Od kogo ma się uczyć Lechowa młodzież?

Jeżeli była szansa dogonienia Legii, to właśnie przepadła. Nie dość, że różnica urosła do 12 punktów, to ujawniły, a raczej potwierdziły się słabości Lecha. Warszawiacy nie mogli w Poznaniu zagrać w optymalnym składzie, ale mają drużynę jak na polskie warunki solidną. Kolejorz nie radzi sobie z takimi, co potrafią zneutralizować jego walory.

Śląsk, Cracovia, Zagłębie – te drużyny wygrały na Bułgarskiej dzięki mądrzejszej taktyce, wykorzystaniu braku doświadczenia młodego zespołu. Hurtowego wprowadzania do gry młodych zawodników nie można pogodzić z walką o najwyższe cele. Coś za coś. Lech nastawił się na promowanie wychowanków i prawdopodobnie zarobi na nich spore pieniądze. Mistrzowskiego tytułu przy takim nastawieniu jednak nie wywalczy. Ani w tym sezonie, ani w kolejnych.

Nie ma sensu powtarzać, że Lech ma olbrzymi potencjał, że w każdym sezonie powinien walczyć o najwyższe cele, że jego powinnością jest regularne pokazywanie się w fazie grupowej europejskich pucharów. Nie wychodzi mu to z najprostszej przyczyny. Jest to zbyt trudne dla ludzi zarządzających klubem. Nikt nie rozliczy ich radosnej twórczości, bo to oni są od rozliczania. Mogą zabawiać się do woli, wydają przecież własne pieniądze.

Klub nastawiony na masowe promowanie młodzieży nie może sobie pozwalać na sprowadzanie z zagranicy byle kogo. Jeśli kupować, to takich, jak Tiba, jak Amaral. Skoro już się wydaje pieniądze na transfery, to lepiej rozglądać się w ligach, w których można znaleźć graczy mogących być wzorem dla młodzieży. Sensowniej byłoby zainwestować w fachowców od szkolenia bramkarzy niż szukać po wiecie takich, co potrafią grać nogami.

Każdemu bramkarzowi może zdarzyć się błąd. Nie ma takiego, co nigdy nie wpuścił szmaty. Problem w tym, że van der Hart nie zawalił Lechowi tego jednego meczu. Zawali prawdopodobnie jeszcze nie jeden, mimo umiejętności gry nogami. Jest zawodnikiem przeciętnym, inaczej by do Poznania nie trafił, ale w klubie traktuje się go jako niezastąpionego. To samo można powiedzieć o Muharze. Wygląda to tak, jakby ktoś próbował tuszować transferowe błędy. W konsekwencji uciekają punkty.

Młodzi gracze Kolejorza robią furorę. Dlaczego jednak potrafią błyszczeć tylko na tle słabych rywali? Jóźwiak ośmieszał zawodników Stali Mielec, rządził na lewej stronie boiska. W meczu z Legią już sobie nie pohasał. Nie tylko on był bezradny. Wszystkie walory stracił Ramirez. Nie zawiódł tylko jeden zawodnik – ten, co się wywodzi z ligi, w której w piłkę grają na wysokim poziomie: Tiba.

W krótkiej przerwie między sezonami Lech musi sprowadzić nowych piłkarzy. Trener Żuraw zwierzył się, że dużo czasu poświęca analizowaniu gry kandydatów do gry w Poznaniu. Miejmy nadzieję, że ogląda ligi, w których nie brakuje prawdziwych piłkarzy, a nie takich, którym wychowankowie Kolejorza mogliby udzielać lekcji.

Akademia Lecha jest wychwalana. Klubowi jednak rzadko udaje się wyszkolić solidnego obrońcę, a bramkarzy musi szukać po świecie. Najlepszy w klubie defensor, Rogne, rzadko bywa zupełnie zdrowy. Zespół nastawiony jest ofensywnie, za to w obronie popełnia błąd za błędem. Jeżeli w tym lub kolejnym sezonie uda się zakwalifikować do europejskich pucharów, nie będzie tam czego szukać.

Lech potrzebuje klasowych piłkarzy, gwarantujących wysoką jakość gry i pomagających młodzieży w rozwoju. Jednak jeszcze bardziej potrzebuje ludzi znających się na futbolu, potrafiących stworzyć drużynę. Bez tego nigdy nie nawiąże choćby do tego, co działo się to w roku 2010 i wcześniej.

Fot. lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Jubileusz Wielkopolski Komorniki

Derbowy mecz ligi okręgowej między Wielkopolską Komorniki a Orkanem Konarzewo był wydarzeniem szczególnym. Nie dość, że do Komornik przyjechał lider tabeli, to spotkanie to było

lech - warta

Europa na wyciągnięcie ręki

Drużyny z przeciętnych europejskich lig, zajmujące wysokie miejsce w tabeli, rzadko mają problemy z awansem do fazy grupowej Ligi Europy. Nasza tak zwana ekstraklasa jest

Lech pojedzie do Belgii

Lider belgijskiej ekstraklasy, Royal Charleroi, będzie rywalem Lecha w czwartej, decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Mecz zostanie rozegrany na 20-tysięcznym, ale pustym stadionie w