Młodzi nie zawodzą. Ale to nie oni powalczą o zwycięstwa

Przewidywanie postawy drużyny w meczach o stawkę na podstawie gry, a zwłaszcza wyników uzyskiwanych w sparingach to zły pomysł. Jednak w dwóch pierwszych spotkaniach kontrolnych Lecha trudno było nie dostrzec pozytywów. Z szczególnie dobrej strony pokazują się młodzi. Niewiele natomiast możemy powiedzieć o tych, od których zależeć będzie najwięcej.

1:0 z tureckim drugoligowcem i 2:0 z renomowanym Dynamo Moskwa – takie wyniki uzyskał Lech. W każdym z tych sparingów pojawiło się coś, co napawa optymizmem. Bramkę, zresztą bardzo ładną  Turkom strzelił Bartosz Salamon, wracający do Poznania po 14-letnich występach w drużynach włoskich. Pokazał się jako obrońca grający aktywnie i ofensywnie. Z pewnością wzmocni najbardziej cherlawą formację drużyny.

W drugim spotkaniu błysnęła Lechowa młodzież. Gole wywalczyli nastolatkowie. Zdobył je 18-letni Filip Szymczak, najpierw z podania 19-letniego Michała Skórasia, potem po akcji 18-letniego Jakuba Kamińskiego. W drugiej połowie na boisku zameldowała się duża grupa zawodników jeszcze młodszych. Drużyna nie tylko utrzymała wynik, ale mogła go podwyższyć. Rosyjski obrońca w ostatniej chwili zatrzymał na linii bramkowej piłkę po uderzeniu 17-letniego Krystiana Palacza, dobitka jego rówieśnika Igora Ławrynowicza była niecelna.

Trzeba mieć nadzieję, że skuteczność Szymczaka nie zniechęci Lecha do sprowadzenia napastnika. Młodzieżowiec może być zmiennikiem Ishaka, ale gdyby Szwed wypadł z gry, pozostałby jedyną „dziewiątką” w zespole. Mógłby tej roli nie udźwignąć, a Lech musi zdobywać punkty i walczyć w Pucharze Polski. Młody napastnik musi promować się i łapać doświadczenie, ale nie to jest głównym celem klubu. Jesienią ratunkowe sięganie po Huberta Sobola niczego dobrego nie przyniosło.

Po dotychczasowych sparingach trudno ocenić zawodników teoretycznie najlepszych. Van der Hart wypadał lepiej niż Bednarek, bo miał więcej do roboty, szczególnie w drugiej połowie meczu z Dynamem. Na swoim normalnym poziomie zagrał Czerwiński, nie zawodzili Satka i Rogne. Milić pokazał, że przed nim dużo pracy nad odzyskaniem formy i rytmu gry. Po Ishaku chyba najbardziej było widać zmęczenie treningami, widzieliśmy go tylko w pierwszym meczu. Podobnie jak Sykorę, który starał się dużo biegać. Chorujący Ramirez w ogóle do Turcji nie pojechał.

Nie wiemy jeszcze, jak trenerowi uda się zastąpić Modera. W sparingach obiecująco wypadł Karlstroem, wykazujący spore umiejętności i tak zwany przegląd pola, dobrze wyprowadzający piłkę z defensywy i rozpoczynający akcje ofensywne. Na „dziesiątce” próbował grać Awwad. Był często przy piłce, oddał wiele strzałów, pokazał kilka niezłych akcji, ale i dopuścił się strat, po których pod bramką Lecha robiło się nieciekawie. O Skórasiu i Puchaczu można powiedzieć tylko tyle, że są dobrej drodze do uzyskania niezłej formy.

Przed Lechem jeszcze kilka dni treningów na dobrym boisku oraz sparing. W czwartek część kadry zagra z Serbami z Belgradu, a część z Szachtarem Donieck. Trener twierdził, że liczy na pozyskanie nie tylko obrońców. Wspominał o pomocniku, skrzydłowym, napastniku. Jeśli klub jeszcze kogoś sprowadzi, to nie z myślą o pierwszych meczach ligowych. Rozgrywki startują za niecałe dwa tygodnie. Nie mamy wątpliwości, że Lechowi bardzo zależy na promowaniu młodzieży. We wzmacnianiu drużyny wykazuje mniejszą determinację.

Fot. Lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne