Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Maciej Henszel, dziennikarz Przeglądu Sportowego: To nie może się powtórzyć!

włącz .

Podobał Ci się występ Lecha w Wilnie?

– Nie, absolutnie nie! Żadnemu kibicowi Kolejorza nie mógł się podobać. To było jedno ze słabszych spotkań, jakie Lech rozegrał w ostatnich trzech latach. Rzadko się zdarza, by zespół był tak rozbity i bezradny, zwłaszcza na tle takiego rywala. Żalgiris to drużyna, która miałaby kłopoty z utrzymaniem się w polskiej lidze.

Co Ci przypominał styl gry Lecha? Kiedy ostatni raz grał w taki sposób?

– Sam się nad tym zastanawiałem pisząc tekst, w którym od 2006 roku prześledziłem wszystkie kompromitacje, wszystkie porażki. Dostrzegam analogię z tym, co się wydarzyło rok temu, gdy odpadliśmy z Ligi Europy i Pucharu Polski. To był też sierpień.

Moim zdaniem w taki sposób Lech ostatnio grał w czasach trenera Bakero.

– To prawda. Niby zespół utrzymuje się przy piłce, ale właściwie nic z tego nie wynika, brakuje gry do przodu, strzałów. Okresów kryzysu było w ostatnich latach kilka. To jeden z nich.

Za każdym razem Lech dochodził do równowagi.

– I to właśnie jest nasza nadzieja. To, że Lech odpali, jest pewne. Pytanie tylko – kiedy. Już w meczy rewanżowym z Żalgirisem? Ciekaw jestem, w ilu rozgrywkach zespół będzie uczestniczył. Po meczu z Litwinami mamy mecz w Pucharze Polski z Termaliką. Jeśli odpadniemy tu i tu, znów pozostanie nam tylko liga, podobnie jak roku temu, gdy już pod koniec sierpnia Lech stracił dwie z trzech szans.

Najbliższy mecz może nie być piękny do oglądania. Żalgiris ustawi się całą drużyną na polu karnym, albo i bramkowym, będzie przeszkadzał i czyhał na kontry. Lech może być głową w mur.

– Moją nadzieją jest to, że tydzień temu Żalgiris włożył w mecz całe siły i już po 70 minutach „umarł”. Litwinów w ostatnich 20 minutach nie było już na boisku. Teraz broniąc się całą drużyną prędzej lub później muszą „pęknąć”. Magia Bułgarskiej i 20 tysięcy kibiców, bo tylu ich pewnie przyjdzie, może złamać tamten zespół. Mogą ambitnie walczyć, ale nie mają wystarczająco dużych umiejętności piłkarskich, by wytrzymać pełne 90 minut.

Zawsze naszemu bramkarzowi może się zdarzyć jeszcze jeden „klops”, Litwinom uda się wyprowadzić dobrą kontrę i zrobi się kłopot.

– Lech nie może się nastawiać na odrobienie straty, strzelenie tylko jednej bramki. Od początku trzeba założyć, że trzeba strzelić trzy gole i z takim nastawieniem wyjść na boisko.

Wiemy, że drużyna przed meczem ćwiczy rzuty karne.

– Nie ma co na to liczyć, trzeba nastawić się na zdobycie większej liczby bramek.

Ale kto ma je strzelić? Liczysz na strzały z daleka?

– I to właśnie jest problem. Większość bramek strzelają nasi napastnicy, Vojo i Teodorczyk, trzeba postawić na któregoś z nich i liczyć, że będzie miał swój dzień. Tyle możemy zrobić.

Rozmawiał Józef Djaczenko