Na Zagłębie z Tibą i bez Muhara

Kredyt zaufania, udzielony Lechowi przez kibiców, topnieje. Przekonują się, że masowe wprowadzenie do zespołu młodzieży nie gwarantuje zwycięstw, a nowi piłkarze, sprowadzeni latem w miejsce tych, których klub pożegnał, w niczym nie są od nich lepsi. Teraz przed drużyną stoi kolejne zadanie, któremu niełatwo będzie sprostać. Do Poznania przyjeżdża Zagłębie Lubin.

Jeżeli ktoś na początku sezonu się łudził, że przebudowany Lech będzie walczył o wysokie miejsce w lidze, musi być rozczarowany. Kibicom Lecha wystarczył fakt, że drużyna gra teraz ambitnie i ofensywnie, nie oczekiwali mistrzostwa Polski. O tym, że ludziom bardzo zależy na zwycięskim i ładnie grającym Lechu świadczy wysoka frekwencja na kilku meczach. Atmosfera szybko wystygła, a po fatalnie przegranym meczu w Warszawie klub jest powszechnie krytykowany. Najbardziej bowiem zawiedli zawodnicy, którzy mieli stać się twarzą nowego Lecha, ale wyższej jakości drużynie nie zapewnili. Wprost przeciwnie.

– Wybieraliśmy piłkarzy będących u progu kariery, z potencjałem i szansami na rozwój. Ostatnio popełnili błędy. To może zdarzyć się każdemu, taki jest sport, w piłce wygrywa ten, kto tych błędów popełnia mniej. Ważne, by z nich wyciągać wnioski, być lepszym, pracować nad sobą i nad grą całej drużyny – twierdzi trener Dariusz Żuraw. Problem w tym, że Lech przegrywa kolejne mecze po błędach tych samych zawodników. Zespół jest niedojrzały, radzi sobie tylko ze słabeuszami, brakuje mu lidera, młodzież nie ma od kogo się uczyć, gracze doświadczeni siedzą na ławce gubiąc rytm meczowy.

Zagłębie Lubin plasuje się w tabeli za Lechem, ale do słabeuszy się nie zalicza, szczególnie pod wodzą nowego, słowackiego trenera wpajającego grę ofensywną. Zespół ten strzela dużo bramek, a jak podkreśla trener Lecha, trio Starzyński-BoharŽivec potrafi rozmontować każdą ligową obronę. – To ciekawy zespół, ale i jemu zdarzają się błędy w defensywie. Będziemy starali się to wykorzystać – zapewnia Dariusz Żuraw. Trener Zagłębia z pewnością mówi dokładnie to samo o Lechu. Zapowiada się więc ciekawy mecz dwóch ofensywnie nastawionych zespołów.

Pedro Tiba wrócił do treningów na pełnym obciążeniu i w kadrze na mecz się znajdzie. Nie można tego powiedzieć o odpoczywającym za kartki Muharze, co wielu kibiców potraktuje jako wzmocnienie składu Kolejorza. Chorwat jest bowiem rozczarowaniem równie dużym jak nowy holenderski bramkarz, którego ograniczenia i braki w wyszkoleniu kosztowały Lecha stratę kilku punktów. W miejsce Muhara być może na boisku pojawi się młody Mateusz Skrzypczak. – Mocno nad sobą pracuję. Nie analizuję tego, jak grają moi konkurenci do miejsca w zespole, ale muszę dawać z siebie wszystko – przekonuje „Skrzypa”.

Po meczu w Warszawie trener i piłkarze są źli, czego nie ukrywają. Była przecież szansa wygrać, ale popełnione błędy to uniemożliwiły. – Omówiliśmy to, temat jest zamknięty. Teraz żyjemy meczem z Zagłębiem. Można zdobyć takie same trzy punkty, jak w Warszawie – zauważa trener Żuraw. Nie on pierwszy dostrzega, jak duże są w Poznaniu oczekiwania, jak duża jest tu huśtawka nastrojów, jaka krytyka po porażkach.

– Musimy sobie z tym poradzić. Mamy całkiem nowy zespół, nie wszystko zaskoczy od początku. Niby nikt teraz nie stawia nam wysokich celów, niby nie wywierają na nas presji, ale porażka z Legią wszystko zmieniła. Musimy iść swoją drogą. Będziemy obrywać po głowie, by na koniec sezonu cieszyć się z dobrego miejsca – przewiduje trener Lecha.

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wygrał derby. Z wielkim trudem

Kto by się spodziewał tak trudnej przeprawy Kolejorza? Warta postawiła trudne warunki. Była bliska strzelenia bramek. O zwycięstwie wicemistrza Polski nad beniaminkiem zadecydował rzut karny

Sensacja w derbach? Trudno się jej spodziewać

Tradycja tradycją, szacunek szacunkiem, wyjątkowość poznańskich derbów wyjątkowością, ale ktoś to spotkanie musi wygrać. Derbowa otoczka dodaje kolorytu, ludzie się cieszą z dwóch ekstraklasowych klubów