Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Beznadziejna postawa Lecha. Jest się czego bać

włącz .

Jest coraz gorzej. Po zwycięstwie i remisie w pierwszych meczach ligowych przyszła porażka. Nie kolejna strata punktów jest jednak najgorsza, ale postawa drużyny. Lech jest kompletnie zagubiony, gra bojaźliwie, bez przekonania, pewności siebie. Poszczególni zawodnicy prezentują się równie słabo jak rok temu, gdy nie mogli sobie poradzić z Żalgirisem Wilno. Przed rewanżem ze Stjarnan jest się czego bać. Sezon może okazać się stracony zanim na dobre się zaczął.

W ubiegłym sezonie ulica Bułgarska była twierdzą Lecha. Łatwo radził tu sobie także z Wisłą. Od tego czasu krakowska drużyna ma jeszcze większe problemy personalne, połowę jej kadry stanowią juniorzy. Za to Lech wzmocnił się i zmienił system przygotowań, jego celem jest mistrzostwo Polski i awans do fazy grupowej Ligi Europy. Na tle tej słabej Wisły wypadł jednak niczym drużyna z ligi zakładowej, z zawodnikami traktującymi grę w piłkę jako okazję do wyhasania się na świeżym powietrzu.

W Zabrzu Lech zagrał dobrze tylko przez 20 minut. W meczu z Wisłą nie stać go było nawet na tyle. Na samym początku Łukasz Teodorczyk otrzymał fantastyczne podanie od Kaspera Hamalainena. W idealnej sytuacji posłał piłkę nad bramkę. Można się było pocieszać, że to dopiero pierwsza „setka”, ten napastnik zwykle potrzebuje kilku, by zdobyć jednego gola. „Teo” gasł jednak z minuty na minutę, snuł się po boisku, wyraźnie nie był w sosie, być może dokuczała mu kontuzjowana noga. Inna sprawa, że podobnie „grali” pozostali piłkarze Lecha.

Wielkim sukcesem Lecha jest to, że przed przerwą stracił zaledwie dwa gole, oba po strzałach Garguły i profesorskim rozegraniu piłki przez Stilicia. Bośniak na tle piłkarzy Lecha prezentował się jak człowiek z innego świata, ale trener Franciszek Smuda nie był jego postawą zachwycony. Mówił, że Semir grał zbyt indywidualnie: – Chciał pozakładać siatki wszystkim piłkarzom Lecha, a potem swoim kolegom – żartował Franz. Dodał, że Stilić podawał Brożkowi zamiast strzelać, bo w bramce stał jego przyjaciel Jasmin Burić. Gdyby do przerwy wynik brzmiał 5:0 dla Wisły, można byłoby mówić o sprawiedliwości.

W drugiej połowie na boisko weszli Pawłowski i Kownacki, ale nie rozruszali gry Lecha. Gospodarze starali się przyspieszyć, ciągle jednak grali „elektrycznie”, nerwowo, popełniali proste błędy. Gola w końcu zdobyli, po rzucie karnym za faul na Trałce. A potem wyrównali stan meczu, gdy najładniejszą bramkę meczu zdobył najgorszy zawodnik na boisku – Barry Douglas. Wracający po kontuzji Szkot celnie, przy samym słupku strzelił z rzutu wolnego częściowo rehabilitując się za niezliczone złe zagrania. Po jego fatalnym podaniu do Teodorczyka padła druga bramka dla Wisły.

Futbol jest okrutny, więc słabszy Lech mógł nawet wygrać ten mecz. I w formie z ubiegłego sezonu by tego dokonał, bo Wisła to ligowy przeciętniak, wystarczyło wyprowadzić kilka ataków, zamknąć ją w polu karnym. W pierwszej połowie Lech nie oddał ani jednego celnego strzału. W drugiej strzelał tylko po stałych fragmentach. Świetną okazję zmarnował Kownacki zbyt słabo podając wychodzącemu sam na sam Muhamedowi Keicie. To się zemściło. Wisła tuż przed końcem dobiła Lecha golem kuriozalnym. Wrzucając piłkę z autu na wysokości pola karnego Kolejorz podarował ją rywalowi. Wisła zaatakowała, piłka trafiła na lewą stronę do Wilde-Donalda Guerriera, który ograł Wołąkiewicza jak dzieciaka i zdobył łatwą bramkę.

Po meczu trener Mariusz Rumak twierdził, że i tak najważniejszy jest czwartkowy rewanż nad Stjarnan. Rzeczywiście, to będzie ważne wydarzenie, ale obawa przed półamatorską drużyną występującą na peryferiach europejskiej piłki pokazuje, w którym miejscu znalazł się Lech.

Lech Poznań – Wisła Kraków 2:3 (0:2)

Bramki: 0:1 Garguła (17), 0:2 Garguła (28), 1:2 Wołąkiewicz (59-karny), 2:2 Douglas (83), 2:3 Guerrier (87)

Widzów: 16 264

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Żółte kartki: Wilusz - Buchalik, Burliga, Uryga

Lech: Jasmin Burić - Hubert Wołąkiewicz, Paulus Arajuuri (68. Marcin Kamiński), Maciej Wilusz, Barry Douglas - Łukasz Trałka, Darko Jevtić - Gergo Lovrencsics (46. Szymon Pawłowski), Kasper Hamalainen, Muhamed Keita - Łukasz Teodorczyk (46. Dawid Kownacki)

Wisła: Michał Buchalik - Łukasz Burliga, Arkadiusz Głowacki, Dariusz Dudka, Maciej Sadlok - Alan Uryga, Łukasz Garguła - Maciej Jankowski, Semir Stilić (90. Tomasz Zając), Rafał Boguski - Paweł Brożek (77. Wilde-Donald Guerrier).