Reprezentacja: zaszczyt, ale czasami przekleństwo

Dzień przed meczem we Wrocławiu Maciej Skorża dopiero czekał na raport medyczny, by wiedzieć, których piłkarzy będzie miał do dyspozycji. Do tego spotkania przystąpi z nożem na gardle, bo limit strat został wyczerpany w poprzednich kolejkach. Czeka go wyjątkowo trudne zadanie, bo przeciwnik potęgą ligową aktualnie nie jest, ale po przerwie reprezentacyjnej Lechowi z reguły idzie jak po grudzie.

Reprezentanci wrócili do Poznania dopiero w środę, w treningu, bardzo zresztą długim i intensywnym, uczestniczyli w czwartek. Lech do rozmaitych reprezentacji przekazuje wielu zawodników, a tak się nieszczęśliwie złożyło, że do meczu przystępuje już w piątek. Tak wypadło ze względu na wtorkowe spotkanie półfinałowe Pucharu Polski. Legia gra walczy o finał dzień później, więc przed sobotnim spotkaniem przy Bułgarskiej będzie miała mniej czasu na odpoczynek, zmierzy się też z bez porównania trudniejszym przeciwnikiem pucharowym niż Olimpia Grudziądz, bo z Rakowem.

Dawać zawodników do reprezentacji narodowych do splendor, ale i niekiedy przekleństwo. Jak zdradził trener Maciej Skorża, Bartosz Salamon i Jesper Karlstrom przed wyjazdem z Poznania wyglądali na bardzo szczęśliwych, bo udało im się osiągnąć coś, na co pracowali od dawna. Wrócili w nastrojach złych. Kontuzjowany Salamon, jak dobrze pójdzie, będzie zdolny do gry w maju. Karlstrom dobrze wypadł w pierwszym meczu barażowym reprezentacji Szwecji, ale drugiego, tego decydującego, dobrze nie zapamięta. Z pewnością odczuwa skutki brutalnego wejścia Jacka Góralskiego, do tego sprokurował rzut karny, po którym Szwecja już się nie podniosła, a zawodnika zalała fala internetowego hejtu.

– Jesper miał ostatnio trudne godziny. Rozmawiałem z nim, nie widzę po nim przybicia, zrezygnowania. Jest zmęczony psychicznie i fizycznie, bo trudno, by było inaczej po takim meczu. Apelowałem na odprawie do wszystkich, którzy wrócili z reprezentacji, by już zapomnieć o tym, co było, teraz żyjemy tylko Lechem Poznań. Tylko to się liczy, Myślę, że Jesper będzie gotowy, choć nie podjąłem jeszcze decyzji, czy we Wrocławiu zagra od pierwszej minuty – mówi trener. Podkreśla, że dla sztabu szkoleniowego fakt, że zawodnicy są w różnych fazach zmęczenia, jest dużym wyzwaniem.

Ważny mecz we Wrocławiu przyjdzie więc Lechowi rozgrywać w nieciekawym momencie. Przeciwnik ma w składzie zawodników, którzy potrafią zrobić mu krzywdę. Ważne, by nie trzeba było wystawiać graczy, którym grozi odnowienie się kontuzji. – Wierzę, że od początku narzucimy swoje warunki i będziemy za wszelką cenę dążyć do zwycięstwa. Tylko w tym widzę dla nas szanse – zapewnia Maciej Skorża, który jest świadomy, że nie ma już marginesu błędu, Lech bardzo teraz potrzebuje serii zwycięstw.

Udostępnij:

Podobne

Zwycięstwem uczcili mistrzowski tytuł

To był niecodzienny mecz. Szczelnie wypełnione trybuny, atmosfera wielkiego święta, poczucie wypełnionej misji. Piłkarze Lecha mogli zagrać na luzie, cieszyć się futbolem, choć nie wszystko