Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Z kim na Bełchatów?

włącz .

Przed nie lada problemem stanął sztab szkoleniowy Lecha przygotowujący drużynę do niedzielnego mecz z Bełchatowem. Wykruszyli się wszyscy napastnicy, a doskonale spisujący się zespół GKS od początku rozgrywek stracił tylko cztery bramki. W znalezieniu optymalnej taktyki ma pomóc czwartkowy sparing przeciwko Jarocie Jarocin.

Podczas wtorkowego, dostępnego dla mediów treningu piłkarze skupiali się przede wszystkim na wykonywaniu dośrodkowań, oddawaniu strzałów na bramkę. Uderzali wszyscy, z lepszym lub gorszym skutkiem, bo gdy posypał się atak, trzeba szukać innych rozwiązań. Tylko w początkowym fragmencie zajęć uczestniczyli Lovrencsics, Jevtić, Linetty, Hamalainen. Który z nich zagra w niedzielę? Dziś nie ma nikogo, kto na to pytanie odpowie z pełną odpowiedzialnością, choć asystent trenera Tomasz Rząsa ma nadzieję, że poszkodowani zawodnicy wezmą udział w kolejnych treningach z drużyną.

– Bełchatów bardzo dobrze rozpoczął sezon, widać rękę trenera będącego z drużyną od dłuższego czasu. Jest dobrze zorganizowana i przygotowana do każdego spotkania. Trudno ich „ugryźć”. W naszej drużynie widać chęć zwyciężania, ale to spotkanie będzie bardzo trudne. Brakuje napastników, ale i tak potencjał naszych zawodników grających w ofensywie jest duży – mówi Tomasz Rząsa.

Do Poznania przyjedzie Bartek Ślusarski, którego klub lekkomyślnie pozbył się wiosną. Dziś jego obecność byłaby nie do przecenienia. Zamiast walczyć w niebiesko-białych barwach, spróbuje strzelić Lechowi gola, jest przecież rasowym sportowcem. – Nikt nie musi mnie przekonywać o jego klasie. Znam jego walory strzeleckie. Grałem z nim w reprezentacji, współpracowaliśmy w Cracovii, gdy zdobywał bramki dla tej drużyny – przypomina asystent trenera.

Po meczu w Warszawie piłkarze Lecha czują się psychicznie o wiele mocniejsi niż wcześniej. – To prawda, że Bełchatów stracił w tym sezonie mało goli, ale nie grał jeszcze z nami, z Lechem Poznań. Brakuje nam kontuzjowanych zawodników, przydałby się każdy z nich. Nie powiem, kto najbardziej, jesteśmy przecież jak rodzina. Podoba mi się gra Bełchatowa, oglądam ich w telewizji, ale Lech to jest Lech. Nie wiem, czy GKS zaatakuje, czy będzie się bronić. My jesteśmy Lech Poznań, patrzymy na siebie – mówi Luis Henriquez.