Stadion poniesie Kolejorza. Tego meczu nie wygrać nie wolno

To będzie wizytówka polskiej ekstraklasy. Gra przy 40 tysiącach widzów, w gorącej atmosferze, przy żywiołowym dopingu, zdarza się tylko w niektórych europejskich ligach. W dodatku dla Lecha będzie to drugi taki mecz z rzędu. I prawdopodobnie nie ostatni w tym sezonie, o ile przed czasem nie zaprzepaści szans na mistrzostwo. Brak zwycięstwa nad Legią jest więc wykluczony.

Przed tym meczem wiele jest niewiadomych. Najważniejsze pytanie brzmi: czy piłkarze Kolejorza wytrzymają presję, wykorzystają doping, dadzą radę spełnić oczekiwania tych wszystkich ludzi, którzy przyszli na stadion i setek tysięcy tych, którzy dopingują Lecha spoza Bułgarskiej? Trener Maciej Skorża zapewnia, że atmosfera występująca przy Bułgarskiej zawsze niesie jego piłkarzy. Statystyki zdecydowanie to potwierdzają. Lech jest zespołem własnego boiska. Poza Poznaniem traci wiele walorów.

Trener cieszy się z możliwości gry w takich warunkach, ale i z faktu, że poza Sobiechem i Salamonem ma samych zdrowych piłkarzy, a co za tym idzie – dużo wariantów zestawienia drużyny. W sztabie szkoleniowym Legii muszą się nagłowić, by przewidzieć pierwszą jedenastkę Lecha, a i tak prawdopodobnie nie wcelują. Na większości pozycji są różne możliwości. Maciej Skorża może dostosować swoje wybory do przewidywanego zestawienia i taktyki przeciwnika.

W ostatnich poznańskich spotkaniach Legia nie atakowała frontalnie, nie prowadziła gry, nie stosowała wysokiego pressingu. Starała się przechytrzyć Lecha umacniając się na własnej połowie i kontratakując. Wiele wskazuje, że tak będzie i w sobotę, bo Vukoviciowi siła ofensywna niesionego dopingiem Lecha jest znana. Zupełnie inaczej Legia grała ostatnio w półfinale Pucharu Polski, gdy Raków szybko zdobył bramkę i dobrym ustawieniem, pressingiem paraliżował ofensywne starania warszawiaków. Maciej Skorża zapewnia, że jego zespół będzie gotowy na wszystko, co w Poznaniu zastosuje przeciwnik.

Jeszcze niedawno, po kontuzji Salamona, można się było zamartwiać osłabieniem defensywy Kolejorza, pozbawionej najlepszego gracza. Ostatnio, mimo braku tego zawodnika, Lechowa obrona spisuje się dobrze, bramek nie traci. Ma w składzie uniwersalnego Tomasza Kędziorę, zwiększającego trenerowi swobodę manewru. Tomek może zgrać na prawej obronie, o ile trzeba będzie zabezpieczyć tę część boiska przed atakami Legii. Wtedy na środku defensywy zagraliby Satka i Milić. Bardziej ofensywny wariant to gra Pereiry na prawej stronie i Kędziora na środku, jako partnera Satki lub Milicia.

Wybór jest też na lewej stronie obrony, gdzie Rebocho długo był pierwszym wyborem, za co rewanżował się dobrą grą. W pucharowym meczu w Grudziądzu po dłuższej przerwie wystąpił Barry Douglas. I spisał się wyśmienicie. Miał asystę przy pierwszym golu, strzelił dwa pozostałe. Gdyby mecze z Olimpią i Legią dzieliła dłuższa przerwa, trener miałby mniej wahań przed wystawieniem Szkota, ale i tak jego gra jest możliwa. Zwiększyłoby to szanse na wykorzystanie stałych fragmentów gry, a podania i strzały lewą nogą to niekwestionowany atut tego zawodnika.

Pewny jest występ Ishaka, także Amaral nie zasiądzie na ławce rezerwowych, a na lewym skrzydle z pewnością zobaczymy Kamińskiego. Obsada drugiego skrzydła jest niewiadomą, bo Velde słabiutko wypadł we Wrocławiu, a w Grudziądzu pokazał się tylko na chwilę, trafiając zresztą z dystansu w poprzeczkę. Także forma Ba Loua nie budzi zachwytu. Skóraś tym razem raczej będzie rezerwowym. Możliwe jest więc ustawienie z boku boiska Kownackiego, choć ten piłkarz lepiej czuje się na środku, najwięcej szans bramkowych stwarza jako gracz ustawiony za napastnikiem. Środek pola powinien należeć do Karlstroma i Murawskiego.

Ktokolwiek by nie zagrał w pierwszym składzie Lecha, będzie można powiedzieć, że ma on najmocniejszą i najciekawszą ławkę rezerwowych w Polsce.

Udostępnij:

Podobne

Zwycięstwem uczcili mistrzowski tytuł

To był niecodzienny mecz. Szczelnie wypełnione trybuny, atmosfera wielkiego święta, poczucie wypełnionej misji. Piłkarze Lecha mogli zagrać na luzie, cieszyć się futbolem, choć nie wszystko