Porażka Lecha na własne życzenie

Lech zrobił dużo, by wygrać w Warszawie. Grał dobrze, wykorzystywał słabość Legii. Prowadził po pięknej akcji i strzale Jevtcia, mógł kontrolować mecz i szachować gospodarzy kontratakami. Popełnił jednak dwa fatalne błędy, po których stracił dwie bramki. Młodzi gracze Lecha mają duży potencjał, ale ich wysiłek i zapał zostały roztrwonione. Legia jest teraz słaba, nie jest jednak drużyną aż tak niedojrzałą jak Lech.

Duże problemy z zestawieniem składu miał trener Legii. Do ostatniej chwili trwała walka o doprowadzenie do zdrowia kilku piłkarzy. Natomiast trener Lecha miał spory wybór. Postawił jak zwykle na młodzież, zwłaszcza w środku boiska. Nie pojechał do Warszawy Tiba, więc kolejny mecz rozegrał Moder. Na skrzydłach wystąpili Jóźwiak i Puchacz. Kolejny raz na ławce zasiadł gracz Lecha o najwyższych chyba umiejętnościach – Amaral. Ma pecha. Nie jest wychowankiem klubu.

Pierwszy kwadrans ze wskazaniem na Lecha. Legia sprawiała wrażenie niepewnej swego, nieśmiałej, a Kolejorz gral tak, jakby to on był gospodarzem. Nie minęły 4 minuty, a po szarżach jego skrzydłowych obaj boczni obrońcy przeciwnika mieli po żółtej kartce i musieli walczyć ostrożniej. Dwa uderzenia z dystansu Jevticia były niecelne. Poza tym Lech zagrożenia pod bramką rywala nie stwarzał, ale pod własną – i owszem, gdy nieporozumienie między Gumnym i van der Hartem mogło dać Legii łatwego gola.

Po 20 minutach Legia zaczęła grać pewniej i zepchnęła Lecha do obrony. Doskonałą okazję bramkową zmarnował Kante. Van der Hart musiał bronić groźne strzały, interweniować po rzutach rożnych. Pierwszy celny strzał goście oddali dopiero po pół godzinie, gdy podanie Jevticia z rzutu wolnego przejął Gytkjaer i od razu mocno uderzył. Bramkarz był na posterunku. W ostatnich minutach pierwszej połowy narastała przewaga Legii. Niewiele brakowało, by Novikovas strzelił bramkę, bliski tego był też Kante.

Kwadrans drugiej połowy przypominał to, co działo się przed przerwą, aż popisową akcję rozegrał Lech. Moder przerzucił piłkę do Jóźwiaka, ten dośrodkował, umiejętnie podanie przedłużył Puchacz, a Jevtić strzelił precyzyjnie do bramki. Legia znalazła się w złej sytuacji, więc dokonała zmian w składzie i natychmiast zaatakowała, a Lech nie potrafił uspokoić sytuacji, przeprowadzić kontry.

W 64 minucie katastrofalny błąd popełnił Karlo Muhar – w arcygłupi sposób stracił piłkę pod bramką rywala w sytuacji, gdy Lech frontalnie atakował. Legia błyskawicznie skontrowała, obrońcy próbowali ratować sytuację, ale dali się ograć bardzo łatwo i mieliśmy remis. Lech mocno i długo walczył o prowadzenie i wydawało się, że mecz ma w garści. Jeden lekkomyślny kiks, i to nie juniora, ale gracza sprowadzonego za dobre pieniądze odwrócił sytuację. To była taktyczna kompromitacja. Kolejorz prowadził w Warszawie i dał się skontrować. Legia złapała wiatr w żagle.

Trener Lecha zrobił dwie zmiany. Za bardzo dobrego Jóźwiaka wszedł na boisko 17-letni Kamiński, a za Jevticia Amaral. Chwilę później Lech miał rzut wolny sprzed pola karnego. Moder to jeszcze nie Darko, dobra okazja przepadła. Co gorsze, chwilę później kolejny błąd popełnili van der Hart i Gumny, dali się ograć nastoletniemu Rosołkowi i Legia wyszła na prowadzenie. O wyniku mieli decydować juniorzy Lecha. Zadecydował junior Legii. Lech jeszcze próbował wyrównać, ale nie potrafił, za dużo było niecelnych dośrodkowań i nieprzemyślanych zagrań.

Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (0:0)

Bramki: Arvydas Novikovas 63, Maciej Rosołek 76 – Darko Jevtić 55
Żółte kartki: Karbownik, Luis-Rocha – Moder, Muhar
Legia:Radosław Majeceki, Michał Karbownik, Igor Lewczuk, Mateusz Wieteska, Luis-Rocha (61 Jarosła Niezgoda), Paweł Wszołek, Domagoj Antolić, Andre Martins, Luquinhas (74 Maciej Rosołek), Arvydas Novikovas, Jose Kante (80 Walerian Gwilia).

Lech: Mickey van der Hart, Robert Gumny, Lubomir Satka, Djirdje Crnomarković,Wołodymyr Kostewycz, Kamil Jóźwiak (73 Jakub Kamiński), Karlo Muhar (80 Paweł Tomczyk), Jakub Moder, Darko Jevtić (74 Joao Amaral), Tymoteusz Puchacz, Christian Gytkjaer.

Widzów 28 tys.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wygrał derby. Z wielkim trudem

Kto by się spodziewał tak trudnej przeprawy Kolejorza? Warta postawiła trudne warunki. Była bliska strzelenia bramek. O zwycięstwie wicemistrza Polski nad beniaminkiem zadecydował rzut karny