Rozczarowanie przy Bułgarskiej. Piłkarze chcą rewanżu

Bezpośrednio po spotkaniu z Arką trener Bjelica stwierdził, że Lech rozegrał dobry mecz. Po kilku dniach trudo nastrój panujący w drużynie określić inaczej niż wielkie rozczarowanie. Jest też chęć rewanżu i przekonanie, że dystans do liderującej Legii zmniejszy się. Piłkarze nie stracili apetytu na mistrzostwo. Chcą wykorzystać grę na własnym stadionie, gdzie czują się najlepiej i zdobyć pierwsze gole w tym roku.

– To oczywiste, że jesteśmy rozczarowani, straciliśmy przecież punkty. Nastrój nie jest najlepszy, ale ciężko pracujemy przed kolejnym meczem. Piłkarze zdają sobie sprawę z rywalizacji o miejsce w składzie. Kadrę mamy liczną. Dobrze, że najbliższy mecz rozegramy u siebie. To zwiększy nasze szanse – mówi Martin Mayer, trener przygotowania fizycznego (na zdjęciu). Christian Gytkjaer będzie mógł zagrać, kontuzja odniesiona w Gdyni nie okazała się groźna. – Jesteśmy dobrze fizycznie przygotowani. Nie mieliśmy ostatnio żadnych poważnych urazów, mogliśmy pracować bez zakłóceń. Jest moc w drużynie, będziemy walczyć o mistrzostwo – dodaje trener Mayer.

Podczas meczów sparingowych z dobrej strony pokazał się Nicklas Barkroth. W Gdyni tego nie potwierdził. Grał równie słabo i anemicznie, jak cała drużyna. – Liczyliśmy na 3 punkty, jesteśmy więc rozczarowani. Graliśmy zbyt wolno w ofensywie, nie byliśmy groźni. Jestem w lepszej formie niż jesienią. Potrzebowałem trochę czasu na adaptację. W Poznaniu dobrze się czuję pod każdym względem. Dlatego czuję zawód po występie w Gdyni. Teraz nie pozostaje nic innego niż dobrze zagrać przy naszych fantastycznych kibicach i wygrać. Jestem zdeterminowany, by pokazać się z lepszej strony. Wiem, na co mnie stać – mówi szwedzki skrzydłowy.

Jednym z nielicznych piłkarzy, którzy w Gdyni nie zawiedli, był Wołodymyr Kostewycz. – Nie wygraliśmy, bo byliśmy za mało konkretni. Zabrakło dobrych podań, dośrodkowań. W obronie nie zawiedliśmy, nie straciliśmy bramki. To zasługa całej drużyny, bo wszyscy pracujemy na to, by zagrać na zero z tyłu i by strzelać bramki. Skoro wyniku ostatniego meczu nie zmienimy, to teraz trzeba mysleć o zwycięstwie nad Pogonią – mówi ukraiński piłkarz. – Lech lepiej czuje się u siebie niż na wyjazdach, ale mnie to nie dotyczy. Bez względu na to, gdzie gramy, zawsze daję z siebie wszystko. Do każdego meczu podchodzę tak samo, więc nie muszę obiecywać, że zrobię wszystko, by pokonać Pogoń – dodaje Kostewycz.

Udostępnij:

Podobne

Jerzy Kopa nie żyje

To był trener, którego zasługi dla Lecha trudno przecenić. Nie tylko osiągnął doskonałe wyniki sportowe, ale i miał ogromny wpływ na przyszłość klubu. To od

Entuzjazm na wagę złota

Lech dąży do zbudowania mocnej drużyny – tu nikt nie ma wątpliwości. Nie chce przespać decydującego momentu, gdy rozgrywa się mecze kluczowe. Nie wolno, wzorem

Nie wolno pozostać w blokach startowych

Czy warto przejmować się wynikami meczów sparingowych? Zawsze lepiej wygrać niż przegrać, ale nie to jest głównym celem takich gierek. Czy warto przejmować się jakością

Drugi sparing, druga porażka Lecha

Nie widać jeszcze ręki nowego trenera. Piłkarzom Kolejorza nie kleiła się gra w drugim letnim sparingu, w którym mierzyli się z Pogonią Szczecin. Nie tworzyli