Lech zaskoczył samego siebie. Jak to wykorzysta?

Czy znajdzie się choćby jedna osoba, która stawiała, że sytuacja Lecha tak gwałtownie się zmieni? Że z klubu wyszydzanego za minimalizm i za nieumiejętność wygrywania, za niekompetencję w budowie drużyny, stanie się wzorcem zarządzania, mądrego zarabiania pieniędzy, szkolenia młodzieży, pokonywania faworyzowanych przeciwników?

Wszystko to dokonało się nagle. Tak nagle, że nawet władze klubu zostały mocno zaskoczone. Intuicyjna (bo raczej nie głęboko przemyślana) decyzja o postawieniu na trenera mało doświadczonego, ale preferującego ofensywę, promującego młodzież, niespodziewanie szybko przyniosła owoce. Dziś nie bardzo wiadomo, jak z tym sobie poradzić.

Przykładem tej bezradności jest nieumiejętność pogodzenia gry w Europie z ligową codziennością. Trudno było przewidzieć, że Lech stanie przed takim wyzwaniem. A jeżeli stanie, to tak słabo będzie sobie radził na krajowych boiskach. Pięć lat temu było podobnie – Lech wygrał we Florencji, ale nie radził sobie z ligowymi przeciętniakami. Jan Urban, oczywiście nie z własnej inicjatywy, odpuścił Ligę Europy, postawił na ekstraklasę, co i tak niewiele mu pomogło.

Teraz nie ma mowy o takim stawianiu sprawy. Nic zresztą nie można już zrobić. Lech będzie się starał dobrze pokazywać w Europie i jednocześnie punktować w lidze. To trudne przy obecnej kadrze. Zwycięstwo w Warszawie, pokonanie u siebie lidera z Częstochowy, czyli z Bełchatowa, wygrywanie kolejnych spotkań okaże się dużo trudniejsze niż błyśnięcie w Lidze Europy. Szanse na wyjście z grupy nie są duże. Dobre miejsce w ekstraklasie oddala się z każdą kolejką.

Jak temu zaradzić? Jest tylko jeden sposób: pracować na pełnych obrotach nad zimowymi wzmocnieniami. Głównym celem nie może być liczniejsza kadra. Ona musi być dużo lepsza jakościowo. Potrzebni są piłkarze, którzy nie będą mieli kłopotów z rozprawieniem się z Jagiellonią czy Cracovią. Jesienią niczego już się nie zmieni, ale wiosną Lech musi ze wszystkich sił ścigać czołówkę. Bez tego nastąpi kolejny rozbrat z Europą.

Czy władze klubu sobie poradzą? Możliwości finansowe poprawiły się, więc muszą sobie powiedzieć: teraz albo nigdy. Lecha nie stać na jeszcze jedno odpuszczenie, na rezygnację z szansy, jaką stworzył mu los. Jeżeli nie pójdzie teraz za ciosem, nie wzmocni solidnie zespołu (z korzyścią dla promowanych wychowanków, bo dobre wzorce potrzebne są im nie mniej niż wypożyczenie do niższej ligi), nie zapewni sobie jakości pozwalającej dominować na krajowym podwórku – dopuści się jeszcze większego zaniedbania niż w poprzednich latach.

Udostępnij:

Podobne

Słabość Lecha nadzieją Luksemburczyków

Carlos Fangueiro, trener F91 Dudelange, nie ma złudzeń: Lech jest faworytem, nie ma co porównywać jakości piłkarzy obu zespołów i wysokości budżetów. Luksemburczycy nie przyjechali

Na transfery trener nie liczy

Pokonanie w dwumeczu mistrza Luksemburga da Lechowi awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. Trzeba będzie łączyć występy w Europie z ekstraklasą. Trener John van den

W ślepej uliczce

Nic nie wskazuje, by John van den Brom miał odzyskać kontrolę nad drużyną. Jest mu coraz trudniej. Dostał drużynę zdekompletowaną, z obroną w stanie szczątkowym,