Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech nie potrafił pokonać Górnika. Tylko remis

włącz .

Mieliśmy w wykonaniu Lecha oglądać bój o każdy metr boiska, twardą walkę o każdą bramkę, zaangażowanie. Więcej tego widzieliśmy u zawodników z Zabrza. Lech fatalnie rozegrał mecz taktycznie. Dał się zepchnąć do obrony, a kiedy stracił gola, nie potrafił odpowiedzieć atakami. Nie widać było determinacji w walce o odzyskanie kontroli nad meczem. W Zabrzu Lecha było stać tyko na strzelenie jednej bramki i remis 1:1. Nie mógłby mieć pretensji, gdyby przegrał z drużyną o bez porównania słabszym składzie. Upał nie jest żadnym wytłumaczeniem, gdy ma się w składzie zawodników, o jakich władze Górnika mogłyby pomarzyć.

Trener Mariusz Rumak posłał do boju zmienników tych piłkarzy, którzy w czwartek męczyli się z drużyną z Estonii. Od pierwszych minut zagrał Łukasz Teodorczyk, którego wspierał Dawid Kownacki. W zeszłym sezonie Lech trzykrotnie pokonał Górnika. W tym przeciwnik wcale nie jest mocniejszy, ma nieustające problemy organizacyjne. To nie dziwi, ale zastanawia fakt, że Lech wcale nie pokazuje wyższej klasy niż kilka miesięcy wcześniej. Przegrał w Tallinie, mimo fatalnej drugiej połowy zrewanżował się w Poznaniu, zmiótł z boiska Piasta, ale w tym akurat ma wprawę. W Zabrzu nie pokazał mistrzowskiej klasy.

Tylko pierwsze minuty Lech rozegrał dobrze. Uzyskał zdecydowaną przewagę, prawie nie pozwolił Górnikowi powąchać piłki. Groźnie strzelał, imponował swobodą w rozegraniu, pewnością siebie. Ten obraz gry długo nie miał prawa się utrzymać. Wiadomo było, że gospodarze prędzej lub później obudzą się i dojdą do głosu, a w poprzednim meczu potwierdzili dobre przygotowanie do rozgrywek. Pytanie brzmiało, kiedy zakończy się dominacja Lecha. I czy zdąży w tym czasie wyjść na prowadzenie.

Jak się okazało, wielka przewaga Lecha trwała niewiele ponad 20 minut i udało się ją potwierdzić zdobyciem gola. Piękną akcją popisał się Łukasz Teodorczyk. Błysnął swobodą, pewnością rasowego napastnika. Minął obrońców zwodami i celnie strzelił lewą nogą umieszczając piłkę tuż przy słupku, po czym pobiegł podziękować osobie, która pomogła mu wrócić do zdrowia po kontuzji – fizjoterapeucie Marcinie Lisowi.

Górnik nie mógł dłużej pozostawać bierny. Ruszył do przodu, pierwsze dośrodkowania były niecelne, potem stawały się coraz groźniejsze. Lech musiał się bronić, zgubił wszystko, czym imponował od początku. Nie udawało mu się utrzymać piłki na połowie gospodarzy, choć ciągle próbował wyprowadzać ataki. Górnik był w tym okresie groźniejszy, choć celnych strzałów nie oddawał, a Lechowi to się zdarzało.

Wiadomo było, że Górnik na drugą połowę wyjdzie z zamiarem odrobienia straty. I rzeczywiście ruszył do przodu, dobrze i szybko rozgrywał piłkę. Lech w tej sytuacji mógł próbować przejąć inicjatywę, wrócić do gry, opanować środek boiska. Mógł też czekać na rywala na własnej połowie i wykorzystać szybkość skrzydłowych wyprowadzając kontry. Nic z tego nie było. Lech zagrał fatalnie taktycznie, a właściwie bez jakiejkolwiek taktyki. Przyglądał się, jak Górnik wyprowadza kolejne ataki. Prędzej lub później musiało się to skończyć stratą gola, piłkarze z Poznania zachowywali się tak, jakby tylko na to czekali. I stało się.

Lech, jak zapowiadał trener, będzie w tym sezonie walczył o każdą piłkę, każdą bramkę. Ten mecz był tego zaprzeczeniem. Nie rzucił się do odrabiania straty, czekał nie wiadomo na co. Potwierdziło się, że Lovrencsics, który wszedł na boisko w drugiej połowie, jest bez formy. Niczego ciekawego nie pokazali ani Keita, ani Jevtić. Można było nabrać podejrzeń, że albo są przereklamowani, albo nic im się tego akurat dnia nie chciało.

Górnik Zabrze – Lech Poznań 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Teodorczyk (19), 1:1 Zachara (58)

Widzów: 3000

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)

Żółte kartki: Sadzawicki, Augustyn - Kamiński, Kędziora, Trałka

Górnik: Pavels Steinbors - Dominik Sadzawicki, Błażej Augustyn, Seweryn Gancarczyk - Roman Gergel, Radosław Sobolewski, Adam Danch, Rafał Kosznik - Robert Jeż (73. Wojciech Łuczak), Mateusz Zachara (83. Dawid Plizga), Łukasz Madej (90. Dzikamai Gwaze)

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora (78. Hubert Wołąkiewicz), Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Łukasz Trałka, Darko Jevtić - Szymon Pawłowski, Dawid Kownacki, Muhamed Keita (62. Gergo Lovrencsics) - Łukasz Teodorczyk (59. Kasper Hamalainen).