Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Po awans nad fiordy

włącz .

Już po pierwszej połowie pierwszego meczu w ramach eliminacji do Ligi Europy było jasne, że w kolejnej rundzie Lech zagra z norweskim FK Haugesund. Prowadził wysoko z Macedończykami, a Norwegowie demolowali Irlandczyków z północy. Mecze na tym poziomie odbywają się co tydzień, dlatego losowaniem objęto obie rundy. Zadecydowało ono, że pierwsze spotkanie odbędzie się w Norwegii. Gospodarze zaczęli sprzedawać na nie bilety zanim w rewanżu postawili kropkę nad „i”.

Rafał „Uszol” Dąbrowski: To nie było chuligaństwo dla chuligaństwa

włącz .

Od kiedy przypomniałeś kibicom Lecha o swoim istnieniu, każda informacja przyjmowana jest z wielkim zaciekawieniem. Czym to tłumaczyć?

– Nie wiem. Może ludzie darzą mniej jakimś sentymentem, a może to mój nieodparty urok i czar osobisty (śmiech). Nie będę udawał, że nie dostrzegam tego zjawiska, bo przecież odbieram mnóstwo sygnałów o zainteresowaniu moją osobą. Zastanawiam się nad tym. Przez wszystkie te lata utrzymywałem kontakty ze znajomymi i przyjaciółmi, spotykałem się z nimi i w naszych rozmowach temat lat 90. nie istniał. Wystarczyło, że po 17 latach pokazałem się na stadionie, a pamięć o mnie odżyła.

Rafał „Uszol” Dąbrowski: Tych lat z pamięci nie wymażę

włącz .

Niespodziewanie pokazałeś się na konferencji Stowarzyszenia Kibiców Lecha Poznań. Wcześniej, przez długie lata nie pojawiałeś się w tym środowisku. Skąd ten pomysł? Co cię skłoniło do przyjęcia zaproszenia?

– Stowarzyszenie mnie nie zapraszało, sam wyszedłem z tą inicjatywą. Muszę jednak podziękować za umożliwienie mi tego, za pozytywną reakcję na mój pomysł. Zaczęło się od tego, że ideę odnowienia flagi mojego autorstwa przedstawiłem Olafowi, od którego uzyskałem aprobatę i Jarkowi Czyżowi, któremu dziękuję za konsultacje i pomoc techniczną. Przy tej okazji poznałem Radosława Majchrzaka, Edgara Trzcielińskiego i Marcina Kawkę, czyli ludzi ze Stowarzyszenia. Wyrażam im za to wdzięczność.

Marcin Kikut: Biznes i futbol – połączenie idealne

włącz .

O tej porze roku rozpoczynał pan batalię o ligowe który. Teraz przygląda się pan dawnej drużynie jako kibic.

– Czas spędzony z futbolem musi coś po sobie zostawić. Wracają do mnie odczucia związane z profesjonalnym graniem w ekstraklasie. Teraz jednak patrzę na te wydarzenia z pozycji kibica Lecha. Liczę, że wiosna będzie pełna emocji. Jesienią, a właściwie w drugiej jej części Lech bardzo fajnie się wydobył z zapaści, ciągle jest w grze i walczy o najwyższe cele. Z jakim skutkiem – dopiero się przekonamy. Dobrze znam takie odczucia. U trenera Bakero byliśmy na 8-9 miejscu, a załapaliśmy się do europejskich pucharów. Siła mentalna drużyny potrafi zdziałać wiele.

Marcin Kikut: Odpuścić Ligę Europy? Nawet sobie tego nie wyobrażam!

włącz .

Gra pan jeszcze w piłkę?

– Wyłącznie amatorsko. Organizm, przyzwyczajany przez wiele lat do dużego wysiłku i do intensywnych treningów wciąż domaga się ruchu, więc nie mogę całkowicie odizolować się od sportu. Zawodowe granie w piłkę to jednak dla mnie przeszłość.

Nie tak dawno mówiło się, że zwiąże się pan z Wartą Poznań, klubem o długich tradycjach, wciąż popularnym, choć oczywiście daleko mu w tym do Lecha.

– Trenowałem w Warcie, w grę wchodziło podpisanie umowy, codzienne treningi i gra w zielonych barwach, ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Dokładałbym do tego biznesu, bo przecież do klubu trzeba byłoby dojeżdżać, a mieszkam teraz pod Poznaniem.