Pościg zakończony sukcesem. Warta wyrównała rzutem na taśmę

Dwa uderzenia w poprzeczkę, nieuznany gol po centymetrowym spalonym, potem jeszcze uderzenie w słupek… Wydawało się, że Zielonym zabraknie szczęścia i przegra mecz z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Bramkarz Adrian Lis, który zawalił bramkę, w ostatnich sekundach wyrównał strzałem głową po rzucie rożnym. Tego remisu nie można traktować jako porażki. Mogło być gorzej.

Początek meczu należał do gości z Łęcznej, pałających żądzą zemsty za wysoką porażkę na własnym boisku (0:4). Przez pierwszy kwadrans goście prowadzili grę. Potem Zieloni się przebudzili i już w jednym z pierwszych ataków Papeau mocnym strzałem obił poprzeczkę. Górnik nadal miał lekką przewagę, z czego nic nie wynikało, goście w ogóle nie oddawali strzałów. Akcje gospodarzy były groźniejsze. Kilka minut przed przerwą strzelili gola, gdy Trałka podał Zrelakowi, a ten celnie uderzył głową. Po długich naradach VAR niestety dopatrzył się pozycji spalonej Słowaka.

Pech prześladował Wartę także po przerwie. Z rzutu wolnego dobrze uderzył Szelągowski, trafiając tylko w poprzeczkę. To już był drugi taki przypadek w tym spotkaniu. Potem boisko musiał opuścić boleśnie sfaulowany najlepszy zawodnik Zielonych – Papeau. A po kilku minutach goście, którzy dokonali w przerwie trzech zmian, wyprowadzili kontratak. Śpiączka uderzył z przewrotki, a bramkarz Lis fatalnie przepuścił łatwy do obrony strzał, pierwszy celny Górnika w tym meczu.

Warta próbowała odwrócić przebieg rywalizacji, naciskała energicznie, choć nieskutecznie. Goście nie wycofali się na własną połowę, próbowali szczęścia w szybkich atakach, kilka razy byli blisko. Mieli w składzie Śpiączkę, znanego z tego, że z niczego potrafi stworzyć groźną akcję, oddać celny strzał. Starali się trzymać piłkę daleko od własnej bramki. Długo im się to udawało. W końcówce gospodarze obili słupek, a po chwili mieli jeszcze rzut rożny. Pod bramkę poszedł bramkarz Adrian Lis. I celnym strzałem zrehabilitował się za złą interwencję.

Warta Poznań – Górnik Łęczna 1:1 (0:0)
Bramki: Adrian Lis 90 – Bartosz Śpiączka 57
Żółte kartki: Trałka – Śpiączka, Dziwniel.
Warta: Adrian Lis, Jan Grzesik, Łukasz Trałka, Dawis Szymonowicz, Robert Ivanov, Jakub Kiełb (70 Michał Jakóbowski), Daniel Szelągowski (70 Kajetan Szmyt), Mateusz Kupczak (83 Mateusz Kuzimski), Mateusz Czyżycki (46 Michał Kopczyński, Jayson Papeau (55 Miłosz Szczepański), Adam Zrelak.
Górnik: Maciej Gostomski, Michał Goliński (46 Przemysław Banaszak), Kryspin Szcześniak), Bartosz Rymaniak, Leandro, Daniel Dźwiniel (46 Serhij Krykon), Jason Lokilo, Janusz Gol, Alex Serrano (46 Szymon Drewniak), Damian Gąska, Barosz Śpiączka (85 Michał Mak).
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków).

Udostępnij:

Podobne

Czekając na inwestycje

Wywalczenie mistrzostwa Polski pozwoliło Lechowi zarobić niemałe pieniądze, przekraczające 30 milionów zł. Jeszcze większe kwoty czekają w europejskich pucharach. Im Kolejorz dłużej w nich pogra,

Bezkonkurencyjni. I niech tak zostanie

Z Gali Ekstraklasy, podsumowującej ligowy sezon, piłkarze Lecha wracają z nagrodami świadczącymi o zdominowaniu konkurencji. Najlepszym młodzieżowcem kapituła wybrała Jakuba Kamińskiego, najlepszym obrońcą Bartosza Salamona,