Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Piłkarze Lecha: nie chcemy oglądać cieszynek!

włącz .

Islandzcy przeciwnicy Lecha zdobyli wielką sławę nie dzięki wielkim sukcesom piłkarskim, ale za sprawą krążących w Internecie filmików pokazujących sposób celebrowania zdobywanych goli. - Postaramy się nie dać im szans pokazania choćby jednej cieszynki - zapowiadają piłkarze Kolejorza. Podczas eliminacji do Ligi Europy zawodnicy Stjarnan zdobyli już pięć bramek. Grają ambitnie, walczą zawsze do końca. Specjalizują się w wyrównywaniu stanu meczu w ostatnich minutach, zwyciężaniu w dogrywce. Są mistrzem swego kraju, od kilkunastu spotkań nie przegrali.

Piłkarze Lecha zagrają na Islandii w czwartek. Nie spodziewali się, że polecą tak daleko. Wydawało się, że szkocki Motherwell to lepszy zespół, ten jednak przegrał ze Stjarnan, czyli z Gwiazdą. Lech jest faworytem, ale trener Mariusz Rumak zachowuje dużą ostrożność, studzi optymizm, podkreśla, że piłka nożna na Islandii rozwija się bardzo dobrze, ten kraj w rankingu FIFA plasuje się przed Polską, grał w barażach o awans na mundial. Trener nie wspomniał jednak, że w klubie Stjarnan grają nie tylko zawodowcy, mecze ogląda po 200 osób, budżet jest skromny.

Islandczycy są w pełni sezonu, a Lech przystąpił do nowych rozgrywek w dużym tempie, mecze odbywają się co kilka dni, a nie we wszystkich Kolejorz pokazuje wybitną formę. Można nawet powiedzieć, że nie może złapać dobrego rytmu. Jeśli stać go na rozegranie jednej dobrej połowy, to w drugiej następuje niezrozumiały regres. Tak było w meczu przeciwko Kalju Nome. W Zabrzu Lech dobrze zagrał tylko przez 20 minut, dopóki Górnik mu się nie postawił.

Trener niemal w każdym spotkaniu wystawia inny skład. Rotuje nawet w defensywie, co rzadko się zdarza, bo przecież w tej formacji zgranie i stabilizacja mają duże znaczenie. Marcin Kamiński nie jest z tym zdziwiony. Twierdzi, że zawodnicy są ze sobą zgrani niezależnie od tego, kto z kim gra. Jest to cenne, bo zawsze można się liczyć z absencją z powodu kontuzji lub nadmiaru żółtych kartek.

Piłkarze Lecha nie są w szczytowej formie. Słabo grają skrzydłowi. Łukasz Teodorczyk, jak się zwierzył po meczu w Zabrzu, mimo długiej przerwy i żmudnej rehabilitacji ciągle czuje ból w stawie skokowym. Vojo Ubiparip prezentuje się dobrze, jest skuteczny, ale długo nie grał, więc nie można go eksploatować. Najlepiej na tle kolegów prezentuje się Luis Henriquez, piłkarz już niemłody i niezbyt szybki, co powinno dać sztabowi szkoleniowemu do myślenia.

Mimo wszystko na Islandii Lech powinien sobie poradzić, mimo iż sztuczna trawa, na której będzie się toczyć mecz, nie jest jego ulubioną nawierzchnią. Wystarczy nie pozwolić sobie strzelić gola ambitnym gospodarzom i spróbować zadać cios, wtedy rewanż stanie się formalnością, czołowi piłkarze będą mogli odpocząć. Kilka lat temu wyjeżdżający na Islandię Lech byłby zdecydowanym faworytem, trudno było spodziewać się innego wyniku niż wysokie zwycięstwo. Jeżeli teraz mówi się, że mecz może być wyrównany, a rywal jest groźny, to przyczyną takiego staniu nie jest rozwój futbolu na wyspie gejzerów. Polskie kluby nie cieszą się opinią mocnych, solidnych. Od dwóch lat dotyczy to także Lecha.

Wyjazd ekipy Lecha można określić jako błyskawiczny. Start na ławicy o 16, przylot wprost na przedmeczowy trening i konferencję prasową, powrót tuż po meczu. Marcin Kamiński twierdzi, że możliwość zobaczenia dalekiej wyspy to fajna sprawa, ale ekipa Lecha nie będzie miała czasu na jakiekolwiek zwiedzanie. Przy sprzyjających układach na Islandię może tego lata polecieć jeszcze raz, w kolejnej rundzie.