Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wisła odpuszcza Puchar Polski?

włącz .

Najlepsi zawodnicy Wisły – Semir Stilić, Paweł Brożek, Maciej Jankowski, Arkadiusz Głowacki, Rafał Boguski, Maciej Sadlok – nie przyjadą do Poznania na mecz Pucharu Polski. Trener Franciszek Smuda oszczędza ich przed derbowym pojedynkiem z Cracovią, a ponieważ nie ma wartościowych zmienników, przed Lechem stoi łatwiejsze zadanie. Trener Maciej Skorża wolałby się jednak zmierzyć z pierwszą drużyną Wisły.

– Wolałbym zagrać z Wisłą, którą znam. Ta, która tu przyjedzie będzie dla nas zagadką. Zawodnicy spoza wyjściowego składu zechcą się pokazać – twierdzi trener Lecha. Liczył, że w tym spotkaniu, bardzo ważnym, bo decydującym o dalszej grze w Pucharze Polski, będzie miał okazję sprawdzić, jak spisują się poszczególni piłkarze jego drużyny, gdy stawka staje się wysoka.

Przez dwa lata z rzędu Lech Mariusza Rumaka odpadał z Pucharu Polski w sposób kompromitujący. Teraz ma się to zmienić. Maciej Skorża mówi, że pracując w wielkim klubie, takim jak Lech, trzeba zdobywać trofea, bo właśnie one wieńczą pracę. W finale Pucharu Polski jego drużyny grały czterokrotnie, a tylko raz nie udało się wygrać.

– Liczę, że moje doświadczenie z tych finałów przyda się Lechowi – mówi. Zastrzega jednak, że teraz liczy się tylko Wisła, bo jeżeli nie uda się jej przejść, rozważania na temat szans w dalszych rundach Pucharu Polski stracą sens. A potencjalnymi przeciwnikami w drodze do finału są Jagiellonia, Zagłębie Lubin i Ruch, czyli rywale znajdujący się w zasięgu Kolejorza.

Wisła zagra w składzie rezerwowym, ale i Lech nie może wystawić wszystkich najlepszych zawodników. Zły stan zdrowia uniemożliwi występ Jasminowi Buriciowi, Vojo Ubiparipowi, Karolowi Linettemu, Dawidowi Kownackiemu, a od dawna ciężką kontuzję leczy Kebba Ceesay. Trener ani myśli oszczędzać swych najlepszych piłkarzy, mimo iż czeka ich w sobotę prestiżowy mecz wyjazdowy z Legią. – W szatni rozmawiamy tylko o Wiśle. Tematu Legii jeszcze nie ma – zapewnia.

Czy drużyna Lecha wyszła już z zapaści, w której znalazła się po blamażu w Lidze Europy? Wysoko wygrany mecz z Zawiszą wydaje się to potwierdzać, mimo iż udało się pokonać przeciwnika wyjątkowo słabego. Tyle, że kilka dni wcześniej, w meczu sparingowym przeciwko IV-ligowej Warcie Międzychód, Lech pokazał formę dramatyczną. Grając na dużym stadionie przeciwko zespołowi swego byłego trenera potrafił jednak stanąć na wysokości zadania, grać z rozmachem, podjąć twardą walkę. Pokazał przy tym, że defensywa nadal nie jest jego mocną stroną.

Tomasz Kędziora, młody obrońca Kolejorza uważa, że mecz z osłabioną Wisłą nie będzie łatwiejszy niż z drużyną grającą w najmocniejszym składzie. – Zmiennicy zechcą dobrze wypaść w oczach trenera Smudy i zagrają bardzo ambitnie. Musimy się temu przeciwstawić. Nastroje w drużynie są bojowe. Z meczu na mecz będziemy grać coraz lepiej. Uczymy się trenera Skorży, a trener uczy się nas – mówi. Zapewnia, że jest mu obojętne, czy ma konkurencję w walce o pierwszy skład, czy też jest pewniakiem trenera. Trenuje i walczy bez względu na wszystko. Był zgrany z Łukaszem Teodorczykiem, który potrafił dochodzić do jego dośrodkowań. Teraz Lech atakuje w sposób bardziej urozmaicony, nie ogranicza się do podań ze skrzydeł. – Z Sadajewem będę się rozumiał na boisku równie dobrze jak z Łukaszem – zapewnia Tomek Kędziora.