Mateusz Klichowicz: Moim celem ekstraklasa

włącz .

Nikt tobą się nie interesował, gdy grałeś w Plewiskach, czy w Dopiewie. Wystarczyło przejść do rezerw Lecha, strzelać bramki, trenować z pierwszą drużyną, byś z dnia na dzień znalazł się w centrum uwagi.

– Zawdzięczam to trenerom rezerw Lecha, którzy wypatrzyli mnie w mniej znanych klubach, dali mi szansę, zaprosili do siebie. Od tego czasu wszystko nabrało przyspieszenia. Myślę, że tę szansę wykorzystuję, powoli zmierzam do celu, jakim jest debiut w pierwszej drużynie Kolejorza.

Masz 23 lata, jesteś więc starszy od chłopaków z rezerw debiutujących w Lechu, ale w klubie jesteś krótko, a twoim atutem są strzelane bramki. Zdobywasz ich mnóstwo, w III lidze uzbierało się 18.

– Jestem napastnikiem, więc rozliczają mnie z tych bramek, dlatego chcę, by ich było jak najwięcej. Miałem długą serię, bo zdobywałem gole w każdym spotkaniu. Szkoda, że została ona przerwana w Środzie Wielkopolskiej, gdzie przegraliśmy z Polonią. Nikomu z nas nie udało się niczego strzelić, to był trudny mecz. Nie załamujemy się, gramy dalej o awans.

Pochodzisz z Poznania?

– Tak. Jestem wychowankiem Olimpii Poznań. Potem byłem piłkarzem Poznaniaka. Gdy skończyłem wiek juniora trafiłem do Gromu Plewiska i tam grałem do momentu przejścia do Lecha. Po drodze było jeszcze roczne wypożyczenie do klubu z Dopiewa.

Kibicowałeś Lechowi zanim tu się znalazłeś?

– Oczywiście! Tata pierwszy raz przyprowadził mnie na mecz, gdy byłem dzieckiem. Kibicem Kolejorza byłem przez całe życie i tak jest do dziś.

Dość późno spełniło się marzenie o ubraniu koszulki Lecha. Ale się spełniło.

– To rzeczywiście było moje marzenie od dziecięcych lat. Co prawda dopiero trafiłem do drużyny rezerw, ale myślę, że marzenie, by wystąpić w pierwszej drużynie też się spełni. Wszystko przecież zależy ode mnie.

Póki co tylko trenujesz z pierwszą drużyną. Jak cię przyjęły gwiazdy Lecha?

– Nie mogę na nic narzekać. Zostałem przyjęty życzliwie. Cieszę się, że mam szanse uczestniczyć w takich zajęciach, to dla mnie ważne, przyspiesza mój rozwój. Mam nadzieję, że jak najwięcej z tego skorzystam.

Co jest twoją najmocniejszą stroną, a nad czym musisz popracować?

– Ciężko o tym mówić, właściwie poprawić trzeba wszystko. Moją dominującą nogą jest prawa, ale nie mam problemów z oddawaniem strzałów lewą. Moje atuty to szybkość, technika, umiejętność wykańczania akcji, a pracować muszę nad wszystkimi elementami gry.

Stawiasz sobie cele w piłkarskim rozwoju, masz zaplanowane kolejne etapy kariery?

– Teraz mam tylko jeden cel – zadebiutować w ekstraklasie w barwach Lecha i grać w tym klubie. Wszystko do tego się sprowadza.

Rozmawiał Józef Djaczenko