Lech przegrał wygrany mecz

Ciężko napracowali się piłkarze Kolejorza w starciu z Legią. Ich starania zostały nagrodzone w 82 minucie, gdy Tomasz Kędziora zdobył zwycięską, zdawałoby się, bramkę. Mało kto wierzył, że Legię stać na wyrównanie. Nie dość jednak, że doprowadziła do remisu, to w ostatnich sekundach doliczonego czasu zadała cios ostateczny, a co gorsze, gola zdobył Hamalainen. Maleją w ten sposób szanse na dobre rozstawienie w fazie dodatkowej, choć trener Bjelica zapewnia, że dla jego drużyny nie ma znaczenia, czy gra u siebie, czy na wyjazdach.

Lech dobrze wszedł w ten mecz. Częściej był przy piłce i tworzył zagrożenie, niestety brakowało mu zdecydowania w wykonywaniu ostatnich podań i oddawaniu strzałów. Przykładem jest akcja Kostewycza, który odebrał piłkę rywalom, przedarł się w pole karne, ale zamiast podawać do czekających niecierpliwie kolegów, wdał się w dziwne dryblingi i szansa przepadła. Legia grała bardzo ostrożnie, z zabezpieczeniem tyłów. Od czasu do czasu wychodziła z kontratakiem, a wtedy, po akcjach Odjidja-Ofoe i Kucharczyka, było groźnie. Lechowi też udawały się przechwyty w środku boiska, brakowało niestety umiejętności w finalizowaniu szybkich ataków.

Więcej okazji bramkowych w pierwszej, wyrównanej połowie stworzył Lech. Najlepszą miał Gajos, który otrzymał mierzone podanie na skrzydło od Majewskiego, oddał strzał z ostrego kąta, a piłka w niewielkiej odległości minęła słupek. Więcej można było się spodziewać po grze Pawłowskiego, który bił rekordy w liczbie niecelnych podań. Mało produktywny był też Kownacki, poniewierany przez obrońców Legii. Goście poważnie zagrozili Putnocky’emu tuż przed przerwą, gdy po uderzeniu Radovicia piłka trafiła w poprzeczkę.

Druga połowa to przewaga agresywniejszego, ambitniej atakującego Lecha i wyrachowana gra Legii. Były momenty, gdy gospodarze, wspierani przez 41-tysięczną publiczność, zamykali Legię na jej przedpolu. Były też momenty przestoju, gdy Legia przejmowała niemal wszystkie piłki w środku boiska, wykorzystując niecelne podania i byle jakie wybicia. Kilka minut przed końcem Lech dopiął swego. Doskonałą piłkę w pole karne z rzutu wolnego, egzekwowanego prawie spod linii bocznej, wrzucił Jevtić, a Kędziora wykazał się największą przytomnością umysłu i szybkością zdobywając głową gola.

Wystarczyło przetrwać ostatnie minuty, by móc cieszyć się ze zwycięstwa. Lech zagrał jednak mało dojrzale i nieodpowiedzialnie w defensywie. Od razu dał się zamknąć we własnym polu karnym. Legia biła rzuty rożne, nacierała, aż obrońca Dąbrowski wykorzystał złe ustawienie defensywy i wyrównał. To jeszcze, niestety, nie był koniec. Lech, mający już w składzie Marcina Robaka, ambitnie szedł do przodu, bo była jeszcze szansa na wygranie. Legia przyczaiła się, wyprowadziła szybką kontrę, a Tetteh, zamiast energicznie zaatakować Hlouska przyglądał się, jak Czech biegnie z piłką skrzydłem, rozgrywa ją, a czekający pod bramką niepilnowany Hamalainen trafia do bramki.

Lech Poznań – Legia Warszawa 1:2 (0:0)

Bramki: Kędziora (82) – Dąbrowski (86), Hamalainen (90+4).

Żółte kartki: Trałka – Guilerme, Pazdan, Moulin, Odjidja Ofoe.

Lech: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Lasse Nielsen, Volodymyr Kostevych – Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Radosław Majewski – Darko Jevtić (86. Abdul Aziz Tetteh), Radosław Majewski, Dawid Kownacki (73.Marcin Robak), Szymon Pawłowski (66. Maciej Makuszewski).

Legia: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek – Michał Kopczyński (84. Kasper Hamalainen), Thibault Moulin – Guilherme (58. Dominik Nagy), Vadid Odjidja-Ofoe, Miroslaw Radović – Michał Kucharczyk.

Widzów: 41 tys.

Udostępnij:

Podobne

Jerzy Kopa nie żyje

To był trener, którego zasługi dla Lecha trudno przecenić. Nie tylko osiągnął doskonałe wyniki sportowe, ale i miał ogromny wpływ na przyszłość klubu. To od

Entuzjazm na wagę złota

Lech dąży do zbudowania mocnej drużyny – tu nikt nie ma wątpliwości. Nie chce przespać decydującego momentu, gdy rozgrywa się mecze kluczowe. Nie wolno, wzorem

Nie wolno pozostać w blokach startowych

Czy warto przejmować się wynikami meczów sparingowych? Zawsze lepiej wygrać niż przegrać, ale nie to jest głównym celem takich gierek. Czy warto przejmować się jakością

Drugi sparing, druga porażka Lecha

Nie widać jeszcze ręki nowego trenera. Piłkarzom Kolejorza nie kleiła się gra w drugim letnim sparingu, w którym mierzyli się z Pogonią Szczecin. Nie tworzyli