Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

W poczuciu tymczasowości

włącz .

Osoba przyszłego trenera wydaje się bardziej zaprzątać głowę kibiców niż przygotowania Kolejorza do najbliższego ligowego meczu. Takie samo wrażenie odnosi się rozmawiając z pracownikami klubu. Po odpadnięciu z Ligi Europy atmosfera wśród osób związanych z Lechem jest mniej więcej taka, jak na stadionie podczas niedawnego meczu z Pogonią. Piłkarze próbują ukoić skołatane nerwy trenując pod kierunkiem trenera tymczasowego, a spekulacje na temat nowego szkoleniowca trwają.

Na jednego z głównych faworytów wyrasta Czesław Michniewicz. Widziano go niedawno w Poznaniu. Panuje przekonanie, że prowadził rozmowy z władzami klubu, którym zależy na poprawie atmosfery wokół Lecha. Wielu kibiców ciągle wspomina go z sentymentem. Legenda Michniewicza trwa. Niektórzy twierdzą, że szkoda byłoby ją unicestwić. Czasy są jeszcze trudniejsze niż w latach 2003-2006. Wtedy w klubie panowała bieda, ale taka atmosfera, taka jedność wśród kibiców i przywiązanie do Kolejorza szybko nie powróci. Dziś klub jest stabilny finansowo, ale kibice nie czują z nim związku. Wytykają zarządowi liczne błędy. Twierdzą, że roztrwonienie sportowego dorobku z lat poprzednich dyskwalifikuje zarząd i właścicieli. Czy osoba Michniewicza mogłaby to odmienić?

Maciej Skorża jeszcze niedawno jawił się jako faworyt do objęcia stanowiska trenera przy Bułgarskiej. Kibice nie darzą go szacunkiem i uznaniem, co władze klubu muszą brać pod uwagę, skoro – jak zapewniają – szukają trenera na lata. Wystarczy kilka porażek, by wzbudzić wśród fanów niezadowolenie równe temu, jakie okazali ostatnio. Na najmniejszy kredyt zaufania Skorża liczyć w Poznaniu nie może. I sam jest sobie winien, bo postąpił nierozważnie wypowiadając się lekceważąco o fanach Lecha, demonstrując wielką miłość a to do Wisły, to znów do Legii.

Prezes Karol Klimczak zapowiedział, że osoba nowego trenera może być znana już w przyszłym tygodniu. Wiceprezes Piotr Rutkowski sugerował, że wybór będzie dla kibiców Lecha niespodzianką. Póki co szkoleniowcem tymczasowym jest Krzysztof Chrobak. – Nie ingeruję w strategię gry, nie zmieniam taktyki. Możliwe są tylko małe retusze w grze. Można natomiast pracować nad sferą mentalną. Próbuję to robić. Trochę zmieniliśmy treningi. Staramy się pracować nad elementami agresywności, pressingu – mówi K. Chrobak.

W najbliższych meczach Lech musi sobie poradzić z brakiem Trałki i Wołąkiewicza. Pozostali powinni być gotowi do gry, w tym Jevtić, który po mocnym stłuczeniu lewej stopy trenuje ostatnio indywidualnie. Prześwietlenie nie wykazało niczego groźnego. Natomiast Muhamed Keita nie wydaje się być jeszcze gotowy do gry. Jest zdrowy i zrelaksowany, nie poznał jednak jeszcze sposobu gry drużyny, jej filozofii, ma problemy z dyscypliną taktyczną. – Mimo tego bierzemy go pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz z Ruchem – dodaje trener tymczasowy.

Piłkarze Lecha próbują wrócić do równowagi. – To są zawodowcy, nie powinni mieć z tym problemów. Liczę, że w Chorzowie pokażą większą jakość gry. Pierwszy mecz był trudny i nerwowy, teraz pora na zaprezentowanie znacznie lepszych walorów piłkarskich. Lech nie może wchodzić na boisko tylko po to, by tam być. W każdym meczu walczy o trzy punkty. Do tego potrzebna jest większa niż do tej pory agresywność. Rozgrywając piłkę delikatnie niczego nie zdziałamy – mówi trener.

Kasper Hamalainen: Okres zmian w klubie to zawsze czas ciężki do przeżycia. Odczuwamy teraz to samo, co rok temu. Wtedy jednak jakoś z tego wyszliśmy, więc to samo musimy zrobić teraz. Trzeba zacząć wygrywać mecze, a wszystko się poprawi, odzyskamy zaufanie kibiców. W tym tygodniu czujemy przypływ energii, koncentrujemy się na trenowaniu. W meczu z Ruchem powinno być dobrze.

Marcin Kamiński: Pierwszy raz w tym sezonie mieliśmy tydzień przerwy między meczami. Teraz więcej czasu spędzamy z piłką, wcześniej staraliśmy się głównie zregenerować. Pracujemy nad schematami gry, żeby poprawić co, co nie wychodzi w meczach. Widzimy nasze miejsce w tabeli, znamy atmosferę wokół Lecha i nastroju nam to nie poprawia, ale skupiamy się na przygotowaniach do kolejnych meczów.

Szymon Pawłowski: Trener Chrobak chce, byśmy grali piłką, dlatego doskonalimy rozwiązania taktyczne. Pracujemy też nad stałymi fragmentami gry. Odpadnięcie z pucharów było dla nas szokiem. Jeszcze się z tego nie otrząsnęliśmy. Czujemy się wygaszeni. Potrzebujemy czasu, by się ogarnąć najpierw w treningu, potem w meczach. Konieczne jest wygrywanie meczów, inaczej do równowagi nie wrócimy.