Oby Lech nie przegrał sam z sobą

Nie widać optymizmu po wylosowaniu szwedzkiego klubu w eliminacjach do Ligi Europy. Skoro Lech jest rozstawiony jeszcze w tej rundzie, mógł liczyć na kolejnego, łatwego do wyeliminowania słabeusza i na grę na własnym stadionie. Publiczność nie będzie co prawda atutem nikogo, ale podróżowanie w epoce pandemii to problem.

Gdyby Hammarby IF był rywalem Kolejorza w decydującej fazie eliminacji, można byłoby mówić o uśmiechu losu. Trafił on jednak już teraz na trzecią drużynę ligi bez wątpienia lepszej od polskiej. Szwedzkie kluby regularnie pokazują się w fazie grupowej europejskich rozgrywek, największe sukcesy odnosili IFK Goeteborg i Malmoe FF. O szwedzkiej solidności Lech już się boleśnie przekonał.

Ostatnim klubem, który go wyeliminował, był AIK Sztokholm. Mówiło się wówczas, że to będzie pojedynek wyrównany, obaj rywale mają szanse na awans, ale już po pierwszym spotkaniu, przegranym przez Lecha na wyjeździe 0:3, było oczywiste, jaka różnica dzieli obie ligi. Jeśli zmieniła się w międzyczasie, to z pewnością nie na korzyść polskiej.

Hammarby IF to nie jest piłkarska potęga. To solidny zespół średniej ligi. Skoro Lech ma cokolwiek w Europie osiągnąć, powrócić do tradycji toczenia wyrównanych pojedynków z klubami z najwyższej półki, nie ma prawa pękać przed Szwedami. Musi pojechać do Sztokholmu i po prostu ich ograć. Nie trzeba wznosić się na piłkarskie wyżyny, by tego dokonać.

W szwedzkim zespole nie ma wybitnych piłkarzy. Wartość kilku z nich portal Transfermarkt szacuje na milion euro. Ich nazwiska nie brzmią znajomo nawet dla kogoś, kto śledzi rozgrywki ligowe w europejskich krajach. Dużo większe wrażenie robią kwoty umieszczane przez ten sam portal przy nazwiskach graczy Lecha. Nie brakuje tu takich, co są warci 3-4 miliony euro. Co prawda to gracze młodzi, te miliony trzeba zapłacić za potencjał, a nie za obecną klasę, ale potrafią już wystarczająco dużo, by ograć średniaka ze Skandynawii.

Niektóre okoliczności nie będą Lechowi sprzyjać. Choćby specyficzny stadion, a przede wszystkim jego sztuczna nawierzchnia. Gra na niej to nie to samo, co na trawie. Lech przekonał się o tym w Wilnie, gdzie nie dał rady Żalgirisowi, a w rewanżu nie potrafił odrobić straty i okrył się wielkim wstydem. Sytuacja od tamtego czasu zmieniła się o tyle, że teraz ma do dyspozycji boisko z syntetyczną nawierzchnią i może na nim potrenować, gdy reprezentanci wrócą już do Poznania.

Największym przeciwnikiem Lecha, poważnie utrudniającym mu awans, może być on sam. Mimo przewagi nie potrafił wygrać pierwszych meczów ligowych. Prowadził, nie dobił przeciwników, niemal sam sobie strzelał bramki dające im punkty. Obrona Kolejorza spisuje się fatalnie, popełnia błędy na poziomie trzeciej ligi. Atutem drużyny nie jest bramkarz, po którym widać, że długo był rezerwowym. Ma szczęście, gdy rywale trafiają wprost w niego, na przedpolu się gubi, kibicom skóra cierpnie już nie tylko przy rzutach rożnych, ale i przy wyrzutach z autu.

Przeciwnikiem drużyny może okazać się też… trener, któremu zdarza się zapomnieć, że lepsze jest wrogiem dobrego. W końcowych fragmentach meczów uznaje, że jeśli nie może być lepiej, zawsze może być inaczej. Możliwość wprowadzenia aż pięciu rezerwowych odbiera Lechowi punkty, bo trener tego nadużywa. Tylko on wie, jaki był sens wejścia w niedzielę na boisko Czerwińskiego, przesuwania na lewą stronę Gumnego, odkurzenie Muhara.

Hammarby to zespół solidny, ale do pokonania, nawet na najprawdziwszej sztucznej trawie. Ważne, by Lech nie wyciągał do niego pomocnej dłoni, lecz wykorzystał swoje atuty. Oby też trener nie potraktował pucharowej przygody jako okazji do promowania młodzieży, sprawiedliwego dzielenia minut. Priorytetem jest awans, wychowanków można ogrywać w lidze. Rezultat i przebieg tego pojedynku wskaże nam, gdzie Kolejorz się znajduje, w którą stronę zmierza, na co możemy liczyć.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Z czym zmęczony Lech wróci z Lizbony?

Fatalne zachowanie piłkarzy Lecha w Liege, gdy wypuścili z ręki pewne zwycięstwo nad osłabionym liczebnie Standardem, może pomóc w lidze. Nie ma już widoków na

Lech pozyskał szwedzkiego pomocnika

Od stycznia piłkarzem Lecha będzie 25-letni Jesper Karlstrom (na zdjęciu po prawej), defensywny pomocnik pozyskany z zespołu Djurgardens IF, mistrza Szwecji w sezonie 2019. Kontrakt,

Lech wreszcie zwycięski

Tym razem blamażu nie było. Spokojna gra Lecha, neutralizowanie ataków Lechii, przetrwanie do przerwy, zadanie decydującego ciosu w końcówce. A co najważniejsze – dowiezienie prowadzenia

Przełamią się lub pogrążą

Od prawie dwóch miesięcy Lech nie odniósł w lidze zwycięstwa. Przed rozpoczęciem rozgrywek nikt by w taką serię nie uwierzył, wszak trener nie krył ambitnych