Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nowy trener Lecha: uzależniłem się od trofeów

włącz .

Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha poinformował oficjalnie, że Maciej Skorża podpisał z Lechem umowę na trzy lata. – Chcemy, by już w tym sezonie Lech walczył o tytuł i o powrót po trzech latach do Europy. Nowy trener odnosił wcześniej sukcesy, zdobywał tytuły, ma doświadczenie, wie, jak dotrzeć do piłkarzy. Przejmuje zespół w bardzo trudnym momencie. Ta decyzja była bardzo ważna, dlatego nie podejmowaliśmy jej pochopnie, ogłaszamy ją dopiero teraz – oświadczył wiceprezes.

Lech rozmawiał z kilkoma kandydatami na tę funkcję. Dlaczego nie został wybrany nikt z zagranicy? – Nie gwarantowałby sukcesu, pracę w Polsce traktowałby jako projekt krótkotrwały – wyjaśnił P. Rutkowski. Podziękował tymczasowemu trenerowi Krzysztofowi Chrobakowi, który prowadził zespół w specyficznych okolicznościach, brakowało mu szczęścia.

Maciej Skorża zapewnił, że czuje się wyróżniony, bo pracuje w klubie wyjątkowym, z wielkimi tradycjami, z określoną filozofią długofalowego rozwoju. Traktuje to jako nobilitację. Rozmowy z zarządem o kontrakcie ocenił jako wyjątkowo trudne – był egzaminowany niczym na maturze. – Historia zatoczyła koło. W Wielkopolsce zaczynałem pracę w ekstraklasie, teraz tu wracam. Zdobyłem doświadczenie, spożytkuję je dla Lecha. Miałem rok przerwy w pracy. Było mi to potrzebne. Swój drugi etap pracy trenerskiej zaczynam z entuzjazmem i radością – mówił.

Maciej Skorża zaprzeczył, jakoby wiązał go kontrakt z agencją managerską uniemożliwiający pracę już w sierpniu. Dlaczego więc nie poprowadzi Lecha już w meczu z Cracovią? – Czekam na ustalenie składu sztabu szkoleniowego, na uzupełnienie drużyny. Do szatni wejdę w poniedziałek, kiedy zacznie się przerwa na reprezentację i będzie czas na pracę. Chcieliśmy rozegrać w tym okresie sparing. Zrezygnowaliśmy, bo kilku piłkarzy ma urazy, inni jadą na mecze reprezentacji – poinformował.

Prace nad ustaleniem sztabu trenerskiego trwają. Maciej Skorża chce mieć dwóch równolegle pracujących asystentów. W ostatnim okresie już działał na rzecz Lecha. Poznawał klub, obserwował kandydatów do gry w Kolejorzu. W meczu przeciwko Cracovii nie będzie ingerował w pracę trenera tymczasowego, gdyż – jak stwierdził – byłoby to nieeleganckie.

Maciej Skorża nie ma wątpliwości, że zespół ma problem mentalny, nie radzi sobie z grą drużynową. Konieczna jest też praca nad dyscypliną taktyczną. – W grze Lecha trzeba poprawić nie całą taktykę, ale detale. Właśnie one są najważniejsze – stwierdził trener. Potrzeba też wzmocnień. O ile władze Lecha skład drużyny określiły przed sezonem jako mocny, jeden z lepszych w Polsce, to Maciej Skorża ocenia go jako słabszy niż ma Legia, Lechia, a nawet Wisła, która pozyskała kilku piłkarzy.

Kto więc powinien przyjść do Lecha po odejściu Teodorczyka? Piotr Rutkowski poinformował, że klub prowadzi rozmowy z trzema piłkarzami, a zamierza pozyskać w tym okienku dwóch zawodników. W ostatnich dniach okienka jest to jednak bardzo trudne. Piłkarzy i kluby wiążą umowy. Trener dodał, że drużyna potrzebuje świeżej krwi już teraz, ale najważniejsze będzie zimowe okno transferowe. Wtedy trzeba będzie budować zespół, który ma dobrze pokazać się w europejskich pucharach.

Prywatnie, jak podkreślił trener, stawia sobie za cel zdobycie mistrzostwa Polski. Zdaje sobie jednak sprawę, że będzie to piekielnie trudne. – Jestem uzależniony od trofeów, a od dwóch lat nie zdobyłem żadnego – stwierdził. Władze klubu oczekują walki o tytuł, ale przede wszystkim gry w pucharach.

Pytany o sprawy związane z kibicami nowy trener oświadczył, że w Wielkopolsce ludzi ocenia się nie na podstawie tego, co mówią, ale jakie mają efekty pracy. Do kibiców zamierza przemówić wynikami. Jego zdaniem szkoda czasu na działania, które zakłócają pracę. Zespół potrzebuje kibiców, ich wsparcie jest bardzo ważne.

Piotr Rutkowski nie uniknął trudnych pytań, czy czuje się winny za to, w jakim stanie znalazł się Lech. – Oczywiście, że tak. Trzeba zrobić analizę i sprawdzić, gdzie popełniliśmy błędy, wyciągnąć z nich wnioski – zapewnił wiceprezes. Rok temu, po litewskiej kompromitacji, mówił dokładnie to samo…