Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lokomotywa na właściwych torach

włącz .

Wiele wskazuje, że najgorsze momenty sezonu 2013/2014 piłkarze Lecha mają za sobą. W Niecieczy zdemolowali 4:0 pierwszoligową, ale mocną personalnie, od kilka lat ocierającą się ekstraklasę Termalikę i przeszli do kolejnej rundy Pucharu Polski. Do przerwy mecz był wyrównany, po przerwie wyższość piłkarska zawodników Kolejorza nie podlegała dyskusji. Wysokie tempo gry utrzymali do ostatniej minuty spotkania mimo 35-stopniowego upału.

Trener Mariusz Rumak i jego podopieczni potrafią wyciągać wnioski. Dokładnie rok temu Lech odpadł po kompromitującej porażce w Grudziądzu z Olimpią. Sytuacja nie mogła się powtórzyć, więc Lech od początku meczu odbywającego się w Niecieczy demonstrował inne nastawienie. Przeciwnika potraktował poważnie. Ma on doświadczonych zawodników w składzie, a także młodych, szybkich skrzydłowych, a trenerem jest jeden z najlepszych trenerów, jacy pracowali w polskiej ekstraklasie – Słowak Dusan Radolski.

Początkowo wydawało się, że w tym meczu nie ma faworyta. Na wiejskim stadioniku zebrało się ponad 2 tysiące kibiców, czyli kilkakrotnie więcej niż wynosi liczba mieszkańców Niecieczy. Każdy szybki atak miejscowych piłkarzy fetowany był owacją. Lech grał po swojemu, czyli ślamazarnie, atakując środkiem, „popisując się” seriami niecelnych podań. Każda strata piłki była dla gospodarzy szansą na groźną kontrę, dośrodkowanie pod bramkę Kotorowskiego.

Kiedy Lech przyspieszał akcje, a nie działo się to często, pod bramką Grzegorza Kasprzika, byłego zawodnika Kolejorza, było groźnie. Tylko ostatniego celnego podania brakowało do otworzenia wyniku. Momentami blisko bramki byli Lovrencsics, Hamalainen, Pawłowski, Ubiparip. Wszyscy oni gaśli jednak na długie minuty. Łukasz Teodorczyk bardzo się starał, z marnym skutkiem. Kasprzik kilkakrotnie musiał interweniować łapiąc lub wybijając piłkę. Akcje Termaliki, choć żadna nie skończyła się celnym strzałem, wydawały się groźniejsze.

Druga połowa przyniosła zupełnie inny obraz meczu. Lech grał tak, jakby wielki upał nie miał wpływu na jakość jego akcji, a gospodarze stanęli – nie dlatego, że brakowało im już sił, lecz z powodu mądrej taktyki Kolejorza. Piłka krążyła od zawodnika do zawodnika, po kilku krótkich podaniach następowało długie na skrzydło, niekiedy nawet celne. Kapitalny strzał z rzutu wolnego oddał Marcin Kamiński, trafił jednak tylko w słupek.

Trener Lecha zwykle wpuszcza na boisko albo Łukasza Teodorczyka, albo Bartosza Ślusarskiego. Kiedy ten drugi wchodził na boisko w Niecieczy wydawało się, że opuści je „Teo”. A tu niespodzianka – Bartek zastąpił Lovrencsicsa. Okazało się, że obaj napastnicy nie tylko nie mogą, ale wręcz powinni pokazywać się razem na boisku, przynajmniej od czasu do czasu. Już po kilku minutach „Ślusarz” pokazał to, co ani razu nie powiodło się Węgrowi – po akcji prawym skrzydłem idealnie zagrał gorszą nogą do Teodorczyka. Po pewnym strzale głową Lech prowadził. Kilka minut później sytuacja się odwróciła – to Teodorczyk idealnie obsłużył „Ślusarza”. I było po meczu, bo z miejscowych piłkarzy zeszło powietrze.

To jednak jeszcze nie był koniec. Lech się rozkręcał, a miejscowi stanowili dla niego tło. Na bramkę Kasprzika co kilka minut sunął groźny atak. Zawodnicy Lecha koronkowo zagrywali piłkę między sobą, czasami aż do przesady. Po kilku zawodników Termaliki mijał w jednej akcji Szymon Pawłowski. Kilka razy był blisko gola, aż mu się udało. To był piękny rajd, filmowa bramka. Pod koniec, po czerwonej kartce dla Dalibora Plevy Lech grał w przewadze. Mógł zdobyć jeszcze kilka bramek, ograniczył się do jednej (Szymon Drewniak).

Po ostatnim gwizdku piłkarze Lecha cieszyli się owacją grupy swoich kibiców, a członkowie sztabu szkoleniowego mogli głęboko odetchnąć. I tylko szkoda, że taka forma i spokój w grze nie przyszły kilka tygodni wcześniej. W październiku w następnej rundzie Lech zagra z Miedzią Legnica, drużyną wcale nie słabszą od Termaliki, prowadzoną przez Rafała Ulatowskiego. Miedź wygrała na wyjeździe 3:0 z Olimpią Grudziądz, pozbawiając Lecha szans na rewanż za ubiegłoroczną kompromitację w Pucharze Polski.

 

Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Lech Poznań 0:4 (0:0)

Bramki: 0:1 Teodorczyk (63), 0:2 Ślusarski (65), 0:3 Pawłowski (78), 0:4 Drewniak (90)
Widzów: 2024 (w tym 400 kibiców Kolejorza)
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Żółte kartki: Pleva, Skołorzyński - Henriquez
Czerwona kartka: Pleva (87- za drugą żółtą)

Termalica: Grzegorz Kasprzik - Damian Skołorzyński, Dalibor Pleva, Łukasz Pielorz, Dariusz Jarecki - Vojtech Horvath, Dawid Sołdecki (76. Piotr Piekarski) - Damian Piotrowski, Dariusz Pawlusiński, Andrzej Rybski (78. Piotr Ceglarz) - Emil Drozdowicz (70. Tomasz Foszmańczyk)

Lech: Krzysztof Kotorowski - Mateusz Możdżeń, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Łukasz Trałka - Gergo Lovrencsics (61. Bartosz Ślusarski), Szymon Pawłowski, Kasper Hamalainen (82. Szymon Drewniak), Vojo Ubiparip (82. Dariusz Formella) - Łukasz Teodorczyk