Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kłopotliwy urzędnik

włącz .

Nikt nie wie, ilu kibiców zobaczy w Poznaniu najbliższe mecze Lecha. Być może żaden, bo wojewoda w sytuacji, gdy policja nie wypełnia ustawowych obowiązków, zamierza stosować odpowiedzialność zbiorową. Jeśli klub nie zadeklaruje, że nie wpuści na stadion kibiców z II trybuny, którym wcześniej sprzedał karnety, Piotr Florek zamknie na trzy mecze cały stadion, oczywiście z powodu głębokiej troski o bezpieczeństwo widzów.

Wszystko przez patriotyczną oprawę z użyciem pirotechniki podczas meczu Lecha z GKS Bełchatów. Gra została wówczas wstrzymana na prawie 10 minut, a Komisja Ligi spółki Ekstraklasa nałożyła na klub rekordowo wysoką karę. Nie dość, że trzeba zapłacić 30 tysięcy zł, to na dwa ligowe mecze kibice nie wejdą na II trybunę. Władze klubu potraktowały tę karę jako bolesną, ale boją się, że będzie jeszcze gorzej, gdy swoje wtrąci wojewoda. Władze Ekstraklasy twierdzą, że nie ma podstaw do całkowitego zamykania stadionu, ale wojewoda Piotr Florek woli polegać na opinii służby maskującej własną nieudolność.

Prawdziwe, a nie wydumane niebezpieczeństwo wystąpiło w Chorzowie, gdzie policja udaremniła odpalenie ładunku mogącego spowodować pożar. Tamtejszy komendant policji też poszedł na skróty i zażądał całkowitego zamknięcia stadionu. Jego wniosek został potraktowany tak, jak na to zasługuje. Prezydent Chorzowa nie stracił umiejętności samodzielnego myślenia.

Mateusz Juroszek, prezes firmy STS, sponsora Lecha (i nie tylko Lecha) napisał na Twitterze: „Polscy kibice są jednymi z najlepszych na świecie! Nie zamykajcie stadionów!” Jest tam też apel do Piotra Florka o umożliwienie kibicom obejrzenie kolejnych meczów nas INEA Stadionie. „Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i karanie wszystkich kibiców za to, że część z nich nie dostosowała się do regulaminu uważam za niesprawiedliwe” – pisze prezes Juroszek.

Apel prezesa jest sensowny i chwalebny, ale wątpliwe, by odniósł skutek. Adresowany jest do rasowego urzędnika. Jeżeli taki zobaczy przed sobą pismo zawierające największe bzdury, ale sporządzone na druku komendanta państwowej służby, to inne argumenty natychmiast stracą sens. Postąpi po swojemu. Na domiar złego znalazł się w ślepej uliczce – stwierdził, że każde odpalenie rac na stadionie będzie skutkować całkowitym jego zamykaniem. Być może zdaje sobie sprawę, że przesadza w urzędniczej bezkompromisowości, ale musi brnąć.

Dlaczego wojewoda, czy klub muszą zastępować służby powołane do ścigania sprawców wykroczeń? Dlaczego w jednym mieście wojewoda potrafi zachować się rozsądnie, a w drugim urzęduje Piotr Florek? Jeżeli na te pytania nie ma odpowiedzi, to znaczy, że nie żyjemy w kraju normalnym.