnie, kilka razy byli bliscy zdobycia gola. Zabrakło umiejętności, a tym razem także szczęścia,

Warta pozazdrościła Lechowi, który tuż po rozpoczęciu meczu w Niecieczy zdobył bramkę. Ledwo minęły dwie minuty, a kilkoma podaniami rozmontowała obronę Legii, na dobrą pozycję wyszedł Zrelak i pokonał Boruca. Niestety, do akcji przystąpił VAR orzekając, że strzelec był na minimalnym spalonym i legioniści mogli odetchnąć z ulgą.

Wyżej notowana Legia osiągnęła potem lekką przewagę, ale nie był to mecz do jednej bramki. Wartę ratował słupek, ale potem to samo stało się pod drugą bramką, po uderzeniu Łukasza Trałki. Akcje gości były bardziej konkretne i płynne, ale nie mogła się ona czuć ani przez chwilę bezpiecznie, w każdej chwili mogła zostać zaskoczona szybkim atakiem Zielonych.

Tak było niemal do przerwy. Szybkie wyjście do ataku Legii zakończyło się zdobyciem bramki, ku rozczarowaniu publiczności rekordowej od czasu, gdy Warta wróciła do ekstraklasy. Na początku drugiej połowy goście strzelili drugą stawiając Wartę w bardzo trudnej sytuacji. Górowali nad nią umiejętnościami piłkarskimi, pozostawały jej tylko determinacja i stałe fragmenty gry, bo były najlepszą okazją do poprawy wyniku. Przez cały mecz Zieloni oddali tylko jeden celny strzał.

Warta Poznań – Legia Warszawa 0:2 (0:1)
Bramki: Rafael Lopes 39, Tomáš Pekhart 49
Żółte kartki: Ivanov, Matuszewski – Rafael Lopes.
Warta: Adrian Lis, Jan Grzesik, Aleks Ławniczak, Robert Ivanov, Konrad Matuszewski, Milan Corryn (72 Mateusz Kuzimski), Mateusz Kupczak, Łukasz Trałka, Szymon Czyż (58 Mateusz Czyżycki), Michał Jakóbowski (65 Mario Rodriguez), Adam Zrelak.
Legia: Artur Boruc, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Maik Nawrocki, Kacper Skibicki (88 Lindsay Rose), Bartosz Slisz, Andre Martins (88 Jakub Kisiel), Ernest Mici (46 Luquinas), Rafael Lopes (75 Mahir Emreli), Mateusz Hołownia, Tomas Pekhart (39 Maciej Rosołek).
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 3871.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Awans bez większego wysiłku

Skra Częstochowa jest zbyt słaba, by porywać się na próbę wyeliminowania Lecha z Pucharu Polski, zwłaszcza na jego terenie. Teoretyczni gospodarze, pozbawieni własnego obiektu i

Panowie, trenujcie rzuty karne!

Który Lech jest prawdziwy? Ten, który udanie rozpoczął sezon, potrafił odrabiać straty, gdy mecz się nie układał, strzelał gola za golem? Czy ten z Białegostoku,

Gen autodestrukcji

Nie mamy prawa traktować Lecha jako zdecydowanego faworyta w jakimkolwiek meczu, stawiać na niego, mieć gwarancję, że nie zawiedzie. Nigdy. Jeżeli nawet przeciwnik będzie tak