Postęp niezrównoważony

Lech ma ambitne plany. Chciałby wreszcie zdobyć jakieś trofeum, pokazać się w Europie. Nijak tego nie osiągnie bez solidnej drużyny. Takiej, która służy do wygrywania, a nie tylko do promowania wychowanków. Mogą być z tym problemy. Lewo zaczęły się rozgrywki, a już ujawniają się mankamenty.

Lechowi zdarzają się kompletnie chybione transfery, ale od czasu do czasu strzela w przysłowiową dychę. Świetnym ruchem było pozyskanie Christiana Gytkjaera. Jeszcze lepszym prawdopodobnie okaże się sprowadzenie Mikaela Ishaka. Początek ma wspaniały. Strzela gole nie rzadziej niż poprzednik, do tego bardziej pracuje na rzecz drużyny. Bierze czynny udział w akcjach, jest dosłownie wszędzie, potrafi niesamowitą interwencją zapobiec stracie bramki.

Szkoda, że jest w klubie sam. Napastnikiem Lecha jest 18-letni Filip Szymczak. Będzie świetnym piłkarzem, ale jeszcze nie w tym sezonie. W dodatku w meczu reprezentacji U19 odniósł kontuzję. Trener Dariusz Żuraw zapewnia, że klub stara się o zmiennika dla Ishaka. Być może pierwsze strzelone przez Szymczaka gole zmniejszyły transferową determinację. Nawet zdrowego Filipa nie można jeszcze traktować jako alternatywy dla Szweda. Sezon jest krótki, ale wystarczająco długi, by braki kadrowe pokrzyżowały sportowe plany.

Niepokój budzi też postawa Lechowej defensywy. Gdy tak trudno jej się zgrać, gdy trener dokonuje nie do końca chyba przemyślanych przetasowań w końcówkach meczów, trzeba mieć bramkarza będącego prawdziwą ostoją. Czy Lech takiego ma? Chyba o to nie zadbał. Sprowadził Filipa Bednarka, który robi, co może, by ratować zespół. Z całym dla niego szacunkiem trzeba niestety zauważyć, że słabsze od Lecha kluby mają lepszych bramkarzy. Choćby Wisła Płock, którą w niedzielę Krzysztof Kamiński uratował kilkakrotnie. Gdyby płocczanie mieli takie okazje bramkowe, jak Lech, bez trudu by w Poznaniu wygrali.

Drużyna, z którą Lech zmierzy się w Sztokholmie, nie jest nie do pokonania. Jest jednak solidna, nie ma słabych punktów. Hammarby IF zarządzany jest profesjonalnie. W tamtej lidze, jak w każdym innym europejskim średniaku nie jest do pomyślenia, by władze klubu nie obsadziły newralgicznych pozycji graczami z jakością. Za brakoróbstwo się płaci. Lech ma graczy błyskotliwych, żadna defensywa nie może w starciu z nim czuć się bezpiecznie. Ma jednak i słabości. Potrafi wyręczyć przeciwnika w strzelaniu bramek. Jeżeli tych mankamentów się nie pozbędzie, niczego wartościowego nie osiągnie.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wreszcie zwycięski

Tym razem blamażu nie było. Spokojna gra Lecha, neutralizowanie ataków Lechii, przetrwanie do przerwy, zadanie decydującego ciosu w końcówce. A co najważniejsze – dowiezienie prowadzenia

Przełamią się lub pogrążą

Od prawie dwóch miesięcy Lech nie odniósł w lidze zwycięstwa. Przed rozpoczęciem rozgrywek nikt by w taką serię nie uwierzył, wszak trener nie krył ambitnych

Poznańska specjalność

Warta idzie śladami Lecha. Przez 90 minut dzielnie walczyła z Rakowem w Bełchatowie, drużyną bez porównania lepszą, by stracić gola w samej końcówce, po rzucie