Pewny awans Kolejorza

Wyższość Lecha nie podlegała dyskusji. Dominował nad Stalą, pokazał wiele efektownych akcji. Niewyraźnie zrobiło się, gdy Stal złapała kontakt po golu do szatni i dążyła potem do wyrównania. Na szczęście Lech ma Kamila Jóźwiaka. Najlepszy gracz na boisku pozbawił Stal złudzeń.

Tymoteusz Puchacz i Jakub Moder byli przed epidemią pewniakami w składzie Lecha. W Mielcu zasiedli na ławce, podobnie jak Paweł Tomczyk, mimo absencji Christiana Gytkjaera. Nikt się chyba nie spodziewał, że w ataku wystąpi Timur Żamaletdinow, a na boisko wybiegnie tylko dwóch Polaków – Kamil Jóźwiak i Jakub Kamiński.

Długo utrzymywać się przy piłce, prowadzić grę – taki był plan Lecha na początek spotkania. Realizował go sprawnie i ze spokojem, gospodarze rzadko przejmowali piłkę. Przeprowadził płynną, groźną akcję, w której brakowało tylko strzału. Chwilę później oglądaliśmy kolejną wymianę podań w ataku pozycyjnym. Tym razem udało się wszystko – przerzut do Kostewycza, zagranie do środka i piękny, celny strzał Ramireza. Po pięciu minutach Lech prowadził.

Stal otrząsnęła się z przewagi, Lech już tak bardzo nie dominował. Wciąż był jednak zespołem lepszym, groźniejszym, ale w 13 minucie źle zachował się Muhar faulując na żółtą kartkę. Co gorsze, Stal miała stały fragment gry. Strzelając głową Michał Żyro trafił słupek, niewiele więc zabrakło, by Lech szybko stracił prowadzenie.

Gospodarze starali się przerywać akcje Lecha, były one jednak dla niej zbyt dokładne. Goście rzadko się mylili w rozgrywaniu, przemieszczali się swobodnie z piłką po całej długości i szerokości boiska. Po 33 minutach tak rozgrywanego spotkaniach okazało się, dlaczego trener Żuraw postawił na Żamaletdinowa. Rosjanin rozegrał szybki atak z Jóźwiakiem, który podał mu piętą. Oddał precyzyjny strzał w samo okienko. Zachował się tak, jakby nie był tym zagubionym, nastawianym już na powrót do Rosji chłopakiem.

Natomiast Jóźwiak rozgrywał się z minuty na minutę, wchodził w dryblingi z kilkoma rywalami jednocześnie, wręcz ich ośmieszał. Był najlepszy na boisku. Szkoda, że chyba już długo nie będziemy się cieszyć oglądaniem jego gry. Przed przerwą, tym razem po akcji Tiby, mógł paść kolejny gol dla Lecha – z rzutu karnego. Sędzia po obejrzeniu powtórki wycofał się jednak z decyzji. Było jeszcze gorzej: gol padł w ostatniej minucie, ale dla Stali, dość przypadkowo, po niemrawej interwencji Muhara.

To był pierwszy stracony przez Lecha gol w tej edycji Pucharu Polski. Spowodował, że Stal nabrała wiary we własne siły. Po przerwie była to odmieniona drużyna, atakująca wysoko, stosująca pressing. Kwadrans po przerwie pierwszy raz w tym meczu wykonywała rzuty rożne, od razu trzy po kolei, i było groźnie. Dariusz Żuraw robił zmiany, za przeciętnego Kamińskiego wszedł na boisko Puchacz, a za klasowego Ramireza Moder.

Nadal groźniejsze i ciekawsze były ataki Lecha. Pojawiły się niestety niedokładności w jego grze, a każda strata zachęcała gospodarzy do ataku. To już był wyrównany mecz. Wielkie szczęście miał proszący się o drugą żółtą kartkę Muhar. Wszedł łokciem z impetem w rywala nokautując go. Sędzia Gil był niezwykle wyrozumiały. Trener nie zwlekał i szybko zamienił go na Skrzypczaka wyczerpując limit kwadrans przed końcem.

Można było spokojnie wygrać to spotkanie nie tracąc siły. Zamiast tego trwała szarpanina, bo ambitna Stal dążyła do wyrównania, w drugiej połowie dojrzała światełko w tunelu. Przy kolejnym nieszczęściu mogło dojść do dogrywki. Całe szczęście, że Lech ma Jóźwiaka. Skrzydłowy przeprowadził rajd w swoim stylu. Minął obrońcę na pełnej szybkości, drugiego zmylił i z ostrego kąta oddał mierzony strzał. To była trzecia piękna bramka dla Kolejorza.

Fot. lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Porażka na Ibrox

Godzina dobrej gry to za mało, by cokolwiek ugrać na legendarnym stadionie w Glasgow. Rangersi byli lepszym zespołem, potrafił przeczekać trudne okresy, zdominować Lecha fizycznie,

Osłabiony Lech postawi się Rangersom?

Poważne problemy trenera Żurawia. Posypała mu się drużyna przed meczem z Rangersami. Do Glasgow nie polecieli Butko, Crnomarković, Kamiński i Tiba. Stratę dwóch pierwszych można

Zasłużona porażka Warty

Niewiele do powiedzenie mieli Zieloni w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Goście byli w Grodzisku dużo lepiej zorganizowani, do tego nastawili się ofensywnie. Byli jednak bardzo