Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trudny wyjazd do Gdańska

włącz .

W nieciekawej sytuacji znalazł się Lech przed ważnym meczem przeciwko Lechii Gdańsk. Pojechał tam pod wodzą trenera, który nie ma już złudzeń, że swoją funkcję będzie pełnił dłużej niż do wtorku. Dla Mariusza Rumaka będzie to pożegnalny mecz w roli trenera. Nie wiadomo, kiedy znów znajdzie okazję poprowadzić drużynę z ekstraklasy. Zarządowi Lecha zawdzięcza, że odchodzi dopiero teraz, jako symbol nie jednej znaczącej porażki, ale wielu kolejnych klęsk. Jako specjalista od niewyciągania wniosków.

Ledwo sezon się zaczął, a Lech jest drużyną rozbitą, sponiewieraną, po bolesnej porażce u siebie z Wisłą, ale przede wszystkim z brzemieniem zespołu, który nie potrafiła sobie poradzić z „potęgą” z Islandii. W takiej sytuacji trudno się zmobilizować. W Lechu czegoś takiego, jak team spirit nie widzieliśmy od dawna. Zawodził we wszystkich najważniejszych meczach. Trudno więc liczyć, że uda się przywieźć korzystny wynik z Gdańska. A jednak kibice wierzą, że ich ulubieńców stać na dzielną walkę, na pokazanie, co to znaczy Lech Poznań. Drużyny, o których się mówi, że są w fatalnej sytuacji, często potrafią wznieść się na wyżyny. Nie radzą sobie ze słabeuszami, ale stać je na pokonanie rywala groźniejszego.

(Jeszcze) trener Rumak też ma coś do udowodnienia. Nie chce być zapamiętany jako człowiek, który tylko zawodzi. Otrzymał od losu niesamowitą szansę nie pełnej, bo o tym nie ma mowy, ale przynajmniej częściowej rehabilitacji. Przekonamy się, czy ma jeszcze wystarczająco silny wpływ na drużynę, z którą jest trzeci rok. Rada drużyny po pucharowej klęsce broniła trenera. Nie chciała, by został uznany jako jedyny winny klęski. Teraz piłkarze będą mogli zagrać dla tego trenera, pożegnać się z nim w godny sposób.

W ostatnim sezonie w fazie zasadniczej Lech w Gdańsku wygrał 4:1, mimo iż pierwszy stracił gola. W fazie dodatkowej przegrał tam 1:2 po dwóch golach Sadajewa. Piłkarz z Rosji, a właściwie z Czeczenii miał swój dzień. Gola dla Lecha po pięknej akcji zdobył Mateusz Możdżeń. Dał się zapamiętać z dobrej strony i kto wie, czy właśnie to nie zadecydowało, że znalazł w tym sezonie angaż w Lechii, kiedy postanowił wyprowadzić się z Poznania. Póki co nie można powiedzieć, że trener zaczyna od niego ustalanie składu. Nie gra nawet na tak nielubianej przez siebie pozycji bocznego obrońcy, bo Lechia ma lepszych od niego specjalistów, dokonała przed sezonem wielu wzmocnień, to teraz właściwie inna drużyna. Kto wie jednak, czy przeciwko swemu byłemu zespołowi Mateusz Możdżeń nie zagra.