Lech przegrał z mistrzem Gruzji

Tylko na krótko pokazali się w trzecim tureckim sparingu najważniejsi gracze Lecha, który był gorszy od Dinama Batumi. Nie stać go było na płynną grę, przyglądał się akcjom agresywnych Gruzinów, bezradnie biegał za piłką. Dopiero w ostatnich minutach pokazał kilka ofensywnych, ale nieskutecznych akcji. Przegrał 1:2, jedyną bramkę z rzutu karnego zdobył Ramirez. Drugą jedenastkę zmarnował Welde.

W eksperymentalnym składzie zaczął Lech to spotkanie, bez swych kluczowych graczy. W pierwszej połowie ćwiczył tylko grę obronną i kontrataki. Gruzini mieli inicjatywę, grali ofensywnie, panowali nad wydarzeniami, utrudniali Lechowi pressingiem przedostawanie się spod własnej bramki do środka pola. Dopiero po 10 minutach Kolejorz zameldował się w polu karnym rywala wykonując rzut wolny, ale piłkarze Dinama przejęli piłkę po błędzie Salamona i przeprowadzili groźny kontratak.

Po trzech minutach Lecha stać wreszcie było na płynną, bardzo ładną akcję ofensywną, z wieloma podaniami. Składający się do strzału Czekała został sfaulowany w polu karnym, a Ramirez pewnym strzałem z jedenastki wyprowadził Lecha na prowadzenie. Chwilę później Welde świetnym podaniem uruchomił Wilaka, ten jednak nie doszedł do piłki i świetna szansa przepadła.

W 26 minucie Kristoffer Welde mógł zdobyć pierwszego gola w Lechu. Tiba posłał do niego świetne prostopadłe podanie. Będący sam na sam z bramkarzem Norweg został przez niego sfaulowany, sędzia podyktował kolejny rzut karny, niestety strzał poszkodowanego był beznadziejny. Jeśli Lech miał potem okazje bramkowe, to z kontrataków, bo inicjatywa wciąż należała do Gruzinów, poznaniacy musieli dużo biegać starając się przechwycić piłkę. Kiedy się to udawało, natychmiast ją tracili.

Tuż przed końcem pierwszej połowy Dinamo przeprowadziło kolejną ładną akcję, Ramirez sfaulował wpadającego w pole karne rywala i Lech po rzucie karnym stracił prowadzenie. To było najsłabsze 45 minut podczas zimowych przygotowań do wiosny, przynajmniej do tej pory. Wytłumaczeniem może być nietypowy skład, z prawymi obrońcami zamieniającymi się pozycjami na bokach boiska. Salamon opuścił boisko po pół godzinie i Lech miał na środku obrony młodych Pingota i Skrzypczaka.

Bramki padały tylko z rzutów karnych, bo obie drużyny, a zwłaszcza Gruzini nie przebierali w środkach, momentami gra była ostra. Po przerwie Maciej Skorża wprowadził na boisko tylko Skórasia, Antczaka i Bednarka zastępującego Mrozka. Natomiast trener Dinama wymienił prawie cały zespół. Gra była nieciekawa, rwana. Lech nie potrafił skonstruować sensownej akcji, mnożyły się faule. W 59 minucie piłkarz Dinama niespodziewanie zdecydował się na strzał z dalszej odległości i zaskoczył Bednarka, któremu piłka wpadła za kołnierz.

W 64 minucie weszli na boisko Kwekweskiri, Kamiński, Amaral, Karlstrom, Milić. W 72 minucie trener Lecha zmienił bocznych obrońców – Pereirę i Czerwińskiego zastąpili Borowski i Rebocho, zaliczający pierwsze minuty gry po długiej kuracji. Szansę bramkową miał Kwekweskiri, jego dobry strzał z rzutu wolnego dobrze obronił gruziński bramkarz, który potem dobrze się zachował po uderzeniu Amarala. Na więcej piłkarzy Lecha, wyglądających na zmęczonych, nie było stać.

Skład Lecha: Bartosz Mrozek (46. Filip Bednarek) – Joel Pereira (72. Filip Borowski), Maksymilian Pingot (64. Antonio Milić), Bartosz Salamon (32. Mateusz Skrzypczak), Alan Czerwiński (72. Pedro Rebocho) – Radosław Murawski (64. Jesper Karlstrom), Pedro Tiba (64. Nika Kwekweskiri) – Maksym Czekała (64. Jakub Kamiński), Dani Ramirez (45. Michał Skóraś), Kristoffer Welde (46. Jakub Antczak) – Filip Wilak (64. Joao Amaral).

Udostępnij:

Podobne

Czekając na inwestycje

Wywalczenie mistrzostwa Polski pozwoliło Lechowi zarobić niemałe pieniądze, przekraczające 30 milionów zł. Jeszcze większe kwoty czekają w europejskich pucharach. Im Kolejorz dłużej w nich pogra,

Bezkonkurencyjni. I niech tak zostanie

Z Gali Ekstraklasy, podsumowującej ligowy sezon, piłkarze Lecha wracają z nagrodami świadczącymi o zdominowaniu konkurencji. Najlepszym młodzieżowcem kapituła wybrała Jakuba Kamińskiego, najlepszym obrońcą Bartosza Salamona,