Teraz Wisła Płock i debiut Sykory

Trener Dariusz Żuraw nie kryje, że celem Lecha jest awans do fazy grupowej Ligi Europy. Podczas prezentacji drużyny zapowiadał też, że zamierza powalczyć o mistrzostwo i Puchar Polski. Jednym słowem – marzy mu się wszystko, co jest do zdobycia. Póki co, biorąc pod uwagę „osiągnięcia” z lat ubiegłych, nadspodziewanym sukcesem byłoby osiągnięcie któregokolwiek z tych celów.

Lech ma dobrą i ciekawie grającą drużynę – w to nikt nie wątpi. W przegranym meczu w Lubinie pokazała ona nie tylko frajerstwo i defensywne nieudacznictwo, ale i piłkarską klasę, bo niemal do końca dominowała nad przeciwnikiem, rządziła na boisku, miała okazje zamknąć mecz strzeleniem drugiej bramki. Przed tym meczem trener był pewny swego. Być może nie znał jeszcze możliwości swego nowego bramkarza i obrońców.

W niedzielę trzeba wygrać z Wisłą Płock. Dobra wiadomość jest taka, że ta drużyna nie zabawi się w Valmierę FK, nie zaparkuje przed swoją bramką autobusu. Będzie próbowała postawić się Lechowi, a on to lubi, bo może wykorzystać wolne przestrzenie na boisku, przyspieszać grę na połowie przeciwnika. Będzie to korzystne także dla publiczności. Zapowiada się żywy, otwarty mecz. Stadion można zapełnić w połowie, ale trudno będzie ten limit wykorzystać, a szkoda. W obecnych warunkach nawet kilkanaście tysięcy widzów byłoby wartościowe, także dla piłkarzy.

Na stadion warto przyjść choćby po to, by obejrzeć w akcji nowego piłkarza – Jana Sykorę. Czech gra w stylu Lecha – widowiskowo i z polotem, oddaje dużo strzałów, biega bardzo szybko. Ma być następcą odchodzącego (podobno) Jóźwiaka. Przez chwilę mogą grać razem, gdyby trener chciał oszczędzić Kamińskiego. W czwartkowym meczu pucharowym nie błyszczał tak, jak w czerwcu i lipcu.

Na wszystkie ostatnie mecze trener wystawia taki sam skład, z drobnymi zmianami. Podobnie będzie prawdopodobnie i w niedzielę. Nie ma obawy, że któryś z piłkarzy opadnie z sił, nie trzeba ich zachowywać na następne mecze. Piłkarzy czeka przecież dwutygodniowa przerwa. Trener, który w normalnej sytuacji cieszyłby się, że ma trochę czasu na szlifowanie formy, pozostanie bez drużyny. Rozjedzie mu się ona na rozmaite zgrupowania.

Z tego, że piłkarze Lecha są tak cenieni, najbardziej cieszą się we Wrocławiu, gdzie Lech zagra po wznowieniu rozgrywek. Trener Śląska będzie miał na treningach komplet piłkarzy.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech pojedzie do Belgii

Lider belgijskiej ekstraklasy, Royal Charleroi, będzie rywalem Lecha w czwartej, decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Mecz zostanie rozegrany na 20-tysięcznym, ale pustym stadionie w