Na sukcesy poczekamy

Lech odniesie niejedno jeszcze takie zwycięstwo jak w Zabrzu. Niejedna przyjdzie też porażka, zwłaszcza w spotkaniach z drużynami prowadzonymi przez dobrych trenerów. Punktów powinno wystarczyć na miejsce w górnej połowie tabeli. O awans do europejskich pucharów będzie trudno, ale aktualnie nie to jest celem, lecz szkolenie i ogrywanie młodzieży.

Mało prawdopodobne, by inne kluby grały z Lechem tak, jak ostatni przeciwnik. Raczej wykorzystają jego brak doświadczenia, niestabilny skład. Trener nie promuje w meczach ligowych dwóch-trzech wychowanków, ale sporą ich grupę, co wymaga stałych roszad w składzie, wysyłania na ławkę piłkarzy lepszych od tych, co znajdą się na boisku. Gdy rywal jest solidny, młodzież nie daje rady. W Zabrzu stanęła na wysokości zadania. Sprzyjał jej Górnik nie mający nic przeciwko wymianie ciosów.

Obie strony postawiły na atak, ale Lech był w tym lepszy. Gdyby jego akcje były bardziej przemyślane, a piłkarze nie kopali piłki w stronę bramki lecz próbowali ją rozgrywać, mecz zostałby zamknięty wcześniej niż w doliczonym czasie. Goście oddali aż 20 strzałów. Z tego 16 było złych, niepotrzebnych, często wręcz kompromitujących. Na równie młodego i szalonego, przy tym nieskutecznego Górnika to wystarczyło.

Jakub Moder długo czekał na ligowy debiut w wyjściowym składzie. We wtorek nieźle wypadł w Pucharze Polski. W Zabrzu rozegrał pełne 90 minut, podczas których nie odstawał od kolegów. Wprost przeciwnie. Wypracował dwa gole, zachowywał duży spokój w rozegraniu i we wchodzeniu w pojedynki. Pokazał się niczym gracz z doświadczeniem. Ciekawe, co teraz zrobi trener – posadzi na ławkę kolejnego rutyniarza, by ogrywać Modera? Jeśli tak, to w jaki sposób wpłynie to na wyniki?

Wysyłanie młodzieży po naukę do słabszych klubów okazuje się dobrym krokiem. Wracają wprost do pierwszej drużyny i stanowią o jej sile. Trudno dziś sobie wyobrazić Lecha bez Jóźwiaka i Gumnego. Za chwilę podobnie może być z Moderem, a trzeba jeszcze pamiętać o Tomczyku. Inaczej przebiega rozwój Tymoteusza Klupsia. Nigdy nie opuścił Lecha. I trudno zauważyć u niego progres. To ciągle ten sam przebojowy, szybki i silny skrzydłowy, który jednak niecelnie strzela i podaje, wprowadza na boisko chaos, psuje wiele akcji.

Każdy młody człowiek, także piłkarz rozwija się w indywidualny sposób, więc z Klupsia może być w przyszłości kawał piłkarza. Trzeba mieć nie byle jaką wiedzę, wyczucie i doświadczenie, by pomóc takim jak on chłopakom w zrobieniu najtrudniejszego piłkarskiego kroku – zaistnieniu w seniorskiej drużynie. W kilku przypadkach Lechowi udało się mądrze pokierować piłkarskim rozwojem juniorów. W innych było gorzej. Z tym jest tak, jak z budowaniem drużyny. Ktoś ze szczerymi chęciami, lecz bez kompetencji popełni mnóstwo błędów, roztrwoni wielkie pieniądze, zaprowadzi klub na skraj przepaści.

Lech przybliża wychowanków do wielkiej piłki, ale drużyny nie buduje. Nie można tego dokonać promując młodzież na tak ogromną skalę. Trener nie zawsze wybiera najlepszych, woli z premedytacją wrzucać juniorów na głęboką wodę. Właśnie dlatego 17-letni Kamiński wygryzł z pierwszej drużyny graczy klasowych. Ma szanse zrobić karierę, pójść drogą innych wychowanków, podreperować klubowy budżet. Ale do gry w pucharach Lecha nie przybliży.

Były trener Lecha Nenad Bjelica słusznie przestrzega przed takimi działaniami. Jednak nie ma racji głosząc, że klub nie ma potencjału do rywalizacji o mistrzostwo. Tytuł nie jest przypisany do klubu z wyższym budżetem. Gdyby decydowała tylko kasa, Lech nie dawałby się wyprzedzać Jagiellonii, Lechii, Piastowi. Przegrywa z nimi, bo nie wykorzystuje ogromnego zainteresowania, zapotrzebowania na sukcesy, gospodarczej siły regionu i miasta, własnych możliwości organizacyjnych i finansowych. Przy mądrym zarządzaniu poszedłby w ślady klubów z ościennych lig, regularnie pokazywałby się w Europie, nie grałby na pustym stadionie.

W tym sezonie, a zapewne i w kolejnym nie możemy oczekiwać dobrych wyników, zwycięskich serii. Klub nastawił się na pokazywanie piłkarzy, dzięki którym można sobie zrekompensować brak dochodów wynikających ze sportowych sukcesów. Po co nam kasa od UEFA, gdy można sięgnąć do akademii po nieźle przygotowanych do piłkarskiego życia chłopaków, liczyć na zainteresowanie dobrych klubów. Połączenie tego z budową solidnej, walczącej o trofea drużyny jest niezwykle trudne, więc lepiej na to nie liczyć.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Jubileusz Wielkopolski Komorniki

Derbowy mecz ligi okręgowej między Wielkopolską Komorniki a Orkanem Konarzewo był wydarzeniem szczególnym. Nie dość, że do Komornik przyjechał lider tabeli, to spotkanie to było

lech - warta

Europa na wyciągnięcie ręki

Drużyny z przeciętnych europejskich lig, zajmujące wysokie miejsce w tabeli, rzadko mają problemy z awansem do fazy grupowej Ligi Europy. Nasza tak zwana ekstraklasa jest

Lech pojedzie do Belgii

Lider belgijskiej ekstraklasy, Royal Charleroi, będzie rywalem Lecha w czwartej, decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Mecz zostanie rozegrany na 20-tysięcznym, ale pustym stadionie w