Lech zremisował z uczestnikiem Ligi Mistrzów

Niewiele mu brakowało do zwycięstwa. Prowadził ze słynnym Szachtarem Donieck 1:0 po golu Marchwińskiego niemal do końca. Renomowany rywal mocno zaatakował, trzeba się było bronić w sytuacji, gdy brakowało sił i zmienników. Mecz wykazał, że Lech ma zdolną młodzież, ale brakuje mu solidnych, doświadczonych piłkarzy.

Jeszcze liga nie ruszyła, a w Lechu już ujawniły się braki kadrowe. Gdy Ishak musiał opuścić boisko na początku spotkania, zastępowali go uczestnicy wcześniej rozegranego spotkania sparingowego: junior Pacławski i Awwad, który nie jest klasyczną „dziewiątką”.

Mecz rozpoczęli najlepsi aktualnie piłkarze Lecha. W bramce stanął van der Hart, bocznymi obrońcami byli Puchacz i Czerwiński, środkowymi Satka i Salamon, w pomocy grali Karlstroem, Tiba i Marchwiński, na skrzydłach Skóraś i Kamiński, a w ataku Ishak. Ten ostatni szybko musiał opuścić boisko. Jego zmiennik Pacławski wkrótce miał dwie idealne okazje bramkowe. Głową z bliska strzelił źle, trochę lepiej nogą z dystansu. Właśnie tak może wyglądać atak Lecha, jeśli klub, wbrew zapowiedziom, „zapomni” o pozyskaniu nowego napastnika.

Mecz był w pierwszej połowie żywy i wyrównany. Początek należał do Lecha grającego z polotem, wybieganego. Kilka dobrych okazji bramkowych przepadło. Do głosu doszedł Szachtar. Złe zagrania Lecha lub niecelne wybicia bramkarza napędzały ataki Szachtara. Nie potrafił ich sfinalizować. Na początku drugiej połowy spotkanie wciąż było wyrównane. Ukraińcy, a raczej Brazylijczycy, co nie dziwi, płynnie prowadzili akcje, ale to Lech zdobył gola. Czerwiński prostopadłym podaniem obsłużył Marchwińskiego, a ten ze spokojem pokonał doświadczonego Piatowa.

W 65 minucie jeszcze jedna kontuzja w ekipie Kolejorza. Satka podkręcił kostkę, musiał go zastąpić Dejewski. Nowy obrońca, Antonio Milić nie był przewidziany do gry w żadnym z czwartkowych sparingów. Nie jest widać wystarczająco przygotowany, przez pół roku nie pokazywał się na boisku. Gra Lecha momentami mogła się podobać. Szachtar próbował atakować, zakładał wysoki pressing, a wyjścia spod niego piłkarzy Lecha były imponujące. Grali niczym za dobrych czasów.

Kilka minut przed końcem jeszcze jeden uraz w drużynie Lecha. Z boiska nie mógł się podnieść Czerwiński. Trzeba mu było udzielać pomocy. Na szczęście dokończył mecz. Ostatnie minuty to narastająca przewaga Szachtara. Obrońcy ratowali się wybijaniem piłki na rzuty rożne. Wszyscy piłkarze Lecha wykazywali duże zmęczenie, nie tyle tym meczem, co całym zgrupowaniem. Awwad rozgrywał drugi mecz, ale i tak poruszał się po boisku rączym krokiem. Oddawał nawet strzały, szkoda tylko, że w środek bramki.

Lech nie dowiózł zwycięstwa do końca meczu. Jedyną bramkę podczas zgrupowania stracił dopiero w doliczonym czasie do ostatniego sparingu, czyli po 360 minutach. Salamon nieprzepisowo powstrzymywał nacierającego rywala i sędzia podyktował rzut karny, pewnie wykorzystany. Zmęczony Kolejorz dalej musiał się bronić. Salamon popełniał kolejne błędy, na szczęście niewykorzystane. Lech ostatecznie meczu nie wygrał, ale remis z nie byle jakim przeciwnikiem obronił.

Szachtar Donieck – Lech Poznań 1:1 (0:0)

Bramki: Filip Marchwiński (58.) – Viktor Kovalenko (90.+1).

Skład Lecha: Mickey van der Hart – Alan Czerwiński, Lubomir Šatka (67. Tomasz Dejewski), Bartosz Salamon, Tymoteusz Puchacz – Jesper Karlström, Pedro Tiba – Michał Skóraś, Filip Marchwiński, Jakub Kamiński – Mikael Ishak (13. Norbert Pacławski, 46. Mohammad Awwad).

Wyjściowa jedenastka Szachtara: Anatoliy Trubin – Cipriano, Mykola Matvienko, Valeriy Bondar, Sergiy Bolbat – Alan Patrick, Georgiy Sudakov, Maycon, Marquinhos, Yevgen Konoplyanka – Tete Junior Moraes.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Nie do odparcia

Siła ofensywna Lecha jest tak duża, że kiedy przyspieszy, bez trudu gubi przeciwnika. Tylko dwa zremisowane mecze na własnym stadionie, poza tym same zwycięstwa. W