Piłkarze Lecha czują złość. Piast padnie tego ofiarą?

Wisła Kraków, Śląsk Wrocław, Wisła Płock, czyli ostatni przeciwnicy Lecha, wyjechali z Poznania z wysokimi porażkami. Teraz przyjeżdża tu Piast Gliwice, jeden z ulubionych rywali. Scenariusz wydarzeń wydaje się łatwy do przewidzenia, ale z Kolejorzem nigdy nie ma niczego pewnego. Czasami zawodzi w najmniej oczekiwanym momencie.

Od prawie miesiąca kibice Lecha nie oglądali domowego występu swej drużyny. Tęsknią do niej, a przede wszystkim do efektownych zwycięstw i porywającej, żywiołowej, ofensywnej gry. Trener Maciej Skorża wydaje się być pewnym swego. Twierdzi, że jego piłkarze czują złość po dwóch słabych wyjazdowych meczach, co powinno się przełożyć na przebieg spotkania z Piastem, prowadzonym przez jednego z najbardziej doświadczonych ligowych trenerów.

Obaj szkoleniowcy znają się ze wspólnej pracy we Wronkach. Obaj odnieśli potem sukcesy. Maciej Skorża zdobywał trofea w Grodzisku Wielkopolskim, Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Waldemar Fornalik pracował na Śląsku, gdzie niespodziewanie wywalczył mistrzostwa Polski z Piastem. Teraz jest świadomy trudności, przed jaką jego zespół stanie – przyjdzie mu się zmierzyć z najlepszą kadrowo drużyną w kraju, nastawioną na uczczenie mistrzostwem setnej rocznicy klubu.

Maciej Skorża twierdzi natomiast, że Piast to drużyna doświadczona, ma piłkarzy grających w klubie od dawna. Tacy na pewno nie spanikują. Zagrają swoje, nie ograniczą się do kurczowej obrony, tak się przynajmniej zapowiada. Trener Lecha chwali taką postawę. – Chcą konstruować akcje ofensywne, nawet w Poznaniu grać w piłkę, a to jest świetne dla tego meczu i dla całej polskiej ligi, potrzebne są takie drużyny – mówi Maciej Skorża. Podkreśla przy tym, że ta drużyna ma swoje wady i ograniczenia, jego zespół zechce je wykorzystać.

Gdyby wszyscy piłkarze byli w pełni sił, wytypowanie skład Lecha nie stanowiłoby problemu: Bednarek, Pereira, Salamon, Milić, Rebocho, Karlstroem, Tiba, Ba Loua, Amaral, Kamiński, Ishak. Trener zdradził jednak, że niektórzy zawodnicy przechodzili infekcję (na szczęście nie covidową), co znajdzie przełożenie na skład. Zapowiedział też szukanie nowych rozwiązań, w tym personalnych, liczenie się z frustracją tych, co nie grają prawie wcale. Niespodzianki w wyjściowej jedenastce są więc wielce prawdopodobne.

Nie można wykluczyć, że mecz na ławce zacznie Ba Loua, a Ramirez i Amaral razem znajdą się na boisku, jeden z nich będzie operował na boku. Iworyjczyk, najdroższy piłkarz w historii Lecha, zdobył bramkę w debiucie, ale potem tylko sporadycznie popisywał się widowiskowymi akcjami, z których niestety nie wynikało nic twórczego. Trener przyznał, że ten gracz rozbudził duże nadzieje, ale brakuje mu liczb. Chwali jednak jego umiejętności. Podkreśla, że drużyna musi się nauczyć sposobu jego gry, ale i on powinien przyswoić sobie Lechowe schematy. Zawsze go stać na ciekawe zagrania, dryblingi, podania. Czasami nawet zbyt szybko pozbywa się piłki, bo czuje presję. Brakuje mu spokoju, potrzebuje czasu, by zakończyć aklimatyzację, wtedy pojawią się bramki i asysty.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Rzeczywistość równoległa

Słynny już wywiad Dariusza Mioduskiego, właściciela Legii Warszawa, opublikowany na klubowej stronie internetowej, otworzył wielu ludziom oczy na mentalność obowiązującą na Łazienkowskiej. Mówi się, że

Derby pełne paradoksów

Tylko wynik się zgadzał. Okoliczności i przebieg derbów były niezwykłe. Mimo miażdżącej przewagi Lecha, najlepszym jego zawodnikiem został bramkarz. Defensywa Lecha rzadko pozwala rywalom na