Satka i Szymczak dali Lechowi awans w Pucharze Polski

Być może ciężkie treningi i zmęczenie obozem w Opalenicy były przyczyną nieciekawej gry Lecha w Pucharze Polski. Awansował bez żadnych problemów, ale – mówiąc oględnie – nie pokazał najpiękniejszej w Polsce piłki. Jedyny oprócz awansu pozytyw – gol młodego Szymczaka. Oby nie zniechęciło to klubu do szukania zmiennika Ishaka.

Lech zaczął nowy sezon w takim składzie, w jakim zakończył stary. Tylko Filip Bednarek zastąpił leczącego się van der Harta, a Mikael Ishak Gytkjaera. Na boisko wybiegli zawodnicy, którym wróży się szybkie rozstanie się z polską ligą – Robert Gumny i Kamil Jóźwiak. Pierwsza zagadka została więc rozwiązana. Pozostała druga – forma Lecha po prawie miesiącu przerwy. Szybko się okazało, że wesoło nie jest.

Już pierwsza akcja, po kilkudziesięciu sekundach, mogła dać Lechowi prowadzenie. Puchacz dośrodkował, a Ishak dobrze doszedł do trudnej piłki i uderzył głową, niestety tylko w słupek. Szybko ujawniła się różnica miedzy umiejętnościami jednej i drugiej drużyny. Lech czuł się pewnie, zamknął Odrę w jej polu karnym i nie wypuszczał przed kwadrans.

Okazji do strzelenia gola nie brakowało. Gospodarze byli w potężnych opałach. Szczęście, a raczej niedokładność Lecha i nonszalancja w rozgrywaniu akcji sprzyjały Odrze do 14 minuty, gdy seria rzutów rożnych i powstające po nich zamieszanie przyniosły gola. Zdobył go mocnym strzałem z pola karnego Satka. Odra próbowała po tej stracie się otrząsnąć, miała nawet rzut rożny. Po nim Kolejorz przeprowadził kontratak, sam na sam z 16-letnim bramkarzem znalazło się trzech zawodników. Spartaczyli to haniebnie, przez niedokładność i błędy techniczne.

Niektóre akcje Lecha aż denerwowały. Odra, która od kilku dopiero dni trenuje, w ostatniej chwili skleciła skład, była wymarzonym rywalem, by sobie postrzelać. Malo skoordynowani Opolanie mieli szczęście, trafili na rywala grającego niechlujnie i bez jakiejkolwiek myśli. Chaotyczne zagrania Puchacza budziły rozpacz, jego koledzy nie pozostawali dłużni. Taka postawa w ekstraklasie, przeciwko lepszej drużynie, z pewnością skończyłaby się fatalnie. To nie był Lech z końcówki poprzedniego sezonu.

Im dłużej trwał mecz, tym mniej kleiła się Lechowi gra. Niewiele brakowało, by stracił prowadzenie, gdy przed polem karnym faul popełnił Moder, a Janus z rzutu wolnego trafił w słupek. Bednarek nie interweniował. Gwizdek na przerwę przerwał męki Lecha, który miotał się, dużo biegał, ale sensu w tym nie było.

Odra już wiedziała, że tego dnia faworyt jest słaby, więc drugą połowę zaczęła odważniej. Już nie ograniczała się do blokowania akcji we własnym polu karnym, zaczęła atakować, jeszcze bardziej nieporadnie niż Lech, więc mecz był kiepskim widowiskiem. Zawodzili piłkarze, na których zawsze najbardziej można liczyć. Tiba podejmował złe decyzje marnując kontrataki Lecha, a Ramirez nie odbiegał piłkarską klasą od anonimowych zawodników z Opola. Szybko został zastąpiony przez Marchwińskiego, zresztą zmian, zgodnie z nowym regulaminem, było wiele, ale tylko jedna przyniosła coś pozytywnego.

Kwadrans przed końcem Lech zdobył drugiego gola, znów strzelcem był Satka, znów w wyniku zamieszania po rzucie rożnym. Chorągiewka powędrowała w górę, ale wideoweryfikacja zmieniła ten werdykt i Lech mógł odetchnąć, jego awans przestał wisieć na włosku. Trener mógł kontynuować zmiany. Ishaka zastąpił młody Szymczak. Szwed nie zachwycił, ale i nie zawiódł. A Szymczak zdobył pięknego gola, kilka minut przed końcem, wykorzystując rajd i dobre podanie Jóźwiaka. Lechowi rośnie świetny napastnik.

W doliczonym czasie Odra ośmieszyła obrońców Lecha. Nie przeszkadzali w strzeleniu bramki, przyglądali się nie interweniując. Trener Lecha już wie, że z taką grą Lech ekstraklasy, ani Ligi Europy nie zawojuje.

Odra Opole – Lech Poznań 1:3 (0:1)

Bramki: Sebastian Bonecki 90 – Ľubomír Šatka 14, 76, Filip Szymczak 87.

Skład Lecha: Filip Bednarek, Robert Gumny (61 Alan Czerwiński), Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Tymoteusz Puchacz, Jakub Kamiński (61 Michał Skóraś), Pedro Tiba (78 Karlo Muhar), Jakub Moder, Dani Ramirez (61 Filip Marchwiński), Kamil Jóźwiak, Mikael Ishak (80 Filip Szymczak).

Fot. lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech pojedzie do Belgii

Lider belgijskiej ekstraklasy, Royal Charleroi, będzie rywalem Lecha w czwartej, decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Mecz zostanie rozegrany na 20-tysięcznym, ale pustym stadionie w