Lechowa młodzież błyśnie w Krakowie?

Wiedząc, jak ostatnio grają Wisła Kraków i Lech możemy spodziewać się otwartego, widowiskowego meczu i kilku bramek. Wytypowanie zwycięzcy łatwe nie jest. Trener Dariusz Żuraw twierdzi, że zwyciężanie krakowian, mających świetną passę, nie może trwać wiecznie. Lech ma zamiar przerwać serię wiosennych sukcesów Wisły.

W tym roku Lech na wyjeździe jeszcze nie wygrał. Przegrał w Krakowie z Cracovią, która potem zaczęła serię porażek. Dziś ma tylko punkt przewagi nad Kolejorzem, a niedawno mówiło się o niej jako o kandydacie na mistrza Polski. Tamten wyrównany i dobry w wykonaniu poznaniaków mecz był do wygrania. Szansa na trzy punkty została też zmarnowana w Białymstoku. Zamiast pewnie zwyciężyć, Lech rzucił koło ratunkowe będącej w kryzysie Jagiellonii, podzielił się z nią punktami.

Teraz staje przed trzecią próbą. W niedzielę o godz. 15 chce skończyć świetną passę Wisły. Jesienią przegrywała ona mecz za meczem, spadła na dno tabeli, wydawała się być głównym kandydatem do spadku. Wiosną popadła w drugą skrajność – oprócz spotkania z imienniczką z Płocka, która dającą remis bramkę zdobyła w samej końcówce, odnosi same zwycięstwa, strzela wiele bramek, ma już pięciopunktową przewagę nad strefą spadkową.

Skąd ta metamorfoza krakowian? – Jesienią mieli sporo problemów zdrowotnych, brakowało im piłkarzy, także w meczu z nami w Poznaniu. Kiedy poniesie się kilka porażek z rzędu, następuje utrata pewności siebie. Teraz zmienili trenera, mają nowych piłkarzy i zaczęła się zwycięska seria – tłumaczy Dariusz Żuraw. Podkreśla, że Wisła ma bardzo mocną drugą linię, jej specjalnością jest panowanie w środku boiska. Jednak Lech ma na to znaleźć sposób, wykorzystać inne strefy boiska.

Do zdrowia wrócił Kuba Błaszczykowski, powiodły się też transfery. Wisła jest w kryzysie organizacyjnym, nie stać jej na klasowych zawodników, ale potrafi sprowadzić takich, którzy szybko wkomponowują się w zespół. Kierownictwo tego klubu ma to, czego od lat brakuje Lechowi, chaotycznie próbującemu budować drużynę. Zaczęła się ona dobrze spisywać dopiero kiedy okrzepli wychowankowie. Odpowiada im ofensywny styl preferowany przez sztab szkoleniowy. Jesienią nie przynosił on powodzenia, doświadczone zespoły potrafiły wykorzystać słabości młodej drużyny.

– Do takiej gry trzeba było dojrzeć. Nowy styl zaczęliśmy wprowadzać, gdy odeszło od nas sporo zawodników. Nie mógł on przynieść dobrych wyników od razu. Trzeba dużo ćwiczyć, poprawiać poszczególne elementy. Cieszę się, że zrobiliśmy progres. Chcemy grać właśnie w ten sposób, widowiskowo, bo takim stylem i dobrymi wynikami przyciągniemy kibiców. Na razie średnio to wychodzi, ale wierzę, że nastąpi poprawa – mówi trener Lecha.

W Krakowie nie zagra jeszcze Thomas Rogne. Na obronie wystąpi Crnomarković, o którym trener mówi, że gra teraz lepiej, nie popełnia już błędów, czuje się mentalnie mocny, pracuje nad wyprowadzaniem piki z defensywy. Jakub Kamiński pojechał na Śląsk na pogrzeb mamy. Kiedy wróci do drużyny, będzie uwzględniany przy ustalaniu składu.

Dariusz Żuraw nie wyklucza, że Jakub Moder pojawi się na boisku od pierwszej minuty. Nie traktuje młodego gracza jako jokera wchodzącego do gry, by zaskoczyć przeciwnika, ale cieszy się, że daje drużynie jakość. Przed każdym meczem pojawia się dylemat, któremu z zawodników dać szansę. Tylko w ataku wciąż brakuje alternatywy. Trener cieszy się, że Paweł Tomczyk lada chwila wznowi treningi z drużyną.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech wygrał derby. Z wielkim trudem

Kto by się spodziewał tak trudnej przeprawy Kolejorza? Warta postawiła trudne warunki. Była bliska strzelenia bramek. O zwycięstwie wicemistrza Polski nad beniaminkiem zadecydował rzut karny

Sensacja w derbach? Trudno się jej spodziewać

Tradycja tradycją, szacunek szacunkiem, wyjątkowość poznańskich derbów wyjątkowością, ale ktoś to spotkanie musi wygrać. Derbowa otoczka dodaje kolorytu, ludzie się cieszą z dwóch ekstraklasowych klubów