Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Krzysztof Ratajczak, dziennikarz Radia Merkury: Nie taki diabeł straszny

włącz .

Spodziewałeś się aż tak dla Lecha niekorzystnego losowania eliminacji Ligi Mistrzów?

– Nie wiem, czy można powiedzieć, że to losowanie jest niekorzystne. Oczywiście sama nazwa FC Basel robi duże wrażenie na fanach Lecha Poznań, bo to znana marka, wielokrotny uczestnik Ligi Mistrzów. Skoro jednak ma się plany, marzenia, myśli się o grze w Europie, to trzeba brać pod uwagę, że prędzej lub później przyjdzie się mierzyć z tak klasowymi przeciwnikami. W przeciwieństwie do wielu osób nie jestem totalnym pesymistą przed dwumeczem z drużyną z Bazylei. Pewnym utrudnieniem może być to, że pierwsze spotkanie odbędzie się w Poznaniu, a rewanż na stadionie w Bazylei, ale uważam, że drużyna poznańskiego Lecha z tygodnia na tydzień staje się dojrzalsza i potrafi nawiązać walkę z dobrym rywalem, mimo twierdzeń władz klubu, że nie jest to jeszcze zespół na miarę Ligi Mistrzów.

U progu sezonu Lech wydaje się być w dobrej dyspozycji.

– I dlatego dobrze się stało, że z tak mocną drużyną zmierzymy się teraz, gdy udaje się podtrzymać dobrą formę drużyny z poprzedniego sezonu. Superpuchar i mecz w Sarajewie pokazały dojrzałość Kolejorza.

W poprzedniej rundzie eliminacyjnej Lech też wylosował najlepszego przeciwnikiem, na którego mógł trafić, z najwyższym współczynnikiem punktowym UEFA. Historia się powtarza. To jest dobry omen?

– Zdecydowanie tak. Jeżeli ktoś poważnie myśli o rywalizacji na najwyższym europejskim forum, musi sobie radzić z drużynami o dużej kulturze piłkarskiej. Kiedy trzeba było walczyć z doświadczoną w europejskich zmaganiach drużyną Austrii Wiedeń, mającą w składzie wielu świetnych zawodników, też się wydawało, że może ona być poza zasięgiem Lecha. Teraz trafiamy na Bazyleę, którą z pewnością nie jest drużyną tak klasową, jak Barcelona, Bayern, czy Manchester City. Jeżeli chcemy stać się solidnym europejskim średniakiem, to takich rywali trzeba spróbować wyeliminować. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, bo nie może być.

FC Basel ma ogromne doświadczenie w europejskich pucharach, co rok mierzy się z europejskimi potęgami, dociera do półfinału Ligi Europy, wychodzi z grupy Ligi Mistrzów.

– Gdyby to była siatkówka, koszykówka, czy piłka ręczna można byłoby mieć wątpliwości, czy drużyna mistrza naszego kraju może sobie poradzić z tak wysoko notowanym przeciwnikiem. Natomiast futbol jest na tyle nieprzewidywalny, że inna jest rola faworyta, a inna pretendenta. Jestem święcie przekonany, że Lech nie przystąpi do tego dwumeczu na kolanach, z góry nastawiony na porażkę. Kolejorz jest głodny sukcesów. Wystarczy spojrzeć na kapitana Łukasza Trałkę wznoszącego kolejne trofea, prowadzącego młodą drużynę do kolejnych triumfów. Nie mam wątpliwości – Lech zrobi wszystko, by sprawić niespodziankę, kapitan Trałka i jego koledzy potraktują pojedynek z Bazyleą jako kolejne wyzwanie. Nie tak dawno wydawało się, że w Polsce Legia jest poza zasięgiem innych drużyn. I co? I okazało się, że można nie tylko powalczyć z tą drużyną, ale i kilkakrotnie ją pokonać, odebrać jej mistrzostwo pokazując wyższą kulturę piłkarską, większe umiejętności, serce do gry. Myślę, że dzięki temu sercu z walecznymi Szwajcarami wygramy.

Wybierasz się do Bazylei?

– Tak, wierzę, że poprowadzę stamtąd radiową transmisję, a jest to miejsce magiczne. Mam dobre wspomnienia z stadionu Świętego Jakuba. Nie grała tam polska reprezentacja, ale podczas Euro 2008 miałem okazję komentować stamtąd kilka spotkań, w tym rewelacyjny, dramatyczny mecz Niemcy – Turcja. Mam nadzieję, że dramaturgia potyczek Lecha z FC Basel nie będzie mniejsza.

Stadion w Bazylei, typowo piłkarski, z trybunami wznoszącymi się na trzech piętrach, robi wielkie wrażenie, szczególnie kiedy zapełni się żywiołowo dopingującymi kibicami. Z pewnością wysoką frekwencją i atmosferą na trybunach naszego stadionu Szwajcarów nie zaskoczymy.

– Z pewnością nie zaskoczymy. Przyzwyczajeni są do rozgrywania meczów na najlepszych stadionach Europy. Regularnie goszczą u siebie największe piłkarskie potęgi. Ich stadion rzeczywiście jest kapitalny, mieści ok. 42 tysięcy osób, jest więc wielkością porównywalny do naszego. Jest funkcjonalny, a ciekawostką jest to, że na najwyższym jego piętrze mieści się dom spokojnej starości, co jest przykładem typowo szwajcarskiej precyzji w wykorzystaniu każdej przestrzeni. Obok znajduje się pięknie położona hala – St. Jakobshalle. Wszystko jest wspaniale logistycznie rozwiązane, Lech nie będzie mieć żadnych problemów, pozostaje mu tylko dobrze zagrać i spróbować wyeliminować renomowanego przeciwnika.

Jakie wyniki typujesz?

– Myślę, że u nas Lech nieznacznie wygra, 2:1. Na wyjeździe, po dramatycznym meczu, uda mu się zremisować 1:1.

Rozmawiał Józef Djaczenko