Optymizm przed ligą. Uzasadniony

Zadziwiająco dobrze zgrał Lech w ostatnich sparingach przed startem ekstraklasy. W drużynie widać to wszystko, czego brakowało pół roku temu, gdy kończyły się przygotowania do rundy wiosennej. Jest pomysł na grę, zawodnicy są wybiegani. Szkoda tylko, że nie nastąpiło wzmocnienie ofensywy.

Chaos, rozpacz, niepewność – takie odczucia panowały po zimowych sparingach. Ówczesnemu trenerowi Nawałce mecze te posłużyły do wszystkiego, tylko nie do zbudowania formy, wypracowania schematów, wykrystalizowania składu. Co sparing, to inne ustawienie, a żadne nie miało prawa kiedykolwiek się powtórzyć. Bardzo szybko znalazło to przełożenie na sposób gry w lidze i na porażki.

Teraz jest zupełnie inaczej. Dariusz Żuraw nie nastawia zespołu na defensywę. Oczekuje pressingu, po każdej stracie piłki następuje próba jej odzyskania. Nie widać też bezmyślności i bezradności, nie ma bezładnego wybijania piłki spod własnego pola karnego ani przerywania własnych akcji ofensywnych bojaźliwym wycofywaniem piłki do bramkarza, gdy brakuje pomysłu na ciąg dalszy.

Całkowicie zmieniła się obrona. Teraz nie popełnia ona masowo błędów, nie ratuje się wybijaniem piłki poza boisko. Inaczej od swych poprzedników gra bramkarz Mickey von der Hart. Ten zawodnik uczył się futbolu w innej szkole. Nie stoi na linii czekając na strzały, które może odbić lub nie. Gra aktywnie, jako jeden z defensorów. A właściwie jako kierownik całej formacji, bo nieustannie podpowiada kolegom, jak mają się ustawić. Podają mu piłkę często, ale nie ma w tym bojaźni. Jest zamysł wyprowadzania jej do przodu podaniami, stosowania małej gry mimo pressingu rywala.

Szkoda, że nie został wzmocniony atak. Gytkjaer w piłkę nie grał prawie cztery miesiące, więc jeżeli nawet jest już zdrowy, to nie ma prawa odzyskać pełnej dyspozycji i czucia piłki z dnia na dzień. Powrót do formy zabiera zwykle tyle czasu, ile trwała absencja na boisku. Żamaletdinow, mimo goli w sparingu przeciwko GKS Tychy, z pewnością Lecha nie zbawi. Tomczyk potrafi zaimponować pojedynczymi akcjami, golami, ale to jeszcze nie jest człowiek, którego można w każdym meczu z pełnym zaufaniem wystawiać na pozycję nr 9.

Ostatnie dwa sparingi Lecha, rozgrywane tydzień przed ligą, zostały utajnione. Trudno o to mieć do trenera pretensje. Woli nie zdradzać założeń taktycznych, którymi chce zaskoczyć Piasta Gliwice na jego stadionie. Prawdopodobnie też ma już wizję składu, być może z niespodziankami, ale woli zachować to dla siebie. Możemy być pewni, że w przeciwieństwie do Nawałki ostatnich testów nie zmarnuje.

Gdyby w Gliwicach Lech zagrał tak, jak w otwartych dla publiczności sparingach, szanse na dobry wynik byłyby duże. Przeciwnik do tego pojedynku przystąpi trzy dni po bardzo trudnym spotkaniu. Niezależnie od tego, czy wyeliminuje BATE Borysów, nie odzyska świeżości, a ławka rezerwowych nie jest tam przesadnie długa. Wystarczy sobie przypomnieć ligowe problemy Lecha, gdy walczył w pucharach. Piast jest mistrzem Polski, w Europie pokazał się z dobrej strony, ale pokonanie Lecha, obecnego Lecha chyba będzie dla niego zadaniem ponad siły.

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Derby dla Kolejorza

Warta przekonała się jak bardzo okrutny potrafi być futbol. Prowadziła z wyżej notowanym rywalem, potem remisowała, by stracić decydującą bramkę kilka sekund przed końcem meczu.

lech - warta

Z innego świata

Trudno byłoby nawet wymyślić tak bardzo różniące się, choć sąsiadujące ze sobą kluby. Jeden ma wszystko, by zostać potęgą na skalę nie tylko Polską, ale

Derby Poznania. Najpierw kurtuazja, potem walka

Poznań jest wyjątkowy. Tylko tu trenerzy miejscowych klubów, rywalizujących w tej samej lidze, mogą uczestniczyć we wspólnej konferencji prasowej i wypowiadać się o najbliższych przeciwnikach

Warta wypożyczyła młodego piłkarza

20-letni Maik Nawrocki jest młodzieżowym reprezentantem Polski i zawodnikiem Werderu Brema, na razie grał tam jednak tylko w rezerwach. Ma rodziców Polaków, ale od urodzenia